REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Oprogramowanie
  3. Technologie

Google Play z zewnętrznymi systemami płatności. Ile można zaoszczędzić na prowizji?

Google się wreszcie złamał i pozwoli deweloperom obsługiwać płatności samodzielnie. Dzięki temu będzie można potencjalnie trochę zaoszczędzić, ale nie liczcie na pełne 30 procent wartości pozostające w kieszeni.

google-play-platnosci-prowizja-30-procent
REKLAMA

Sklepy z aplikacjami mobilnymi, takie jak Google Play na Androidach i App Store na iPhone'ach, wymagają od deweloperów, aby korzystali z ich systemu płatności. Oczywiście pobierają od tego prowizję, która wynosi zwykle 30 proc. i dotyczy zarówno samych aplikacji i gier, jak mikropłatności wewnątrz nich oraz produktów dóbr kupionych za ich pośrednictwem. To się jednak powoli zmienia.

REKLAMA

Czytaj też:

Sądy i urzędy antymonopolowe na całym świecie chcą wymusić na Apple'u i Google'u umożliwienie deweloperom samodzielną obsługę płatności. Producent telefonów marki iPhone zaczął już zmieniać status quo, a podobne ruchy wykonuje Google. Niestety te niesławne 30 proc. wartości zamówienia wcale nie zostanie u klientów lub deweloperów w kieszeni. Na stole leży znacznie mniej pieniędzy.

Google Play obniża swoją prowizję jedynie o 4 proc., a zewnętrzne systemy płatności mogą działać tylko na kilku wybranych rynkach.

REKLAMA

W ramach pilotażu deweloperzy mogą zapisać się do programu, który pozwoli im samodzielnie obsługiwać płatności w krajach europejskich, w tym w Polsce. Niestety w praktyce nie jest on tak różowy, jak programiści i użytkownicy mogliby sobie tego życzyć - przede wszystkim dlatego, że nie obejmuje on kategorii Gry w Google Play, która jest tą najbardziej dochodową. Inny system płatności można wykorzystać wyłącznie w aplikacjach.

Jakby tego było mało, Google nie rezygnuje ze swojej prowizji w ogóle, a jedynie ja zmniejsza o 4 proc. Czy to oznacza, że deweloperzy mogą zatrzymać to dla siebie lub obniżyć cenę swojego cyfrowego produktu o zaoszczędzoną kwotę? Niekoniecznie, gdyż będą musieli wydać pieniądze na prowizję dla innego operatora płatności, a do tego sami będą odpowiedzialni za realizację zwrotów. Może się okazać, że to gra niewarta świeczki.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA