REKLAMA

Polacy jako jedni z pierwszych sprawdzą nowość w Spotify. Trzeba słuchać i oglądać

Słaba kondycja teledysków dostrzegalna była od lat. W dobie TikToka odnaleźć im było się jeszcze trudniej. I to właśnie konflikt na TikToku spowodował, że droga na szczyt ponownie jest widoczna. Szlak zaś przeciera Spotify.

13.03.2024 20.07
spotify
REKLAMA

Od dziś polscy użytkownicy Spotify mogą znaleźć pełnometrażowe teledyski wielu lokalnych i globalnych artystów bezpośrednio w aplikacji. Teledyski udostępnione są w wersji beta na 11 wybranych rynkach na całym świecie.

REKLAMA

Polska jest jednym z pierwszych państw, które zyskały dostęp do nowej funkcji

Jak czytamy w komunikacie prasowym, w najbliższych tygodniach polscy użytkownicy Spotify Premium będą mogli zapoznać się z wyselekcjonowanym zbiorem teledysków światowych artystów i lokalnych gwiazd takich jak sanah, Daria Zawiałow, Margaret, Dawid Podsiadło, Brodka czy tegoroczna reprezentantka Polski na Konkursie Piosenki Eurowizji — LUNA. 

Użytkownicy Spotify Premium mogą wybrać opcję "Przełącz na wideo" dla obsługiwanych utworów muzycznych na urządzeniach z systemem iOS, Android, komputerach lub telewizorach. Odtwarzanie wideo rozpocznie się wówczas od początku w widoku "Teraz odtwarzane". Aby powrócić do słuchania w tle, wystarczy nacisnąć przycisk "Przełącz na sam dźwięk". 

- wyjaśnia Spotify.

Co jeszcze niedawno świadczyło o kiepskiej kondycji teledysków? Przede wszystkim fakt, że wielu artystów generowało mniej wyświetleń na YouTubie niż na Spotify, co odnotowała polska wokalistka Kacha Kowalczyk. Po co więc wydawać sporo pieniędzy na wideoklip jeśli oznaczałoby to w zasadzie straty. Problem niskich stawek za wyświetlenia i odtworzenia jest dobrze w sieci znany.

Najwięksi mogą sobie pozwolić na takie ekstrawagancje, bo mają olbrzymie zyski z wielu źródeł, ale ci, którzy musieli kalkulować, albo rezygnowali z tej formy promocji, albo stawiali na proste, budżetowe rozwiązania. Bez rozmachu, przepychu, eksperymentów. Zamiast tego przebitki z nagrań telefonem.

Był jeszcze jeden powód, dla którego robienie szalonych teledysków przestało mieć tak duże znaczenie: TikTok

Na platformie użytkownicy sami wrzucali filmiki z piosenką w tle, wpływając na jej popularność. To TikTok, a nie YouTube, kreował nowe gwiazdy popkultury. Fragmenty utworów stawały się viralami, były niejako tłem do dzieł ludzi. Najważniejsze, że wpadały w ucho i potem miało to przełożenie na odtworzenia na platformach streamingowych, koncertach czy występach w telewizji.

Teraz jednak sytuacja poważnie się zmieniła. Od lutego potężny katalog Universal Music Group (by wymienić takich artystów jak Taylor Swift, Drake, Harry Styles czy Elton John) nie jest na TikToku dostępny. O co poszło? Wiadomo: o pieniądze. Wpływy z TikToka to dla wytworni raptem 1 proc. całkowitych przychodów. A jednak piosenki są masowo wykorzystywane. Wydawca nic z tego nie ma, artyści również, korzystają jedynie właściciele hitowej aplikacji.

UMG zarzuca też platformie proponowanie opłat dla artystów i autorów utworów na poziomie ułamka tego, co płacą inne platformy społecznościowe oraz selektywne usuwanie muzyki niektórych rozwijających się artystów jako formę zastraszania. Spór dotyczy także zaangażowania TikToka w tworzenie muzyki i sztucznej inteligencji, gdzie UMG oskarża chińską platformę o zalewanie platformy nagraniami generowanymi przez sztuczną inteligencję i sponsorowanie zastępowania artystów przez SI.

- wyjaśnialiśmy na Spider's Web.

Przeczytaj więcej o mediach społecznościowych na Spider's Web:

Spotify coraz bardziej upodabnia się do TikToka, a za sprawą wejścia teledysków dostaje coś, czego TikTok w sporej części już nie ma: popularnych piosenek przy ruszających się obrazkach. I choć może się wydawać, że teledysk do 3 czy 4 min utworu to nie to samo co trwający 30 s klip z TikToka, to przecież i w tej aplikacji zaczęły królować dłuższe materiały.

Walka o uwagę widza ciekawymi ujęciami do piosenki znowu zaczyna mieć sens

REKLAMA

Rzecz jasna problemem wciąż pozostają stawki dla artystów. Spotify wielokrotnie oskarżane było o niesprawiedliwe podejście do dzielenia się zyskami z muzykami, więc niekoniecznie wszyscy zaczną się zadłużać, byle tylko ich klip mógł być wyświetlany na streamingowej platformie. Nie da się jednak uciec od faktu, że pojawiło się miejsce, gdzie teledysk będzie obok teledysku. Nie będzie rywalizował ze śmiesznym pieskiem czy poradnikiem nt. tego, czego nie wolno jeść, jeśli chcemy schudnąć. Wejście teledysków na Spotify jest pewną namiastką czasów, kiedy teledyski coś znaczyły – gdy były puszczane w stacjach telewizyjnych.

I choć pewnie złota era teledysków jak z lat 80. czy 90. nie powróci, to przynajmniej dla tej formy pojawiło się światełko w tunelu. A wydawało się, że już jest pozamiatane.

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA