REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Nauka
  3. Ekologia

Nadchodzi sezon niszczycielskich huraganów. Możemy sobie za nie podziękować

Jeszcze 20-30 lat temu, sezon huraganów nawiedzających amerykańskie wybrzeża definiowany był przede wszystkim przez niesamowicie silne, niszczycielskie wiatry. Ostatnia dekada to przede wszystkim powodzie spowodowane niezwykle silnymi opadami. Jak się okazuje, to w dużej mierze nasza robota.

huragan
REKLAMA

Naukowcy zajmujący się monitorowaniem gwałtownych zjawisk meteorologicznych jednogłośnie okrzyknęli rok 2020 rokiem najwyższej aktywności huraganowej w historii. Wtedy to też w wybrzeże Stanów Zjednoczonych huragany uderzały jeden po drugim. Nad oceanem uformowało się w tym jednym sezonie aż 30 silnych huraganów. Jedenaście z nich dotarło na ląd powodując zniszczenia. Badania przekrojowe wykazały teraz, że za wzrost ilości opadów w trakcie tych huraganów odpowiadają antropogeniczne zmiany klimatu, czyli te wywołane przez człowieka.

REKLAMA

Co ma piernik do wiatraka?

Wzrost emisji gazów cieplarnianych spowodował na przestrzeni ostatnich dwóch stuleci wzrost średnich temperatur przy powierzchni Ziemi o ponad jeden stopień Celsjusza. Wyższe temperatury na Ziemi to także wyższe temperatury powierzchni Oceanu Atlantyckiego. Cieplejsza woda przy powierzchni sprawia, że sztormy tropikalne łatwiej nabierają wilgoci, która następnie w opadach intensyfikuje szkody, gdy huragan dotrze już nad ląd.

Modelując sezon huraganów naukowcy doszli do wniosku, że skutki antropogenicznego ocieplania klimatu odpowiadają za co najmniej 5-10 proc. wzrost intensywności opadów podczas największych huraganów nawiedzających amerykańskie wybrzeże na przestrzeni ostatniej dekady. Co więcej, sama siła huraganu z tego powodu wzrosła o 8-11 proc.

REKLAMA

Antropogeniczne zmiany klimatu mają się świetnie

Choć powyższe liczby nie brzmią jakoś przerażająco, to warto spojrzeć na nie w szerszym kontekście. Antropogeniczne zmiany klimatu i wzrost średnich temperatur na Ziemi jak na razie mają się doskonale. Z roku na rok sytuacja jest poważniejsza, a ludzkość mimo szumnych deklaracji nie robi nawet jednej dziesiątej tego co powinna robić, aby skutecznie hamować wzrost temperatur. To z kolei oznacza, że w najbliższych latach możemy się spodziewać jedynie coraz silniejszych i coraz bardziej niszczących zjawisk pogodowych, które będą co roku siały zniszczenie i śmierć. Pozostaje jedynie pytanie o to, do jakiej skali zniszczeń musimy doprowadzić, aby faktycznie uznać, że trzeba się wziąć za ratowanie klimatu.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA