REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Nauka
  3. Kosmos

Międzynarodowa Stacja Kosmiczna to prawdziwy chlew. Tak przynajmniej twierdzą Rosjanie

Przedstawiciele rosyjskiego sektora kosmicznego intensywnie myślą nad tym co zrobić ze stacją kosmiczną. Najchętniej zrezygnowaliby z udziału w projekcie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, ale wtedy nie mieliby żadnego własnego miejsca na orbicie, podczas gdy Chiny i USA mają. Budowa własnej stacji to kolosalny koszt i długi czas. Może zatem zabrać swoje moduły z ISS i zrobić z nich osobną stację kosmiczną?

Na ISS panuje brud
REKLAMA

Żadna z powyższych opcji nie jest idealna. Owszem, od jakiegoś czasu Rosjanie przywołują tu i ówdzie projekt budowy rosyjskiej stacji kosmicznej ROSS (Russian Orbital Space Station), ale jej szczegółów jak na razie nie ma. Pojawia się też czasami myśl o tym, że stację kosmiczną można zbudować z rosyjskich segmentów Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, które Rosjanie po prostu zabraliby ze sobą rezygnując z udziału w ISS.

REKLAMA

Rosyjski naukowiec: nie róbmy tego, bo one są skażone

REKLAMA

Oleg Orłow, dyrektor Instytutu Problemów Biomedycznych Rosyjskiej Akademii Nauk przekonuje, że do budowy stacji nie można wykorzystać modułów ISS, bo w ten sposób dojdzie do przeniesienia zanieczyszczeń biologicznych z ISS na nową stację. Według Orłowa zanieczyszczenia mikroorganizmami mogą być niebezpieczne dla sprzętu znajdującego się na pokładzie nowej stacji, czego dowodem mają być problemy mechaniczne, które pojawiały się na rosyjskiej stacji kosmicznej Mir, a które ostatecznie przypisano właśnie mikroorganizmom.

Dmitrij Rogozin, szef rosyjskiej agencji kosmicznej na przestrzeni ostatnich czterech miesięcy wielokrotnie groził swoim partnerom z projektu ISS odłączeniem rosyjskich modułów od stacji kosmicznej i stworzeniem przez Rosję własnej konkurencyjnej stacji kosmicznej. Warto jednak pamiętać, że Rogozin przede wszystkim mówi jedno, a robi drugie. Jakby nie patrzeć jedna z rosyjskich kosmonautek nadal przygotowuje się do lotu na pokład stacji kosmicznej amerykańskim statkiem Crew Dragon w ramach programu wymiany astronautów. Możliwe zatem, że także w kolejnych miesiącach będziemy słyszeli kolejne groźby ze strony Rogozina i widzieli kontynuację współpracy, jak gdyby Rogozina nie było.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA