REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Oprogramowanie
  3. Technologie

Windows w kiepski sposób dołącza do iPhonów i Androidów

Oficjalne repozytorium z grami i aplikacjami dla Windowsa niebawem będzie przypominać oklejoną reklamami konkurencję spod znaku App Store’a i Sklepu Play. Ktoś mógłby pomyśleć, że to nic złego, to tylko sklep z aplikacjami. Patrząc, w jaką drogą aktualnie zmierza iPhone, mam jednak pewne obawy.

Windows 10 i 11 będą wyświetlały reklamy. Jak iPhone i Android
REKLAMA

Microsoft uparcie stara się upodobnić Windowsa do mobilnych systemów konkurencji, jak Android czy iOS. Czasem z tego wychodzi coś pożytecznego, jak daleko idące optymalizacje Windowsa pod ultraenergooszczędne urządzenia czy też z wersji na wersję pogłębianie jego modułowości. Dzięki temu aktualizacje mogą być serwowane szybciej, sprawniej i bez przeszkadzania użytkownikowi w pracy.

REKLAMA

Niestety, czasem idzie to za daleko. Najlepszym przykładem na to niech będzie Windows 8, który wydawał się wręcz zapominać o istnieniu klasycznych pecetów, skupiając się niemal wyłącznie na tabletach.

Czytaj też:

Windows 10 i Windows 11 są swego rodzaju powrotem do formy. Systemy te znowu projektowane są przede wszystkim z myślą o desktopach i laptopach. I choć fundamenty Windowsa NT nadal pozwalają na relatywnie łatwe skalowanie systemu do potrzeb danych urządzeń, tak PC znowu stał się tu elektronicznym obywatelem pierwszej kategorii.

Mimo tego Microsoft cały czas próbuje podbierać pomysły mobilnej konkurencji. Ostatnio wręcz desperacko stara się korzystać ze stosowanych przez twórców mobilnych aplikacji sztuczek, by sztucznie zawyżać liczbę odsłon witryn Microsoft Start czy tych generowanych przez przeglądarkę Edge. Niestety kosztem wygody i skupienia użytkownika, a przecież Windows jest (do tej pory) słusznie promowany jako najlepszy system do produktywności i wydajnej pracy przed komputerem. Teraz Microsoft wykonuje kolejny krok, by wkurzyć swoich wiernych użytkowników.

Reklamy w Windows. Już nie innych usług i programów Microsoftu, a od partnerów. Na początek w Microsoft Store.

Nowość brzmi względnie niewinnie. Twórcy gier i aplikacji będą bowiem niedługo mogli za opłatą pozycjonować swoje twory w wynikach wyszukiwania (wypozycjonowane w ten sposób apki będą oznaczone) repozytorium Windowsa oraz kupować powierzchnię reklamową w interfejsie Microsoft Store, gdzie owe banery również będą oznaczone jako reklama.

 class="wp-image-2323020"
Microsoft Store Ads - makieta od Microsoftu.

Innymi słowy, Microsoft zapewnia deweloperom bardzo podobne możliwości promowania ich produktów do tych, jakie zapewniają Apple i Google w App Store i Sklepie Play. Na dziś Microsoft Store z reklamami funkcjonuje wyłącznie w wersji beta, w ramach Niejawnego programu testów systemu Windows (Windows Insider). Jeżeli testy zakończą się sukcesem, a prawdopodobnie tak właśnie się stanie, obanerowany Microsoft Store trafi do produkcyjnych wersji Windowsa 10 i Windows 11.

Obecność reklam to akurat nie jest największy problem Microsoft Store. Mnie chodzi o samego Windowsa

Z niedostatków Microsoft Store najlepiej zdają sobie sprawę gracze do dziś nienawidzący tego mechanizmu za jego prymitywne ograniczenia. Ja jednak obawiam się, że twórcy Windowsa będą chcieli naśladować Apple’a. Byłby to nie pierwszy raz i zapewne nie ostatni.

 class="wp-image-2322999"
Windows, póki co, reklamuje tylko inne produkty Microsoftu - tu Edge'a przy próbie pobrania Chrome'a. Z czasem mają się pojawić reklamy partnerów.

Windows, tak jak iPhone, już od dawna wyświetla reklamy. Tyle że, tak jak iPhone, wyłącznie innych produktów i usług firmy, która go stworzyła. iPhone poleca użytkownikom, na przykład, subskrypcje TV+ czy Music, Windows zaś namawia do takich rzeczy, jak OneDrive czy przeglądarka Edge.

Microsoft wręcz protestuje i poprawia dziennikarzy, że to nie są reklamy, a sugestie, bo przecież reklamy się sprzedaje, a tu nie ma to miejsca. Problem w tym, że Apple planuje sprzedawać powierzchnię reklamową iPhone’a, nie tylko w ramach App Store’a. Obawiam się, że Microsoft może znów włączyć kserokopiarkę.

REKLAMA

Trudno mi bronić reklam w jakiejkolwiek formie, odnoszę jednak wrażenie, że są mniejszym złem na telefonie komórkowym. Na nim praca wygląda zgoła inaczej niż na komputerze i raczej nie polega na długich sesjach spędzonych przed wyświetlaczem i klawiaturą. Większość pracy na PC wymaga skupienia, a system operacyjny powinien tę pracę ułatwiać jak tylko to możliwe.

Mam nadzieję, że do Windowsa nie trafią wszechobecne powiadomienia z podpisem drobnym druczkiem reklama i że całe zamieszanie skończy się na Microsoft Store. W przeciwnym razie może czas rozważyć przesiadkę na Ubuntu.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA