REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Social media

Twitterowi nie przeszkadzają rosyjskie trolle, zbanował za to aktywistów hakujących Rosję

Hakerzy z całego świata w odwecie za napaść na Ukrainę atakują rosyjską infrastrukturę informatyczną, starając się paraliżować cyfrowe usługi i kradnąc wrażliwe dane. Twitter apolitycznie banuje ich konta, nie widząc różnicy między atakami na Rosję a cyberprzestępstwami wymierzonymi w inne podmioty.

Anonymous hakują rosyjską TV
REKLAMA

Bulwersująca napaść zbrojna na Ukrainę, która z czasem zamieniła się w ludobójstwo i niezliczoną ilość zbrodni wojennych zaszokowała znaczną część cywilizowanego świata. Państwa wolnego świata nakładają na Rosję kolejne sankcje, a znaczna część międzynarodowych korporacji kończy swoją działalność w kraju Putina, nie chcąc finansować jego zbrodniczej wojny.

REKLAMA

Czytaj też:

Ukraińcy otrzymują też niemałe wsparcie ze strony rządów sprzymierzonych krajów i organizacji dobroczynnych. W wojnie z imperium zła pomagają też hakerzy, atakując rosyjskie firmy, banki i urzędy - demolując cyfrowe usługi i kradnąc przechowywane na rosyjskich serwerach dane.

Cyberprzestępstwo to cyberprzestępstwo. Regulamin Twittera tego zabrania. Rosja czy nie, usługa banuje konta hakerów.

Sieć Twitter posłużyła hakerom za platformę, na której komunikują informacje o włamaniach. Niejednokrotnie też właśnie na niej zamieszczają łącza do wykradzionych z Rosji danych. Tymczasem regulamin tej usługi zabrania takiej działalności. I nie przewiduje on żadnych wyjątków dla słusznej sprawy. Konta hakerów zaczęły być banowane na usługach.

O sprawie dowiadujemy się za sprawą nadal aktywnych na Twitterze członków kolektywu Anonymous. Ci są działaniem Twittera zbulwersowani, nazywając działanie usługi cenzurą i wspieraniem dyktatorskiego, krwawego reżimu Putina. Twitter nie zamierza jednak zmieniać swojego podejścia, niezmiennie powołując się na regulamin tej usługi.

REKLAMA

Na razie nie jest jasne co w efekcie uczynią hakerzy. Warto nadmienić, że kolektyw Anonymous nie jest w żaden sposób centralnie sterowany i nie ma w nim jednej, decyzyjnej osoby. Nie wszyscy hakerzy działający na rzecz Ukrainy są częścią tego kolektywu. Na dziś trudno wskazać równie popularną sieć społecznościową o bardziej liberalnym podejściu do informowania o atakach. Prawdopodobnie informacje będą publikowane w sposób bardziej lakoniczny, bez bezpośrednich linków do wykradzionych danych - to jednak na dziś wyłącznie spekulacja.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA