Bezpieczeństwo  /  News

Polski rząd dogadał się z Telegramem. Właśnie usunięto kanał, na którym wyciekały maile Dworczyka

telegram poufna rozmowa kanal skasowany michal dworczyk
144 interakcji
dołącz do dyskusji

Wygląda na to, że tzw. afera Dworczyka powoli wygasa. Kanał na Telegramie o nazwie Poufna Rozmowa, który publikował wykradzione ministrowi dokumenty, zniknął w tajemniczych okolicznościach.

Telegram jest solą w oku polityków, gdyż namierzenie posługujących się tym komunikatorem jest niemalże niemożliwe, tak samo jak niemożliwe jest pozbycie się kolportowanych za jego pośrednictwem treści. Nic dziwnego, że upodobali go sobie nie tylko aktywiści i sygnaliści, ale również wszelkiej maści hakerzy — w tym osoba lub grupa osób odpowiedzialnych za upublicznienie korespondencji polskiego ministra. Jak to jednak mówią: dla chcącego, nic trudnego.

Kanał na Telegramie, który publikował dokumenty wykradzione Michałowi Dworczykowi, został właśnie usunięty.

Wygląda na to, że polskim władzom udało się przekonać twórców komunikatora rodem z Rosji do usunięcia funkcjonujących od początku czerwca kanałów, na których udostępniana była korespondencja wykradziona Michałowi Dworczykowi z jego skrzynek poczty elektronicznej (zarówno tej prywatnej, wykorzystywanej jak się okazało w sprawach służbowych, jak i najpewniej tej służbowej). Oznacza to, że hakerzy właśnie stracili zgromadzoną w jednym miejscu publikę.

Jak przypomina RMF FM, wśród materiałów, które trafiły do opinii publicznej, były m.in. analizy rozwiązań, które pozwalałyby Białorusinom osiedlać się w Polsce oraz rozmowy sugerujące, że rząd rozważał wykorzystanie wojska podczas Strajku Kobiet. Postronni otrzymali też dostęp do korespondencji Michała Dworczyka z premierem Mateuszem Morawieckim oraz innymi członkami rządu, a także zdjęcia prywatnych dokumentów zaatakowanego ministra.

Biorąc pod uwagę skalę wycieku, nie dziwi, że polski rząd powziął kroki mające na celu zablokowanie niewygodnego kanału na Telegramie.

Co ciekawe, wygląda na to, że Polakom udało się osiągnąć cel — no, a przynajmniej połowicznie. Zapewne to właśnie dzięki zarówno uporowi polskich urzędników, jak i wsparciu jednego z krajów NATO, na którego terenie znajdują się serwery usługi, udało się założyć blokadę na osoby publikujące korespondencję Michała Dworczyka. Użytkowników, którzy chcą się zapoznać z publikowanymi tam nielegalnie pozyskanymi treściami, wita teraz komunikat o naruszeniu warunków korzystania z usługi przez autorów kanału Poufna Rozmowa.

Oczywiście nie ma gwarancji, że to koniec afery, może ona wybuchnąć na nowo, jeśli tylko kolejne dane zaczną trafiać do sieci innymi nomen omen kanałami niż Telegram. Nie da się też ukryć, że wspomniana Poufna Rozmowa oraz drugi pokrewny kanał, który wbrew wcześniejszym doniesieniom nadal działa, zdążyły napsuć krwi polskim politykom. Rzecznik rządu Michał Dworczyk był nawet gotów z powodu afery mailowej podać do dymisji (przy czym, co sam zauważył, wpisałoby się to w cele atakujących go osób), ale Mateusz Morawiecki jej nie przyjął. Sprawy całkowicie jednak zignorowano, a odniósł się do niej niedawno sam Prezes Polski. Wyciągnięto też wnioski – rząd postanowił, że politycy zostaną wyposażeni w tzw. klucze U2F do dwustopniowej weryfikacji.