Sprzęt  /  Recenzja

Testowałem TP-Link Archer AX73 i teraz nienawidzą mnie moje własne dzieci

Picture of the author

Jest szybki, stabilny, prosty w obsłudze i pozwolił mi na odcięcie dzieciaków od YouTube'a.

To nie żadna tajemnica – nie jestem superspecjalistą od nowych technologii, na co dzień piszę na Autoblogu o samochodach. Ale lubię wszystko w domu ogarniać sam, bez konieczności angażowania sąsiadów-informatyków czy poszukiwania specjalistów na osiedlowych grupkach na FB. Narzekałem na to, że sygnał Wi-Fi w mieszkaniu słabnie, zanim dotrze do pokojów dzieci i szukałem sposobu na nakłonienie małoletnich do koncentrowania się na zajęciach szkolnych na lekcjach, a nie podglądania cichaczem YouTube'a. Koledzy ze Spider's Web podrzucili mi na jakiś czas nowy router TP-Link – model Archer AX73.

TP-Link Archer AX73 miał mi pomóc rozwiązać oba problemy

To dwupasmowy, gigabitowy router, obsługujący standard Wi-Fi 6, który staje się coraz bardziej popularny – wybierając dziś nowy router, szkoda byłoby to pominąć. Korzysta już z niego chociażby PlayStation 5, komputery Apple'a i praktycznie każdy wchodzący do sprzedaży nowy smartfon. Mój zeszłoroczny iPhone SE też.

Do tego AX73 ma 6 mocnych anten, które pozwalają na wysiewanie sygnału Wi-Fi 2,4 i 5 GHz, cztery gniazda LAN i wejście USB, do którego można podłączyć np. dysk zewnętrzny i korzystać z niego jako magazynu plików – ja robiłem sobie na nim np. kopie zapasowe swojego komputera.

Temat wyglądu samego urządzenia pominę – jedni docenią fikuśny kształt i efektowną dokładkę, która wygląda niemal jak smartfon, ale jak ktoś ma bardziej klasycznie urządzone wnętrze, to być może uzna za zaletę przygotowanie do powieszenia urządzenia na ścianie – można je schować za telewizorem.

Bardziej niż wygląd urządzenia zainteresował mnie wygląd aplikacji.

Do obsługi urządzenia, poza panelem w przeglądarce może posłużyć aplikacja Tether

Ja skorzystałem właśnie z niej i zdecydowanie polecam to rozwiązanie – wszystko robi się właściwie samo. Trzeba podłączyć router do sieci i do prądu, a potem zeskanować kod QR ze spodu obudowy, by smartfon połączył się z domyślną siecią Wi-Fi urządzenia. Potem w kilku szybkich krokach trzeba wybrać typ połączenia, ewentualnie wprowadzić adres MAC dotychczasowego routera oraz ustawić nazwę i hasło sieci bezprzewodowej. Ja wpisałem te same, które miałem wcześniej, by nie musieć zmieniać ustawień w domowych urządzeniach podłączonych wcześniej do Wi-Fi. Zadziałało bez pudła – telewizor, drukarka, żarówki, PlayStation, smartfony – wszystko działa, jakbym w ogóle nie zmieniał routera.

Dodatkowe rozwiązania z aplikacji Tether spodobały mi się jeszcze bardziej.

Bieżące przeglądanie listy urządzeń podłączonych do sieci czy okresowe raporty z korzystania z Internetu w podziale na poszczególne urządzenia są mi raczej zbędne, za to bardzo polubiłem funkcję HomeShield. To rozwiązanie, które pozwala np. na wprowadzenie kontroli rodzicielskiej. Można stworzyć profile użytkowników, podłączyć do nich konkretne urządzenia i wprowadzić kontrolę czasu i treści, do jakich mają dostęp. Mogę np. zablokować możliwość wejścia na określone witryny, filtrować treści tak, by dzieci nie miały dostępu do stron z hazardem czy treści dla dorosłych. Można też ustalić porę snu, w której dane urządzenia zupełnie będą odcięte od sieci. I to w podziale na konkretnych użytkowników.

W płatnej wersji, objętej abonamentem, można to wszystko jeszcze uszczegółowić i np. wprowadzić ograniczenia na konkretne pory dnia, czy dni tygodnia – np. zablokować YouTube'a w czasie godzin lekcyjnych albo dać dłuższy dostęp użytkownikom do sieci w weekendy. Chyba nie muszę już wyjaśniać, dlaczego przestałem być ulubieńcem swoich dzieci. Do tego poustawiałem sobie priorytety, tak by w przypadku pogorszenia jakości połączenia z siecią, w godzinach pracy to mój komputer miał pierwszeństwo i swobodnie pobierał dane.

TP-Link Archer AX73 wisi za moim telewizorem już jakieś dwa tygodnie

I jak narazie sprawuje się bez zarzutu. Ani razu nie utracił połączenia z siecią, wysiewa sygnał zarówno w 2,4 jak i 5 GHz i nie ma problemu, np. by drukarka obsługująca wyłącznie tę pierwszą częstotliwość przyjmowała pliki wysłane ze smartfona podłączonego pod drugą. Do tego u dzieciaków w pokojach, jakieś 8 m od routera, za dwiema ścianami nośnymi i łazienką, zasięg Wi-Fi na telefonach wciąż jest maksymalny, a według aplikacji CloudCheck transfer dobija do 400 Mb/s. A w pokoju z routerem przestały mnie dziwić wyniki na poziomie 700 Mb/s z pingiem na poziomie 0,1 - 0,2 ms.

Niestety, moje łącze internetowe nie pozwala jeszcze na pobieranie zatrważających ilości danych i wykorzystanie w pełni możliwości sprzętu. Ale jestem spokojny, że dzięki AX73 będę miał spokój na kilka kolejnych lat. Jak tylko go kupię, ale póki co, to urządzenie bardzo mnie do tego zachęca.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst