Tech

Zuckerberg wziął prywatność na poważnie. W sprytny sposób.

Wielkie podniecenie medialne panowało przed dzisiejszym wydarzeniem medialnym Facebooka. Siły PR serwisu w sposób dalece bardziej intensywny niż zazwyczaj starały się zachęcić media do przyjścia lub obserwowania na żywo dzisiejszych wydarzeń w Palo Alto. Nawet my – blog z dalekiego kraju – dostaliśmy (po raz pierwszy) od Facebooka „zaproszenie” do śledzenia uważnie dzisiejszego wydarzenia. I rzeczywiście, mimo iż nikt nie zgadł przed imprezą o co chodzi, to działo się naprawdę sporo. Wygląda na to, że Mark Zuckerberg wziął kwestie prywatności użytkownika w serwisie Facebook na poważnie.

Rok 2010 r. z pewnością przejdzie do historii jako rok dynamicznego rozwoju najgorętszego fenomenu współczesnego internetu, jakim niewątpliwie jest Facebook. Będzie to jednak również rok wielkiej dyskusji medialnej wywołanej przez dość „innowacyjnie” rozumianą przez właściciela Facebooka kwestią prywatności i ochrony danych osobowych użytkowników. W końcu pomysł na komercjalizację 500 milionowego serwisu polega w głównej mierze na sprzedawaniu w takiej czy innej formie danych osobowych użytkowników Facebooka partnerom zewnętrznym.

W czerwcu, podczas konferencji D8 zorganizowanej przez Walta Mossberga i jego serwis AllThingsDigital, Mark Zuckerberg pocił się i jąkał przyciskany pytaniami o niedoskonałe narzędzia chroniące prywatność użytkowników Facebooka. Nie miał wtedy gotowych odpowiedzi. Ma je dzisiaj, choć znajdą się pewnie i tacy, którzy w nowościach Facebooka znajdą ukryte odpowiedzi na rosnące zagrożenie konkurencyjne.

Dzisiaj Facebook zaproponował szereg usprawnień w kwestii zarządzania i kontroli prywatnych danych użytkowników, do których dostęp mają aplikacje i inne produkty związane z kolejnymi funkcjami serwisu. Najważniejszymi z nich wydają się być: możliwość pobrania wszystkich prywatnych informacji z Facebooka na własny dysk twardy oraz nowy kokpit do zarządzania aplikacjami.

Pobierz swoje informacje – tak nazywać się będzie pierwsza z najważniejszych dzisiejszych nowości Facebooka. W założeniu będzie to jeden przycisk, którym wygenerujemy wszystkie informacje, które umieściliśmy w serwisie od początku naszej w nim działalności: dane osobowe, listę znajomych, archiwum wpisów na ścianie, zdjęcia, wideo, notatki, wydarzenia i wiadomości. Wygenerowany plik ze skompresowanymi informacjami w formacie zip będzie do pobrania na własny dysk twardy użytkownika.

Ta nowość wydaje się być bezpośrednią odpowiedzią na typowanego na pierwszego „zabójcę” Facebooka – serwis Diaspora. To właśnie twórcy tego serwisu odżegnywali się od Facebooka tym, że tam użytkownicy będą mogli w każdej chwili zarządzać wszystkimi informacjami, z którymi dzielić się będą z serwisem. Czego jednak Facebook dziś nie wytłumaczył to?, co zrobić z pobranymi z Facebooka danymi? Zapewne chodzi o to, że mając zebrane wszystkie informacje udostępnione Facebookowi w jednym miejscu, będzie można zadecydować o usunięciu części z nich. Aby jednak to zrobić, trzeba będzie udać się we wszystkie zakamarki serwisu, w których znajdują się te dane? A to takie łatwe i szybkie, jak wciśnięcie nowego przycisku „pobierz” już nie będzie. Spryt numer 1.

Dlatego druga nowość – nowy kokpit do zarządzania aplikacjami – wydaje się mieć dużo więcej użyteczności. Kokpit, który dostępny będzie w panelu ustawień prywatności, przedstawiać będzie trzy rodzaje informacji i interakcji:

– pozwolenia, które udzieliliśmy aplikacjom Facebooka na dostęp do naszych osobistych danych (dane osobowe, lista znajomych, itp.);

– możliwość zarządzania pozwoleniami dla poszczególnych aplikacji (np. odwołać dostęp do informacji danej aplikacji po pewnym czasie, usunąć wszystkie połączenia z daną aplikacją);

– pełną listę połączeń aplikacji z naszym profilem.

Patrząc na to, że jest już ponad milion stron internetowych połączonych z Facebookiem za pomocą wtyczki Facebook Connect oraz setki tysięcy aplikacji pisanych na platformę Dacebooka, trudno jest zapamiętać komu i kiedy daliśmy dostęp do naszego profilu. Z nowym kokpitem będzie to zdecydowanie łatwiejsze. Łatwiejsze będzie też zarządzanie tymi dostępami.

Dzisiejszy ruch Facebooka należy odczytywać pozytywnie. Widać, że Zuckerberg, obok górnolotnych słów o priorytetach bezpieczeństwa użytkowników Facebooka, którymi rzucał na lewo i prawo, w końcu przedstawił produkty, które to bezpieczeństwo mają przynieść.

Co jednak najśmieszniejsze to to, że Facebook wprowadza nowości związane z bezpieczeństwem danych dopiero wtedy, kiedy ma już potężną masę krytyczną użytkowników i jest niemal pewne, że nie wszyscy – ba, zapewne większość – nigdy nie zmieni swoich ustawień prywatności z nowymi narzędziami. Wiele osób nie jest bowiem nawet świadomych tego, że łącząc inne strony z Facebookiem za pomocą Facebook Connect udostępniają Zuckerbergowi swoje dane. Spryt numer 2.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst