Operatorzy  /  News

Obawy o usmażenie mózgów Polaków były przesadzone. Internet 5G a normy PEM. Są wyniki

Picture of the author
175 interakcji
dołącz do dyskusji

Przeciwnicy rozwoju sieci telefonii komórkowej w Polsce poprzez przejście ze standardu LTE na 5G będą niezadowoleni. Okazuje się, że sieci 5. generacji wcale nie przekraczają dopuszczalnych norm PEM.

Miłośnicy teorii spiskowych w foliowych czapeczkach na głowie od lat trąbią, że raczkujące sieci komórkowe 5. generacji najpierw usmażą nam mózgi, a potem aktywują w naszych ciałach mikrochipy (zapewne te ze szczepionek Billa Gatesa), które zmodyfikują nasze DNA. Dowodów na akcję–depopulację z wykorzystaniem 5G jak na razie jednak nie ma. Ba, jest wręcz przeciwnie — emisja promieniowania pola elektromagnetycznego wcale nie przekracza norm.

Foliarze, gdyż tak pieszczotliwie internauci nazywają miłośników teorii spiskowych wierzących w zgubny wpływ fal radiowych na zdrowie człowieka, wyrażali już wielokrotnie swoje zaniepokojenie. Używają przy tym dokładnie tych samych argumentów, co lata temu, gdy przechodziliśmy z 2G na 3G i z 3G na LTE — zapewne w myśl zasady, że do trzech razy sztuka. Problem w tym, że teorie spiskowe nijak mają się do stanu faktycznego, co wykazali właśnie politycy.

Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar, postanowił zwrócić się z pytaniem do ministerstwa środowiska o kwestię tzw. norm PEM. Na interpelację w tej sprawie odpowiedział Jacek Ozdoba, czyli Minister Klimatu i Środowiska, który wyjaśnił, że urzędnicy w ostatnim czasie analizowali „dokumentację dotyczącą stanu prawnego wszystkich rodzajów instalacji radionawigacyjnych, radiolokacyjnych oraz radiokomunikacyjnych, w tym stacji bazowych telefonii komórkowej”.

Kontrolami sieci 5. generacji zajmuje się Centralne Laboratorium Badawcze będące częścią Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska postanowiło z jego pomocą sprawdzić, jak wygląda kwestia wytwarzania promieniowania elektromagnetycznego „w całym zakresie częstotliwości dla promieniowania niejonizującego”. Zweryfikowano również opracowania dotyczące przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko, w czym uwzględniono źródła pól elektromagnetycznych, a kontrola nad promieniowaniem pól elektromagnetycznych prowadzona jest na bieżąco.

Kontrola dopuszczalnych poziomów PEM weryfikowana jest na bieżąco nie tylko przez organy samorządowe właściwe do spraw środowiska, ale nade wszystko przez utworzone niedawno i wyposażone w nowoczesną bazę dedykowanej aparatury pomiarowej Centralne Laboratorium Badawcze wchodzące w skład Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Wyniki kontroli, nie stwierdziły w ostatnim okresie przekroczeń dopuszczalnych norm promieniowania dla częstotliwości mikrofalowych, w tym sieci 5G — czytamy na stronie rpo.gov.pl

Dobra wiadomość dla użytkowników smartfonów z nowoczesnymi modemami jest taka, że dotychczasowe wyniki nie potwierdzają tezy miłośników teorii spiskowych o przekraczaniu nowych dopuszczalnych norm przez sieci 5. generacji. Oznacza to, że nie powinniśmy się obawiać negatywnego wpływu 5G na zdrowie — a przynajmniej nie w większym stopniu, niż w przypadku LTE i 3G. Foliarze będą jednak pewnie zawiedzeni, że ich teorie spiskowe nie chcą znaleźć pokrycia w faktach…

Przedstawiciele rządu zauważyli jednak, że w obecnej sytuacji warto podjąć działania „w kierunku optymalizacji przekazu danych do systemu informacyjnego o instalacjach wytwarzających promieniowanie elektromagnetyczne”, co mogłoby pomóc w przekonaniu sceptyków. Tenże projekt realizowany jest przez Instytut Łączności - Państwowy Instytut Badawczy we współpracy z Kancelarią Prezesa Rady Ministrów w ramach Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa.