Sprzęt  /  Lokowanie produktu

Nie musisz pruć ścian, by mieć smart home. Co zrobić, gdy twoje mieszkanie wcale nie jest smart

Picture of the author

Budując dom, możesz zaplanować, by był smart. Ale jeśli masz gotowy dom czy mieszkanie i nie chcesz pruć ścian... też możesz sprawić, by był smart.

Jestem w tej drugiej sytuacji. Wyremontowałem mieszkanie parę lat temu, jeszcze w czasach, gdy myślało się co najwyżej o smartfonach, a nie o jakichś smart home'ach. Szczytem osiągnięć było pamiętanie o rozciągnięciu kabli sieciowych, które można by było wykorzystać do dołożenia access pointa w pokoju dzieci. Dzisiaj przydałoby się coś więcej. Dzieci uwielbiają zasypiać przy zapalonych lampkach, a mi nie chce się wstawać, by gasić im światło. Chciałbym móc włączyć oczyszczacz powietrza, albo klimatyzator zanim wrócę do domu w upalny dzień, nie narzekałbym też, gdybym mógł zerkać czy dzieciaki, albo koty, nie zbroiły nic w czasie, gdy nie ma mnie w domu. Ale szykować jakąś instalację, wybierać jakieś centrale sterujące, montować czujniki, ogarniać sterowanie – to wymagałoby kolejnego remontu i sporo pieniędzy. A może nie?

No właśnie – okazuje się, że jak na moje potrzeby, to nie. Da się osiągnąć to, czego potrzebuję, bez kosztownego i czasochłonnego remontu. Trzeba tylko odpowiednio poskładać klocki. 

Podstawa to porządna sieć Wi-Fi

Jeśli nie chcemy łączyć elementów fizyczną siecią, trzeba zadbać o stabilny sygnał bezprzewodowy. W większym mieszkaniu, czy w domu, sam router Wi-Fi może nie wystarczyć. Odpowiednie połączenie może zapewnić sieć Wi-Fi mesh. To sieć składająca się z prostych w konfiguracji routerów, które dbają o dostarczenie sygnału sieci bezprzewodowej do najdalszych zakątków mieszkania, lub domu.

Jakiś czas temu testowaliśmy zestaw Deco X60, a teraz TP-Link wprowadza do sprzedaży nowy, jeszcze mocniejszy zestaw – Deco X90. W jego skład wchodzą dwa routery pracujące w technologii Wi-Fi 6, zapewniającej mocniejszy sygnał i większą przepustowość – do 6600 Mb/s. I co najlepsze, X90 jest w stanie utrzymać stabilny poziom połączenia nawet 200 urządzeń jednocześnie. 

Mamy bazę, co do niej podłączyć?

Tu z pomocą przychodzi rodzina rozwiązań TP-Link Tapo. Nawet jeśli nie możesz sterować samym urządzeniem, to możesz zdalnie zdecydować, kiedy trafi do niego prąd. Np. za pomocą Mini Smart Plug Wi-Fi – niewielkiego diwajsu, który pozwala na włączanie i wyłączanie podłączonego do niego sprzętu. Wpina się go do prądu, podłącza do Wi-Fi za pomocą aplikacji TP-Link Tapo, a potem można ustawić harmonogramy, zgodnie z którymi np. automatycznie zapala się i gasi światło – u mnie przyda się w pokoju córki, która lubi usypiać przy lampce.

Co więcej, urządzenie można obsługiwać za pomocą poleceń głosowych wydawanych Alexie od Amazona, albo Asystentowi Google. Oprócz światła można np. włączać w ten sposób toster – niech się zacznie rozgrzewać równo z budzikiem. Albo odłączyć prąd w gniazdku, do którego podłączasz zwykle żelazko – sięgasz do smartfona, odcinasz prąd i wiesz, że nie będzie tragedii. 

Smart-wtyczka dostarczy prąd, ale to nie koniec możliwości smart home

Kolejnym elementem, który można podłączyć bez przeprowadzania kosztownego remontu, jest np. oświetlenie, ale nie to, z wtyczką wpinaną do gniazdka. Mam na myśli to uruchamiane przełącznikami w ścianie. Nie ma potrzeby instalacji specjalnych przekaźników we włącznikach, wystarczą odpowiednie żarówki, takie jak TP-Link Tapo L510E ze ściemniaczem, albo Tapo L530E, ze zmiennym kolorem.

Pierwsza pozwala na wygodne dostosowanie poziomu naświetlenia do okazji (również za pomocą harmonogramu), albo np. automatyczne włączanie i wyłączanie wraz z zachodem i wschodem słońca (zgodnie ze strefą czasową). Druga dodaje do tego możliwość zmiany koloru światła – przyda się do wprowadzenia nastroju przy kolacji, czy do zrobienia klimatu na imprezie, albo dopasowania oświetlenia do oglądanego filmu. I oczywiście obie mogą symulować Twoją obecność w domu, gdy jesteś poza nim.

Równie smart może być system monitoringu

Np. taki uproszczony, składający się z kamer Wi-Fi z rodziny Tapo. C100 nagrywa obraz w rozdzielczości 1080P, została wyposażona w czujnik ruchu i funkcję powiadomień – można skonfigurować ją tak, by wysłała wiadomość, gdy zarejestruje ruch. Do tego jest wyposażona w mikrofon i głośnik, dzięki czemu pozwala na komunikację – usłyszysz, gdy obudzi się dziecko w pokoju, albo nakrzyczysz na kota, by zostawił w spokoju kwiaty na stole.

Kolejnym stopniem zaawansowania w monitoringu jest kamera TP-Link Tapo C200, która obraca się i pochyla, by objąć swoim zasięgiem większy obszar, albo C310 – model, który można zainstalować na zewnątrz i który nawet w nocy potrafi wykryć ruch w odległości do 30 metrów. 

Wszystkie te urządzenia działają w sieci Wi-Fi, trzeba tylko podłączyć je do zasilania i wpiąć do domowej sieci za pomocą aplikacji TP-Link Tapo. Jedna aplikacja, jedna sieć Wi-Fi – mnóstwo możliwości. Możliwe, że z czasem pojawią się kolejne rozwiązania, dzięki którym nasze nawet nie najnowsze domy i mieszkania będą mogły stawać się jeszcze bardziej smart.

Tekst powstał we współpracy z TP-Link.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst