REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Oprogramowanie

Następna rewolucja po smartfonie? Prawdopodobnie ta, w którą kolejne miliardy inwestuje Microsoft

Cały Big Tech szuka kolejnej rewolucji na miarę inteligentnego telefonu komórkowego. Niektórzy uważali, że będą nimi asystenci głosowi. Inni wierzą, że smartfony będą wyparte przez gogle do mieszanej rzeczywistości. Microsoft ma inny cel. Tym razem, zdaje się, właściwy.

AI w służbie matematyki
REKLAMA

Tak na dobrą sprawę to od czasu iPhone’a na rynku elektroniki użytkowej nie było większej rewolucji. Zostawmy przy tym historyczne niuanse, takie jak to, że iPhone to nie pierwszy smartfon na świecie i tak dalej. To telefon Apple’a, mimo wszystko, był w awangardzie tej rewolucji. I to telefon Apple’a sprawił, że dziś ów Apple jest największą i najbogatszą firmą świata. Nie największą od elektroniki - a po prostu, gigantem.

Znajdujący się w tym rankingu na drugim miejscu Microsoft z telefonami ma jak najbardziej wiele wspólnego - ale głównie od strony aplikacji i usług. Firma Nadelli przegapiła smartfonową rewolucję, dziś nie produkuje ani telefonów, ani też dedykowanego im oprogramowania układowego (nie licząc niszowego Surface Duo). Próbowała zaistnieć na rynku asystentów głosowych i gogli do rozszerzonej rzeczywistości, ale tu z kolei nikt jeszcze nie zdołał zmienić świata w ten sposób, w jaki zrobił to iPhone.

REKLAMA

Tymczasem sztuczna inteligencja zmienia świat od dawna

Korzystamy z niej niemal wszyscy, niemal każdy czas. Algorytmy sztucznej inteligencji poprawiają zdjęcia wykonywane telefonem, wytyczają optymalna trasę w nawigacji, tłumaczą zdania z obcego języka na polski, planują optymalną trasę robota sprzątającego - i tak dalej. Mówienie o tym, że SI to jedna z najważniejszych gałęzi rozwoju informatyki to truizm.

Taniej z Mapami Google class="wp-image-2389455"
Taniej z Mapami Google - za sprawą sztucznej inteligencji

Do tej pory jednak SI była bardzo wyspecjalizowana. Algorytm odpowiedzialny za umiejętny dobór piosenek w Spotify nie przetworzy analitycznie danych z Excela. System kojarzenia znaczenia słów asystentki Siri nie pomoże w usuwaniu niedoskonałości z wykonanych zdjęć. Tak zwana ogólna sztuczna inteligencja do niedawna była w powijakach.

Uwagę świata na to, co będzie już niebawem możliwe, zwrócił czatbot ChatGPT. Nie tylko doskonale rozumie znaczenie słów, jakie do niego się kieruje - ale też zdumiewająco sprawnie analizuje zaindeksowane przez siebie dane. ChatGPT odpowiada konkretnie i wyczerpująco na pytania z dowolnej dziedziny, rozwiązuje skomplikowane problemy, nawet umie programować. Nierzadko się myli i podaje błędne informacje, ale i tak sprawia piorunujące wrażenie. Niektórzy są wręcz zdania, że technologia odpowiedzialna za ChatGPT jest bezpośrednim zagrożeniem dla Wyszukiwarki Google.

 class="wp-image-3040827"
ChatGPT zastępujący... duchownego

ChatGPT to dzieło spółki OpenAI, której celem jest badanie SI w otwarty sposób, na rzecz ogólnego rozwoju ludzkości. Jednym z największych, strategicznych partnerów OpenAI od lat jest Microsoft. Ten sam Microsoft, który też inwestuje dziesiątki milionów dolarów w samodzielny rozwój SI, będąc dziś postrzeganym jako lider branży. I ten sam Microsoft, który czatboty tworzy i sprzedaje już od wielu lat.

Microsoft to firma od platform. Lata temu jako platformę zaklasyfikował SI. Opłaciło się

Apple to firma od urządzeń. Google to firma od reklam i internetowego frontendu. Czym jest Microsoft? Microsoft tworzy bądź współtworzy platformy. Windows, Microsoft 365, Chromium, Azure, Github - to są platformy, na których inni mają tworzyć odpowiednie rozwiązania. Microsoft od zawsze tak myśli o swoich produktach. SI dla Microsoftu od długiego czasu też jest platformą.

Rozwijane już od dawna microsoftowe czatboty to również efekt takiego rozumowania. Gdy firma projektowała Cortanę, wierząc jeszcze w sukces asystentów głosowych, od samego początku budowała ją tak, by można było ją wykorzystywać do innych celów i pod inną marką. Dziś Cortana istnieje już tylko formalnie i pod tą konkretną nazwą Cortanę należy uznać za porażkę. Technologia, którą opracowano dla Cortany, funkcjonuje w licznych rozwiązaniach partnerów Microsoftu - na przykład w systemach rozpoznawania mowy w wybranych samochodach.

 class="wp-image-398855"
Cortana jako asystent głosowy umarła dawno temu. Jako technologia kwitnie i ma się świetnie.

Inny przykład. Opracowany już w 2017 r. przez Microsoft Healthcare Bot Service to już dziś nieoceniona pomoc dla firm działających w służbie zdrowia. Rozumie on ustandaryzowaną bazę rekordów zdrowia (Electronic Health Records) oraz systemy Quest Diagnostics i Kaiseer Pemanente, co w połączeniu z integracją z Teams i Azure Fast Healthcare Interoperability Resource ma stanowić doskonałe rozwiązanie, znacząco skracające czas oczekiwania na pomoc zdrowotną.

SI Microsoftu trenowane są też do wszelakiego rodzaju analityki danych. Azure to druga największa chmura obliczeniowa świata. Są na niej hostowane systemy IT największych korporacji świata, w ramach których prowadzone są symulacje i prognozy na mikro i makroskalę. Klienci Microsoftu to niejednokrotnie firmy operujące na miliardach dolarów, a od właściwej analityki danych zależy ich przyszłość.

 class="wp-image-297581"
Power BI, czyli jeden z licznych przykładów narzędzi analitycznych Microsoftu

Microsoft znajduje się dziś w unikalnej sytuacji. Jest bezsprzecznie jedną z wiodących firm na rynku oprogramowania dla firm i korporacji oraz na rynku usług informatyki komercyjnej, z chmurą obliczeniową włącznie. Ma też zarazem stały kontakt nie tylko ze światem biznesu, ale również ze światem konsumentów za pośrednictwem Windowsa, Xboxa, Skype’a i Microsoft 365. A także prezesa, który awansował na swoje stanowisko z działu serwerów, chmury i analityki danych.

Nie ma na rynku drugiej takiej firmy. Amazon nie liczy się na rynku oprogramowania dla firm. Google co prawda ma trzecią największą chmurę obliczeniową świata, ale jest to dość odległe trzecie miejsce - a sukcesy firmy na rynku oprogramowania dla przedsiębiorstw są umiarkowane. Apple zajmuje się głównie prostymi potrzebami konsumentów. Microsoft jednak i na tym nie poprzestał.

Microsoft + OpenAI. Co to właściwie znaczy?

Poprzedni prezes Microsoftu, Steve Ballmer, rozumiał doskonale, że czasy własnościowych technologii informatycznych odchodzą do przeszłości. Przyszłością jest interoperacyjność i open-source. Microsoft, przez dekady zazdrośnie i niejednokrotnie nieetycznie broniący praw do intelektualnej własności w oprogramowaniu komputerowym, za sprawą Ballmera zaczął się przeobrażać na rzecz zupełnie nowego modelu biznesowego. By podkreślić fundamentalną zmianę w firmie, Ballmer zrezygnował ze stanowiska (lub został o to poproszony). Nadella miał kontynuować jego dzieło. I kontynuuje.

Podczas gdy Apple czy Google zazdrośnie i w tajemnicy rozwijają swój know-how w zakresie SI, Microsoft pracuje na oczach wszystkich. A także inwestuje w cudze rozwiązania, jeśli widzi w nich potencjał. OpenAI już od dawna jest na celowniku Microsoftu, o czym była już mowa wyżej w tekście. Z kasy Microsoftu na konto fundacji wpłynęły już setki milionów dolarów. Wpłyną miliardy. Wedle deklaracji, w najbliższych latach firma przekaże ponad 10 mld dol. na rzecz OpenAI. Nawet w świecie Wielkiego Biznesu to bardzo duża kwota.

 class="wp-image-3040800"
ChatGPT mądrzący się o wyższości iPhone'a nad Galaxy.

Microsoft nie robi tego bez korzyści dla siebie. Bycie kluczowym inwestorem oznacza pierwszeństwo w wykorzystywaniu wynalazków OpenAI. Podczas gdy Google, według niepotwierdzonych informacji, nerwowo pracuje nad własnymi czatbotami, Microsoft dopracowuje podwersję ChatGPT, by móc zintegrować ją z wyszukiwarką Bing. Czyli robi dokładnie to, czego Google bardzo się boi.

Widząc możliwości ChatGPT nietrudno sobie wyobrazić ciąg dalszy. PowerPoint, wygeneruj mi prezentację o korzyściach z sieci 5G w kontekście przychodów firmy opisanych w pliku finanse.xlsx. Niech prezentacja ma nie więcej niż 30 slajdów i niech dominuje w niej jasny, pogodny motyw wizualny. Już. Koniec pracy z PowerPointem na dziś. No może nie licząc poprawek redakcyjnych. Hej Outlook, wyślij do rzeczników prasowych operatorów komórkowych zapytanie o ceny dostępu do sieci 5G. I już. Hej Word, napisz zaproszenie na konferencję prasową o ofercie naszej firmy 5G. I już.

Zresztą można już testować pierwszą taką integrację. Usługa Microsoft Designer przeznaczona do tworzenia graficznych projektów jest już zintegrowana z DALL-E 2, mechanizmowi od OpenAI. Wystarczy tekstowo wpisać to, co ma się znaleźć na ilustracji graficznej, a DALL-E 2 sam to narysuje i wstawi do pracy użytkownika Designera. Nie trzeba zatrudniać grafika, by ręcznie stworzył ilustrację. To już działa (choć trzeba się zapisać na listę testerów, jeszcze nie jest dostępne dla wszystkich).

Ja o jedno tylko proszę. Niech OpenAI nie stanie się closed AI behind a paywall

Synergia w formie bycia liderem wśród rozwiązań dla programistów, wiceliderem wśród rozwiązań chmurowych, liderem wśród rozwiązań dla firm i biur, liderem na rynku oprogramowania dla PC i wreszcie bycia nastawionym na interoperacyjność i open-source (również w formie wielomiliardowych inwestycji w takie przedsięwzięcia, jak OpenAI) zapewniają Microsoftowi istotną przewagę nad dowolną konkurencją. Nawet bycie ważnym podmiotem na rynku gier wideo firmie tu bardzo pomaga.

Microsoft to jednak nie OpenAI, Mozilla czy dowolna inna dobroczynna organizacja informatyczna. To chciwa korporacja nastawiona na zysk dla akcjonariuszy. To, że od lat prowadzi etycznie poprawną politykę wynika wyłącznie z faktu, że Microsoft odkrył (na skutek trwającej dekady praktyki), że w obliczu bieżącego prawa i ogólnopojętego biznesowego klimatu odmienne podejście skazane jest na biznesową porażkę. Wydaje się wątpliwe, by Microsoft zmienił sposób działania na skutek porywu dusz i serc jego zarządu.

Nie zmienia to jednak faktu, że Microsoft późnego Ballmera i Satyi Nadelli już od wielu lat daje kolejne argumenty uwiarygadniające jego nową twarz. Wkład Microsoftu w rozwój Linuxa, przeglądarki Chromium, narzędzi deweloperskich dla Androida i macOS-a czy jego wzorowe przewodnictwo nad największą platformą dla oprogramowania open-source - czyli GitHubem – to tylko niektóre z dużej liczby przykładów świadczących o tym, że Microsoft dziś jest firmą przede wszystkim pożyteczną, lub do takiego miana aspirującą. Ale to przecież zawsze może się zmienić.

REKLAMA

Microsoft mógłby na przykład doprowadzić do agresywnego przejęcia zasobów OpenAI i zdecydować się zamknąć niektóre technologie. Już dziś wyłącznym chmurowym partnerem OpenAI jest Microsoft Azure. Każdy, kto bada wynalazki OpenAI lub pisze aplikacje odwołujące się do ich API staje się konsumentem microsoftowej chmury. Zamknięcie zasobów OpenAI i zapewnienie sobie w ten sposób przewagi nad konkurencją byłoby dziś dla Microsoftu technicznie proste. Zapewne trudniejsze od strony prawno-formalnej, ale konkurujący z Microsoftem Oracle przecież nie takie rzeczy już wywijał.

Na szczęście zarząd Microsoftu niezmiennie zdaje się rozumieć, że firma jest silniejsza, gdy jest wspierana przez swoich partnerów i przez całą branżę - a nie, gdy egzystuje w tej branży z pozycji siły, przemocy i okopania na z góry upatrzonej pozycji. Pozostaje trzymać kciuki, by to się nie zmieniło. Zwłaszcza że po raz wtóry warto zauważyć, że Microsoft jak mało która firma ma na dziś narzędzia do fundamentalnego uproszczenia sposobu w jaki obcujemy z elektroniką. Jest liderem lub wiceliderem w każdym ważnym elemencie tej układanki, z infrastrukturą włącznie. A to, co widzimy w ramach ChatGPT i DALL-E, to dopiero początek.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA