REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Sprzęt
  4. Gry

12 największych wad i zalet po 12 miesiącach z PlayStation 5. Recenzja konsoli po roku

To już rok od kiedy PlayStation 5 leży sobie na mojej szafce RTV. Konsoli nie oddałbym za żadne skarby, ale czy poleciłbym jej kupno każdemu znajomemu uwielbiającemu gry wideo? Ha, odpowiedź na tak postawione pytanie wcale nie jest prosta, nawet z perspektywy fana gier Sony.

Recenzja PlayStation 5 po roku z konsolą: warto już kupić?
REKLAMA

Właśnie stuknął mi rok z PlayStation 5. Do telewizora w salonie mam podłączone najnowsze konsole Sony, Microsoftu oraz Nintendo, ale to właśnie na PS5 gram najchętniej i najczęściej. W mojej ocenie to najlepiej zaprojektowana konsola dziewiątej generacji. Co wcale nie znaczy, że poleciłbym jej zakup już teraz każdemu znajomemu uwielbiającemu gry wideo. Część rzeczy może bowiem zostać poprawiona lub zrealizowana lepiej, o czym przeczytacie w moim pierwszorocznym podsumowaniu:

REKLAMA

Zaleta #1: SSD zmienia granie. Tak kompletnie, nieodwracalnie, na amen.

Gdy gram w rewelacyjne Metroid Dread na Switchu, kilkunastosekundowe ekrany wczytywania wydają się archaiczne. Komputerowi gracze mogą zaznaczyć, że SSD nie jest żadną rewolucją, gdyż na PC to standard już od wielu lat. Prawda, ale prędkości ładowania większości gier ze Steam nie są równie imponujące co na PS5. Tutaj ekrany wczytywania w zasadzie przestają istnieć. Naciskam Kontynuuj w głównym menu Demon's Souls lub Ratchet and Clank i jestem w środku gry. Tak po prostu. Wczytywanie nie tyle staje się szybsze, co po prostu zanika.

Człowiek szybko przyzwyczaja się do dobrego. Gdy później muszę wrócić na Switcha, ekrany ładowania danych z mozolnie posuwającym się do przodu paskiem postępu wydają się jak z minionej epoki. Z tego powodu trudniej grać mi w tytuły dla PS4, uruchamiane w trybie wstecznej kompatybilności. Czas oczekiwania w GTA Online to coś, czego nie jestem już w stanie znieść. Życie jest za krótkie na wczytanie kolejnej sieciowej przygody w Los Santos.

Wada #1: Powiedzmy sobie szczerze, PS5 to konsola dla zamożnych

Chociaż sugerowana cena PS5 jest ustalona na rozsądnym poziomie, sklepy naciągają nas jak mogą ze względu na małą dostępność sprzętu. Sprzedają PlayStation 5 w drogich zestawach z grami, akcesoriami, a nawet abonamentami, przez co realny koszt nabycia konsoli Sony z ulicy, bez polowania na okazje, to około 3500 - 4000 zł. Co prawda potem możemy odzyskać część tej kwoty, np. sprzedając wciśniętą nam kamerkę czy nieciekawą grę, ale nie zmienia to faktu: za PS5 trzeba słono zapłacić.

Osobną, ale równie ważną kwestią jest cena samych gier. Produkcje AAA od PlayStation Studios to najdroższe tytuły na konsolowym rynku, z ceną w okolicach 309 - 329 zł za egzemplarz. Na tym wydatki się nie kończą. Podstawowa pojemność konsoli jest bowiem mizerna, a zakup dodatkowej pamięci SSD z radiatorem, spełniającej wyśrubowane wymagania Sony, to kolejne kilkaset złotych. Albo i więcej, jeśli mamy chrapkę na dodatkowe terabajty. Łącząc to wszystko w całość, powstaje silny kontrast względem konkurencji, gdzie Microsoft umożliwia tanie granie na Xbox Series S z abonamentem Game Pass.

Zaleta #2: Sony rozwiązało największy problem PlayStation 5: ograniczoną pojemność (o ile masz kasiwo).

0 samsung ssd 980 pro

W momencie premiery, PS5 oddawało do dyspozycji posiadacza zaledwie 667 GB przestrzeni na gry wideo. To bardzo mało, biorąc pod uwagę, iż wiele tytułów oscyluje w okolicach 100 GB danych. Co prawda architekci Sony udostępnili na PS5 rewelacyjną technologię kompresji, lecz nie każdy deweloper z niej korzysta. Jako recenzent gier na Spider's Web, już dwa tygodnie po premierze konsoli Sony musiałem usuwać wybrane tytuły, by zrobić miejsce dla nowych. Większość znajomych narzekała na podobny problem po kilku miesiącach od zakupu własnej maszynki.

Nieco spóźniona wakacyjna aktualizacja oprogramowania rozwiązała ten problem, dodając do PS5 wsparcie dla dodatkowej pamięci SSD. Wracamy tutaj jednak do problemu z podpunktu wyżej, mianowicie kosztów zakupu takiego nośnika. Ze względu na wysokie ceny, sam zdecydowałem się na 1 TB dodatkowej pojemności, chociaż miałem apetyt na przynajmniej dwa razy tyle. Problem niedostatecznej pojemności został jednak skutecznie odroczony.

Wada #2: PlayStation Studios wytraciło impet ze świetnymi grami na wyłączność.

To pierwszy raz od premiery PS4 i XONE, kiedy czuć, że Microsoft realnie przejął inicjatywę. Nie zdobywa co prawda zestawień sprzedaży, ale dominuje w nagłówkach. Jest o nim głośno w mediach społecznościowych. W obozie Xboksa ostatnio zawsze coś się dzieje. Jak nie Microsoft Flight Simulator to Forza Horizon 5. Jak nie Forza, to Halo Infinite. Tutaj świetna gra w Game Passie, tam nowe słuchawki, jeszcze gdzie indziej głośne przejęcie studia.

Tymczasem m.in. na skutek pandemii dwie kluczowe gry PlayStation Studios - Gran Turismo 7 oraz Horizon Forbidden West - pojawią się dopiero w 2022 r. PlayStation 5 zdecydowanie miało ciekawszy start od Xboksa Series pod względem gier na wyłączność, ale teraz sytuacja uległa zmianie. W obozie Sony zaczyna wiać nudą. Doskonale zdaję sobie sprawę, że to tylko chwilowy problem, a na horyzoncie majaczą absolutne system-sellery. Jednak tutaj i teraz świetne Demon's Souls oraz wymagający Returnal to wciąż za mało, by do kupna PS5 zachęcić przeciętnego gracza.

Zaleta #3: DualSense to najlepszy pad w historii Sony i najlepszy kontroler tej generacji.

playstation-gdzie-kupowac-gry.jpg

Japończycy rozbili bank przy pomocy DualSense. Pad Sony zjada - skądinąd świetny - kontroler Microsoftu na śniadanie. Spusty z fizycznym oporem nadają pierwszoosobowym strzelaninom zupełnie nowej głębi. Wiem, brzmi to jak tani marketingowy slogan, ale tak jest naprawdę. Kto korzystał z triggerów DualSense grając w Call of Duty na PS5, ten doskonale wie, co mam na myśli. Uczucie jest rewelacyjne. Nie do podrobienia. Gdy potem chwytam za pad Microsoftu albo Pro Controller Nintendo, sprzęty wydają się być pozbawione duszy.

Z perspektywy czasu mniejszym sztosem okazały się haptyczne wibracje, ale te wciąż robią wielkie wrażenie, o ile technologię bierze w swoje ręce studio podległe Sony. Efekt, jaki haptic feedback generuje podczas deszczu w Returnal, to coś niesamowitego. Po tym, jak przyzwyczaiłem się do DualSense, powrót do rozwiązań konkurencji każdorazowo boli. Kawał rewelacyjnego sprzętu.

Wada #3: Brak Dolby Atmos oraz Dolby Vision

xbox series dolby vision

Na PlayStation 5 Dolby Vision pojawia się wyłącznie podczas uruchamiania wideo z nośnika Ultra HD Blu-ray. Zestawu rozwiązań nie uświadczymy za to w aplikacjach VoD takich jak Netflix ani tym bardziej w grach wideo. To samo tyczy się dźwięku Dolby Atmos. Co prawda nie jest to wada z gatunku tych fundamentalnych, ale skoro konsola Sony umożliwia wyświetlanie treści w niesamowitej jakości, szkoda, że nie można jej dopieścić takimi rozwiązaniami.

Zaleta #4: Rewelacyjna kultura pracy. Jest cicho, a domownicy płakali ze szczęścia żegnając PS4 Pro.

Miałem to nieszczęście, że trafił się mi niezwykle głośny egzemplarz PS4 Pro, którego wentylatory wyły jak startujący samolot. Z tej perspektywy PlayStation 5 jest cichutkie. Gdy gramy na głośnikach telewizyjnych, standardowego szumu podzespołów w zasadzie nie słuchać. Co dopiero mówić o słuchawkach. Szybszy i głośniejszy ruch wentylatorów aktywuje się sporadycznie, a i wtedy nie jest to głośny szum przeszkadzający graczowi albo pozostałym domownikom.

Zmiana względem PS4 Pro to jak dzień i noc. Dwa zupełnie inne światy. Potrafiłem obudzić osobę w sypialni obok samym nocnym graniem na starszym PlayStation. Nie przesadzam. Teraz jest cichutko, a grając z zestawem słuchawkowym na głowie mikrofon nie ściąga mechanicznego szumu. Komfort jest nieporównywalnie wyższy. Do tego dzięki bardzo agresywnym płatom obudowy konsola zawsze ma sporo miejsca na cyrkulację powietrza.

Wada #4: Xbox ma Smart Delivery, PlayStation 5 ma dopłaty.

Zasadnicza różnica między Sony oraz Microsoftem w kontekście wstecznej kompatybilności polega na przyjętym modelu biznesowym. Na Xboksie sprawa jest prosta: raz kupioną grę uruchomisz na każdej konsoli, w najlepszym możliwym formacie. To automatyczny proces przy którym wydawcy mają bardzo ograniczone pole do manewru, nazywany Smart Delivery. Na PS4/PS5 mamy do czynienia z wolną amerykanką. Część wydawców oferuje darmowe aktualizacje. Inni dwie wersje gry jako jedną. Jeszcze inni dokonują wyraźnego podziału na edycje PS4 i PS5, przez co potem jest płacz i zgrzytanie zębami.

Wbrew wielu komentarzom w sieci, Sony nigdy nie zapowiedziało, że wsteczna kompatybilność na PS5 będzie darmowa. Mam jednak za złe Japończykom, ponieważ ich polityka jest nieczytelna i zmienna. W przypadku jednych gier z własnej stajni Sony chce, by osobno kupować wersje na PS4 oraz PS5. W przypadku innych oferuje zniżki na upgrade do PS5. Jeszcze kiedy indziej przeskok z edycji PS4 do PS5 jest darmowy. Osoba z zewnątrz, która nie śledzi rynku gier, może się w tym zagubić. Teraz Sony zapowiedziało, że będzie pobierać opłatę w wysokości 10 dolarów za podbicie gry PlayStation Studios z wersji PS4 do PS5.

Zaleta #5: Świetny system operacyjny dla gracza, idealne wyważenie proporcji.

Jestem pod nieustannym wrażeniem tego, jak praktyczny i pomocny jest interfejs PS5. Znacznie szybszy i bardziej responsywny od tego na Xbox Series X, a także pozwalający na więcej względem Nintendo Switcha. Oprogramowanie PS5 to dla mnie przykład zachowania idealnych proporcji między prostotą oraz możliwościami. Między funkcjonalnością oraz złożonością. Wszystko, czego potrzebuję, zawsze mam pod ręką, z kolei to, z czego korzystam rzadziej, bez problemu odnajdę w zakładkach i ustawieniach.

Trzeba jednak zauważyć, że nie zawsze było tak miło. Początkowo rodzimi gracze narzekali na wirtualną klawiaturę z polskim układem znaków. Teraz możemy ją zmienić bez konieczności zmiany języka systemu. Dla wielu problemem był także brak czytelnego rozróżnienia edycji tej samej gry na PS4 oraz PS5, co także zostało niedawno poprawione. Doczekaliśmy się nawet wsparcia 3D Audio dla zwykłych telewizyjnych głośników. Co prawda gracze wciąż nie dostali unikalnych motywów wizualnych czy możliwości tworzenia folderów, ale to raczej niedogodności niżeli zasadnicze braki.

Wada #5: Z perspektywy oszczędnego posiadacza PS4, PlayStation 5 wciąż niedostatecznie kusi.

Ratchet and Clank: Rift Apart, Demon's Souls czy Returnal to wciąż zbyt mało, aby gracz wydał kilka tysięcy złotych na nową platformę. W mojej ocenie PS5 radykalnie wyprzedza PS4 na wielu różnych płaszczyznach. To konsola szybsza, cichsza, z lepszym padem, na której wszystko jest po prostu lepsze. Jeśli jednak różnice sprowadzimy do samych gier, spostrzeżemy, że posiadacz PS4 nie ma wielu powodów do przesiadki. Takie hity jak Gran Turismo 7, God of War Ragnarok czy Horizon Forbidden West pojawią się bowiem również na PlayStation 4.

Jasne, to samo można napisać o Microsofcie, którego Forza czy Halo wychodzi na obie generacje Xboksa jednocześnie. Zieloni jednak od dłuższego czasu stawiają na możliwie szeroką dostępność produktów, podczas gdy Sony zapowiadało wielkie odcięcie pępowiny; zrywając z PS4, gry na PS5 mogłyby być jeszcze większe, ładniejsze, wspanialsze i bardziej przełomowe. Z powodów ekonomicznych, napędzanych niedoborami podzespołów, Japończycy wycofali się z tej polityki. Rozumiem tę decyzję z perspektywy prowadzenia racjonalnego, dochodowego biznesu. Traci jednak na niej PS5, kosztem wydłużonego życia PS4.

Zaleta #6: Gracz offline chcący epickiej filmowej przygody pozostaje w sercu Sony. Ja to szanuję.

Patrząc na przychody współczesnych gier sieciowych, kompletnie nie dziwi, że coraz więcej poważnych wydawców decyduje się na darmowe potworki multiplayer, ślepo podążając za rynkowymi trendami. PlayStation Studios pozostaje w awangardzie, tworząc świetne, kompletne i pozbawione mikro-transakcji gry dla jednego gracza. Wydając Demon's Souls na premierę PS5, Sony wysłało w świat jasny komunikat: wymagający gracz offline pozostaje w centum naszego zainteresowania. Dzięki temu możemy liczyć na kolejne filmowe przygody takie jak God of War: Ragnarok czy Horizon Forbidden West. To niezwykle kosztowne projekty, które stanowią coraz mniejszą część tortu wypełnionego produkcjami MOBA, battle royale i auto chess.

Kupno konsoli PlayStation to obietnica otrzymania najlepszych tytułów dla jednego gracza na świecie. Takich kalibru Uncharted oraz The Last of Us. Absolutny top of the top. Dla mnie - gracza z trzydziestką na karku - to doskonała wiadomość. Jeśli PlayStation 5 otrzyma tyle rewelacyjnych gier single player co PlayStation 4, będę przeszczęśliwy. Byle tylko Sony nie trwoniło zbyt wiele zasobów na nieudane eksperymenty pokroju Destruction AllStars. Od tego są zewnętrzni wydawcy chcący wydawać na platformie Sony.

Zaleta #7. Nie ma powrotu do 30 klatek. Już nigdy.

PlayStation 5 pozwala graczom dobić do standardu oczekiwanego na PC, jakim jest rozgrywka w przynajmniej 60 klatkach na sekundę. Obraz wyświetlany z taką płynnością jest dla mnie ważniejszy niż sama rozdzielczość treści. Wolę 60 FPS od natywnego 4K i cieszę się, że PS5 daje graczowi możliwość wyboru: wysoka płynność albo ostry jak brzytwa obraz. To wielka jakościowa zmiana na tle PlayStation 4, któremu najzwyczajniej w świecie brakowało mocy.

Co więcej, wiele gier na PlayStation 5 - jak Call of Duty Vanguard, Rocket League i Rainbow Six Siege - działa w 120 klatkach na sekundę. Będąc posiadaczem telewizora 120 Hz, korzystam z tej możliwości regularnie, zwłaszcza w sieciowych strzelaninach. Gdy później wracam do Switcha, gdzie wiele gier trzyma zaledwie 30 klatek, to po prostu boli. Pierwsze kilka minut jest czasem bolesnej adaptacji. Dlatego powiedziałem sobie: już nigdy nie zgodzę się na 30 FPS w stacjonarnej konsoli. Wydajność ponad wizualnej fajerwerki.

PlayStation 5 pod koniec 2021 r. - kupować, czy nie kupować?

Jeśli ktoś uwielbia gry PlayStation Studios i jest fanem konsol PlayStation, nowa platforma Sony będzie dla niego wymarzonym prezentem. Najlepszym, jaki można mu sprawić. Wiem to po sobie. Jestem niesamowicie zadowolony z PS5. Komfort używania tej konsoli jest nieporównywalny względem PS4. Z perspektywy szeroko rozumianego doświadczenia użytkownika to dwa inne światy. Czuć to zwłaszcza, gdy od czasu do czasu wracam do swojego PS4 Pro.

Prawda jest jednak taka, że PlayStation 5 nigdzie nie ucieknie. Kupowanie trudno dostępnej konsoli na moment przed świętami to nierozsądna ekonomicznie decyzja. Sklepy wyciskają klientów jak mogą, zawyżając ceny oraz sprzedając konsole w pakietach. Do tego gier na pełną wyłączność PS5 jest na tyle mało, że posiadacz PS4 nie poczuje się wykluczony. Jasne, Ratchet and Clank: Rift Apart, Demon's Souls czy Returnal to wszystko rewelacyjne produkcje, ale za rok, dwa czy trzy będą równie dobre. W tym czasie posiadacz PS4 dostanie Gran Turismo 7, Ragnaroka i nowego Horizona, umilając sobie nimi oczekiwanie na lepszą dostępność konsoli.

REKLAMA

Słowem, serce podpowiada kupuj, rozum podpowiada poczekaj.

.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA