REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Kosmos
  3. Nauka

Na wybuch supernowej jeszcze chwilę poczekamy. Naukowcy wiedzą co się przydarzyło Betelgezie

Dane obserwacyjne zebrane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble’a oraz kilku innych obserwatoriów naziemnych i kosmicznych wskazują, że w 2019 roku, kiedy to obserwowaliśmy gwałtowny spadek jasności gwiazdy, gwiazda wyemitowała potężny powierzchniowy wyrzut masy. Nigdy wcześniej tego nie obserwowano.

Betelgeza SME
REKLAMA

Nazwa powierzchniowy wyrzut masy (SME, surface mass ejection) może nam coś przypominać. Na naszym Słońcu, szczególnie teraz, gdy jego aktywność stopniowo rośnie, dochodzi czasami do tzw. koronalnych wyrzutów masy (CME). W takim zdarzeniu z korony, czyli z najbardziej zewnętrznej warstwy atmosfery Słońca, wyrzucane są potężne ilości plazmy, która następnie przemierza Układ Słoneczny.

REKLAMA

Czym się zatem różni CME od SME, do którego doszło na powierzchni Betelgezy? Naukowcy wskazują, że w wyniku wyrzutu w przestrzeń kosmiczną z samej powierzchni gwiazdy wyrzuconych zostało 400 miliardów razy więcej materii niż w przypadku zwykłego CME.

Obserwowane zmiany jasności gwiazdy w 2019 r.

Mimo tego, że już minęły niemal cztery lata od tego wydarzenia, gwiazda wciąż wraca do siebie, starając się zaleczyć potężną wyrwę po eksplozji. Dla astrofizyków obserwowanie Betelgezy jest teraz szczególnie interesujące. W jej wnętrzu, jakby nie patrzeć, dzieje się aktualnie naprawdę dużo, dzięki czemu badacze mogą się dowiedzieć co się dzieje na ostatnich etapach życia gwiazdy, gdy konwulsje w jej wnętrzu stają się coraz silniejsze.

Jednocześnie naukowcy zaznaczają, że tego typu aktywność nie oznacza, że Betelgeza wkrótce wybuchnie jako supernowa. Owszem, gwiazda jest już w dość podeszłym wieku, ale na jej koniec możemy równie dobrze czekać jeszcze około miliona lat.

Jak doszło do powierzchniowego wyrzutu masy?

Naukowcy wskazują, że źródłem był swoisty bąbel konwekcyjny o średnicy ponad 1,5 mln km, który z wnętrza gwiazdy wydostał się na jej powierzchnię i wypchnął potężną część fotosfery gwiazdy w przestrzeń kosmiczną.

REKLAMA

Owa masa, oddalając się od gwiazdy i stygnąc zamieniła się w potężny obłok pyłu o masie porównywalnej z masą Księżyca, który przesłonił nam część tarczy gwiazdy powodując tym samym spadek jej jasności na kilka miesięcy.

Warto tutaj zwrócić uwagę na to, że bąbel konwekcyjny, o którym mowa ma średnicę 1,5 mln km, czyli - w co trudno uwierzyć - jest większy od naszego Słońca. Z drugiej strony, gdyby środek Betelgezy umieścić tam, gdzie znajduje się środek Słońca, to jej powierzchnia znajdowałaby się za orbitą Jowisza, a Merkury, Wenus, Ziemia i Mars znajdowałyby się we wnętrzu gwiazdy. Mówimy tutaj zatem o kolosalnej gwieździe, dla której nawet tak duży bąbel jest… stosunkowo mały.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA