REKLAMA
  1. Spider's Web
  2. Nauka
  3. Ekologia

Dron wpłynął w serce huraganu i zebrał bardzo cenne informacje

Kilka tygodni temu naukowcy z firmy Saildrone poinformowali o tym, że jeden z ich autonomicznych dronów pływających, służących do monitorowania oceanu wpłynął w serce huraganu Sam. Na potwierdzenie tego faktu, przedstawiono wtedy fenomenalne nagranie zarejestrowane przez kamery na pokładzie drona. Jak się jednak okazuje, urządzenie zarejestrowało nie tylko obraz.

19.12.2021
18:38
saildrone
REKLAMA

To zwykle tak jest, że gdy instrumenty naukowe, czy to na powierzchni morza, czy w głębinach oceanicznych, czy w końcu w przestrzeni kosmicznej zbierają jakieś dane naukowe, to opinię publiczną najbardziej interesują zdjęcia i nagrania, natomiast społeczność naukową zdecydowanie bardziej przyciągają wartości numeryczne zarejestrowane przez inne instrumenty.

REKLAMA

Tak też jest i w przypadku dronów pływających firmy Saildrone. Nagranie z centrum huraganu w różnych serwisach informacyjnych pojawiało się wielokrotnie. W tym samym czasie naukowcy analizowali pieczołowicie wszystkie pozostałe dane, wyciągając z danych możliwie najwięcej informacji o wiatrach wiejących podczas tego wydarzenia.

Badanie oceanów za pomocą dronów

Firma Saildrone planuje we współpracy z amerykańskimi agencjami rządowymi umieścić swoje autonomiczne drony na wodach rozciągających się od równika po bieguny. Tylko w ten sposób firma będzie mogła monitorować zmiany zachodzące w skali globalnej. Widząc rozwijający się huragan, naukowcy celowo skierowali drona o numerze 1045 i trafili w dziesiątkę. Nagrania przesłane przez urządzenie wyraźnie pokazywało potężne fale, z którymi nie chciałby się zmierzyć kapitan żadnego statku. Zresztą sam dron kilkukrotnie się przewrócił. Ostatecznie jednak urządzenie przetrwało, a następnie przesłało na Ziemię ogrom danych.

REKLAMA

Co zdziwiło naukowców to fakt, że wbrew oczekiwaniom nawet w centrum huraganu woda na powierzchni była ciepła. Przyjmuje się bowiem, że huragan skutecznie miesza wodę, wydobywając zapasy chłodnej wody z głębszych warstw oceanu ku powierzchni. Taki proces z kolei pozwoliłby uspokoić nieco huragan. W tym wypadku jednak było inaczej. Co więcej, okazało się, że woda była mniej słona niż się spodziewano. Analiza danych pozwoliła jednak ustalić, że była to woda pochodząca z dorzecza Amazonki, przetransportowana na miejsce przez prądy oceaniczne. W efekcie huragan Sam mógł się dalej rozwijać i zmieniać w coraz poważniejsze zagrożenie.

Choć naukowcy wciąż analizują wszystkie dane, to już powyższe informacje wyraźnie wskazują, w jaki sposób zmiany klimatu spowodowane przez człowieka mogą wpływać na zmianę cech huraganów i rozwój coraz bardziej gwałtownych zjawisk pogodowych. Jakby nie patrzeć, klimat jest jednym wielkim zbiorem naczyń połączonych i wszystko ma w nim wpływ na wszystko inne.

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA