Sprzęt  / Artykuł

Nie każde jabłko warte jest ugryzienia. Sprawdź, którego sprzętu Apple lepiej już nie kupować

167 interakcji
dołącz do dyskusji

Sprzęty Apple co prawda nie starzeją się tak szybko jak większość urządzeń konkurencji, jednak czas spędzony na sklepowych półkach również na nich odciska swoje piętno. A to oznacza, że z niektórymi zakupami urządzeń z nadgryzionym jabłkiem nieco się wstrzymać, żeby przypadkiem nie kupić… zgniłego jabłka.

Prezentacja nowych możliwości oprogramowania Apple na WWDC za nami, nowe iPody zagościły właśnie w Apple Storze, przed nami premiera nowych iPhone’ów, a nieco później - iPadów. Sprawdźmy, które iSprzęty można kupić w tej chwili, nie bojąc się, że za miesiąc zobaczymy ciekawszą alternatywę, a z którymi zakupami lepiej się wstrzymać.

iPhone

Ośmielę się powiedzieć, że w tej chwili każdy iPhone w portfolio sklepu Apple to dobry zakup. O konkretnym wyborze decyduje tak naprawdę wyłącznie rozmiar - zarówno urządzenia, jak i naszego portfela. Niezależnie od wybranej wielkości możemy oczekiwać świetnego telefonu, którego płynność działania zadowoli nawet technologicznych snobów.

Nadchodzące iPhony 6s i 6s Plus raczej nie wniosą zbyt wielu istotnych zmian, a w każdym razie nie takich, które odczułby przeciętny użytkownik. Ci bardziej zaawansowani mogą poczekać, ale nie spodziewałbym się dużego skoku wydajności, nawet po dołożeniu kolejnego gigabajta RAM-u.

iPad

Tutaj wszystko zależy od tego, jaki rozmiar ekranu nas interesuje. Jeśli mówimy o większym modelu, Air 2 - śmiało można kupować. Ubiegłoroczny skok w specyfikacji i ulepszony wyświetlacz czynią z tego tabletu naprawdę jedno z najlepszych, jeśli nie najlepsze urządzenie w całej kategorii. Co więcej, najprawdopodobniej nie zobaczymy nowego iPada Air tej jesieni, gdyż zadebiutować ma rzekomo jeszcze większy iPad Pro.

Co się zaś tyczy iPada Mini, to dużo lepiej będzie wstrzymać się kilka miesięcy z zakupem. iPad Mini 3 nie wniósł nic nowego oprócz Touch ID do modelu nr. 2, ale jego czwarta iteracja ma być skurczoną wersją iPada Air 2. iPad Mini 2/3 to nadal świetny sprzęt, ale jeśli chcemy kupić coś, co będzie „przyszłościoodporne”, to lepiej poczekać do premiery wersji czwartej.

iPod

iPod Touch doczekał się ostatnio odświeżenia i pracuje na nieco osłabionych podzespołach iPhone’a 6, w 4” formacie - sprawdzi się zatem świetnie nie tylko jako odtwarzacz mp3, ale też konsola do gier. Jeśli ktoś nadal potrzebuje dedykowanego odtwarzacza oprócz telefonu, to nie ma się nad czym zastanawiać - w najbliższym czasie z pewnością nie zobaczymy już w tej kategorii Apple nic nowego.

ipod

Apple TV

Popularny i stosunkowo tani TV-Box od Apple już dawno nie doczekał się odświeżenia. Spodziewaliśmy się nowej wersji podczas WWDC, ale nie została ona zaprezentowana. Patrząc jednak na poczynania Apple w kierunku strumieniowania muzyki i filmów we współpracy z HBO, oraz rzekomych planów o własnej telewizji, warto wstrzymać się z zakupem do jesieni, bo odświeżona wersja Apple TV może okazać się czymś znacznie, znacznie więcej, niż tylko przystawkę do telewizora.

MacBook Air

Tutaj nie ma się nad czym zastanawiać - jeśli szukacie idealnego sprzętu do pracy w drodze, z realnie długim czasem pracy na baterii, to bardzo trudno wskazać gdziekolwiek lepszą opcję. Warto tylko najpierw udać się do sklepu i porównać ze sobą model 11” i 13”. Pomimo identycznej specyfikacji, wrażenia z użytkowania są nieco inne, nie tylko za sprawą różnicy w przekątnej ekranu, ale też miejsca na nadgarstki przed klawiaturą.

MacBook Pro

Mobilne kombajny Apple to w tej chwili równie dobry zakup, jak modele Air. Szczególnie 13” MacBook Pro, gdyż po wczesnowiosennym odświeżeniu wyposażono go w lepszy procesor z nową grafiką, gładzik force-touch, szybszy RAM i wydłużono jego czas pracy na jednym ładowaniu do 10 godzin. Dodając do tego tylko nieznacznie większą masę od modelu Air, przy nieporównywalnie lepszym wyświetlaczu, MacBook Pro 13” to wspaniały sprzęt dla osób poszukujących najlepszego stosunku wydajności do mobilności.

Jeżeli zaś potrzebujemy więcej mocy na potrzeby edytowania filmów, zdjęć, czy projektowania, to model 15” również pozostaje bardzo dobrym zakupem, dając lepsze rezultaty w powyższych zastosowaniach dzięki czterordzeniowemu procesorowi i opcji dedykowanej karty graficznej. Trzeba się jednak przygotować na wydatek oscylujący w granicach 10 tys. złotych, a to zdecydowanie nie mało.

Szerokim łukiem natomiast omijałbym dostępnego jeszcze MacBooka Pro 2012 bez ekranu Retina. Oprócz możliwości rozbudowy i slotu na płyty CD, ten sprzęt nie ma już nic do zaoferowania na tle młodszych braci.

MacBook

Najnowszy produkt Apple w kategorii laptopów pozostawiłbym na razie zamożnym entuzjastom, czy zamożnym w ogóle. Dla całej reszty póki co będą to bardzo źle wydane pieniądze. Podobnie jak w przypadku pierwszej generacji MacBooków Air, 12” MacBook jest horrendalnie drogi, oferuje stanowczo za niską wydajność i tylko jeden port USB typu C. Zdecydowanie lepiej jest poczekać na kolejne odsłony tego produktu, bo jestem więcej niż pewien, że za rok, dwa, będzie to hit na miarę MacBooków Air.

macbook-retina-12-1

iMac

W przypadku iMaków nadal opłaca się kupić praktycznie każdy model, ale zwracając uwagę na specyfikację, szczególnie wersji 21”. W podstawowym wydaniu ma ona bowiem zaledwie dwurdzeniowy, niskonapięciowy procesor, który dobrze się sprawdza w MacBookach Air, ale w desktopie to zdecydowanie za mało. Warto więc dopłacić do środkowej wersji, z czterordzeniowym Intel Core i5 i w miarę możliwości wybrać dysk Fusion Drive, lub pełny SSD, zamiast zwykłego, talerzowego. Różnica w prędkości działania jest kolosalna. Jeżeli potrzebujemy więcej niż 8 GB RAM-u, lepiej zdecydować się na rozszerzenie od razu, bo późniejsza rozbudowa nie jest możliwa.

Inaczej rzecz się ma w przypadku modeli 27”, gdzie zawsze warto dopłacić do dysku Fusion Drive/SSD, ale nie do RAM-u, za który Apple kasuje absurdalne kwoty. Ten można znacznie taniej kupić w innym miejscu i samodzielnie włożyć do urządzenia, dzięki dedykowanej klapce serwisowej.

Pozostaje jeszcze kwestia wyboru wersji ekranowej. iMaca 5K polecić mogę tylko tym, którzy i tak mają zasobny portfel, i chcą po prostu ładnego ekranu (a jest naprawdę śliczny, do domowych zastosowań), albo tym, którzy półprofesjonalnie zajmują się filmem, lub designem. Nie polecam natomiast fotografom, gdyż odwzorowanie kolorów i przeciętna równomierność podświetlenia deklasują jakiegokolwiek iMaca jako profesjonalny monitor do obróbki zdjęć. Dużo lepiej jest kupić np. MacBooka Pro + dedykowany monitor. Różnica w cenie niewielka, a dodatkowo zyskujemy mobilny sprzęt do pracy.

imac pro 3

MacPro

Wszystkie pięć osób, które kupiło Maca Pro w Polsce po jego premierze w 2013 roku bardzo go sobie chwali… Ok, z pewnością kupiło go więcej osób, ale taka drobna zgryźliwość daje do zrozumienia, że to nie jest sprzęt dla każdego. Konfiguracje sięgają od 13 tys. do aż 48 (sic!) tys. złotych i są to sprzęty dedykowane profesjonalistom. Patrząc na poprzednią generację Maców Pro, również najnowsze wcielenie zapewne nieprędko doczeka się odświeżenia, ale prawdę rzekłszy - nie musi. Zastosowane podzespoły są wystarczająco potężne, żeby sprostać wymogom ludzi, dla których MacPro stanie się podstawowym narzędziem pracy, a dla reszty "śmietniczek" z nadgryzionym jabłkiem pozostanie raczej ciekawostką.

Jeśli więc jesteś profesjonalistą szukającym sprzętu z pierwszej ligi od Apple - MacPro nadal jest dobrym wyborem, ale lepiej zawczasu przygotować nerkę na handel.

MacMini

Najniższy próg wejścia do świata OS X doczekał się w 2014 roku odświeżenia, które nie do końca zadowoliło użytkowników. Choć to nadal bardzo fajna maszyna biurowa, czy dodatkowy box pod telewizor, to niemożność wyboru innego procesora niż dwurdzeniowy oraz brak opcji rozbudowy RAM-u może odstraszać od zakupu.

Dlatego obecna generacja Maca Mini niekoniecznie nadaje się dla domorosłych filmowców, grafików czy fotografów. Jeżeli ma być jednak prostym, biurowym komputerem - to bardzo dobry zakup. Nieprędko spodziewałbym się kolejnego odświeżenia najmniejszego Maca, warto tylko pamiętać (podobnie jak przy iMakach) o wybraniu opcji wystarczającą ilością RAM.

apple-watch

Apple Watch

Zegarek Apple nadal nie jest dostępny w Polsce, ale nabyć go innymi kanałami nietrudno. Jednak to, czy warto to zrobić, pozostawiam tym razem opinii indywidualnego nabywcy. To kolejny produkt Apple, który wyprzedza swoje czasy zamysłem, ale nie jest w stanie dostarczyć sensownego kompromisu zamysłu i technologii, dlatego w wielu miejscach zawodzi.

Co więcej, Apple traktuje obecnych posiadaczy Watcha troszkę jak króliki doświadczalne, na których sprawdza rozwiązania, testuje oprogramowanie i bada reakcje. Być może sytuację zmieni premiera Watch OS 2 jesienią, ale nie spodziewałbym się cudów. Podobnie jak w przypadku MacBooka, dużo lepiej jest poczekać na kolejne wcielenia tego sprzętu, ale jeśli komuś zależy na smartwatchu, który może podłączyć do swojego iPhone’a, to jedyną alternatywą jest w tej chwili Pebble.

A to tym bardziej nie jest sprzęt, który każdemu przypadnie do gustu.

* Zdjęcie główne: Shutterstock

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst