Tech  /  Recenzja

Mój dom zmądrzał, a ja nie chcę już wracać do przeszłości. Smart home to rewelacyjna sprawa

Picture of the author

Dzięki tym drobiazgom mogę zdalnie sterować oświetleniem i sprzętem elektrycznym w domu. I lepiej mi się śpi.

Jakiś czas temu pisałem o elementach, dzięki którym można bez kosztownego i czasochłonnego remontu sprawić, że zwykły dom, czy mieszkanie, stanie się namiastką smart home. Miałem okazję je przetestować i teraz nie wyobrażam sobie, żeby ich nie mieć.

Podstawę smart home – porządne Wi-Fi – już mam

Mam router TP-Link Archer AX73, który obsługuje najnowszy standard Wi-Fi 6 i pięknie zakolorował sygnałem sieci bezprzewodowej całe moje mieszkanie. A potem zacząłem podłączać do niego kolejne klocki z rodziny TP-Link Tapo. 

Zacząłem od oświetlenia

Moje dzieciaki uparcie nie chcą usypiać w ciemnościach. A mnie nie chce się sprawdzać, czy wieczorem już usnęły i mogę gasić im światło. Lampki świecące do rana to u nas normalka – chodzę potem i pokrzykuję do dzieciaków, że muszą się w końcu ogarnąć, bo inaczej zamiast na słodycze dla nich, wydam pieniądze na rachunki za prąd. Z TP-Link Tapo problem można rozwiązać na dwa sposoby. 

Najpierw w pokoju córki wykorzystałem TP-Link Mini Smart Plug Wi-Fi. To małe urządzonko jest swoistym filtrem, który podaje, albo odłącza prąd od wpiętego w nie urządzenia. Podłączyłem je do domowej sieci Wi-Fi i obsługuję z poziomu aplikacji Tapo.

Mogę teraz w każdej chwili zgasić światło sam, ale że jestem leniwy, to ustawiłem harmonogram i lampki o określonej godzinie same się włączają, a potem w nocy same gasną. Można to nawet ustawić tak, by włączały się o zachodzie słońca i nie denerwować się, że dni są coraz dłuższe i światło potrzebne coraz później. 

Następnie w obudowę lampy u syna wkręciłem żarówkę Tapo L530E. I ponownie – ustawiłem harmonogram tak, by sama zapalała się wczesnym wieczorem, gdy syn ma się szykować do spania i sama gasła, gdy już pójdzie spać. Póki co – działa bezbłędnie, młody śpi jak dziecko.

O tym, że faktycznie śpi, wiem dzięki kamerze

Tzn. właściwie wystarczy, że zrobi się cicho w jego pokoju – to już zwykle oznacza, że wyczerpały mu się baterie. Ale teraz mam jeszcze większą pewność, bo postawiłem u niego w pokoju kamerę Tapo C100. To małe ustrojstwo można zaprogramować tak, by informowało właściciela o stwierdzonym ruchu.

A że nie potrzebuję być informowany o tym, co robi syn przez cały dzień, ustawiłem, by przysyłało powiadomienie tylko w nocy. I teraz już wiem, kiedy się budzi, mogę nawet usłyszeć co mówi, bo kamera rejestruje dźwięk. Albo powiedzieć małemu, że zaraz u niego będę, bo wbudowany głośnik pozwala również na komunikację głosową. I zapalić mu zdalnie światło. C100 może nawet emitować sygnał alarmu, ale to zastosowanie jeszcze mi się nie przydało. Może kiedyś za jego pomocą zacznę przeganiać koty ze stołu gdy nie ma mnie w domu. Właściwie – to nie jest zły pomysł.

Ale jeszcze lepszym pomysłem jest podpięcie Mini Smart Plug Wi-Fi do opiekacza

Mam taki prosty opiekacz, który nie posiada włącznika. Podobno wynika to z faktu, że taki element trzeba porządnie odizolować, żeby nie zaszkodziła mu wysoka temperatura, a to oznacza dodatkowe koszty. Dlatego producenci sprzedają opiekacze, które zaczynają grzać w momencie wetknięcia wtyczki do gniazdka. Nienawidzę tego szarpania się z kablem, więc problem rozwiązałem mądrą wtyczką. Wpiąłem w nią przewód z tostera, a ją samą – do gniazdka. Teraz, gdy mam ochotę na tosta, włączam zdalnie wtyczkę, a po włożeniu tosta do rozgrzanego opiekacza, programuję czas, po jakim kanapka będzie gotowa i sprzęt ma się wyłączyć. Drobiazg, a cieszy.

Takich drobiazgów odkrywam coraz więcej

Ostatnio zabrałem kamerę i żarówki do domu na wsi. Teraz mogę w każdej chwili sprawdzić co się dzieje na podwórku – C100 daje radę, ale tu pewnie lepiej sprawdziłby się zewnętrzny model C310. Dość często korzystam za to z funkcji przeglądania zapisanych danych – w urządzeniu pracuje karta PATRIOT LX o pojemności 128 GB, na której zapisywany jest obraz kamery, a gdy w końca zabraknie miejsca, nowe materiały nadpiszą najstarsze, więc nie muszę się bać, że zabraknie mi miejsca. 

Za to inteligentne żarówki zaprogramowałem tak, że nawet jak mnie nie ma w domu, to światło i tak się zapala i gaśnie, więc z zewnątrz wygląda, jakby w domu wciąż ktoś był. A ja mogę spać spokojnie, nawet przy zgaszonym świetle.