Ekologia  /  News

Atmosfera nam się kurczy. Winne są gazy cieplarniane

Picture of the author
493 interakcji
dołącz do dyskusji

Najnowsze dane satelitarne nie pozostawiają żadnych wątpliwości - środkowa warstwa atmosfery Ziemi stopniowo się kurczy. Rosnąca ilość dwutlenku węgla oraz innych gazów cieplarnianych stopniowo ochładzają i kurczą stratosferę i mezosferę.

Długofalowe obserwacje satelitarne Ziemi pokazują, że mezosfera, czyli ta część atmosfery znajdująca się na wysokości od 50 do 100 km nad powierzchnią Ziemi, wskutek gromadzenia się nad nią dwutlenku węgla kurczy się średnio o 150-200 metrów na dekadę. Tuż nad mezosferą znajduje się strefa przejściowa, tzw. mezopauza, która jest najchłodniejszą warstwą ziemskiej atmosfery (-100 st. C).

W swoich badaniach naukowcy wykorzystali dane zbierane przez 22 i 29 lat przez satelity znajdujące się na orbicie okołoziemskiej. Zainstalowane na ich pokładach instrumenty mierzyły ciśnienie i temperaturę atmosfery.

W danych naukowcy zauważyli, że temperatura mezosfery na przestrzeni lat spadła o 1-2 stopnie Celsjusza. Co więcej, im mezosfera i stratosfera stawały się zimniejsze, tym bardziej kurczyło się powietrze znajdujące się pod nimi.

Zaraz, zaraz: gazy cieplarniane miały ogrzewać atmosferę!

Tak, dwutlenek węgla i gazy cieplarniane gromadzące się w dolnych warstwach atmosfery wieżą ciepło, przytrzymując je przy powierzchni. Jednak te same gazy cieplarniane znajdujące się w wyższych i rzadszych warstwach atmosfery pochłaniają fotony i emitują je ponownie w przestrzeń kosmiczną pod postacią promieniowania podczerwonego. W efekcie dochodzi tam do utraty ciepła, co z kolei prowadzi do spadku temperatury i kurczenia mezosfery.

O ile zmiany klimatyczne na powierzchni Ziemi stanowią realne zagrożenie dla nas, to akurat opisany powyżej proces nie stanowi dla nas bezpośredniego zagrożenia. Jeżeli mezosfera o grubości 50 km kurczy się o 150 m na dekadę, to jeszcze bardzo długo proces ten nie będzie miał żadnego realnego wpływu na życie na Ziemi.

Warto jednak zauważyć, że jest to pierwszy dowód obserwacyjny na proces, który po raz pierwszy został opisany już niemal pół wieku temu. Mimo że wówczas nie mieliśmy takich danych satelitarnych jak teraz, naukowcy prawidłowo przewidzieli wpływ gazów cieplarnianych na wyższe warstwy atmosfery. To może być przestroga dla tych, którzy obecnie starają się dyskredytować modele wskazujące na to, co nas czeka na Ziemi, jeżeli nie zajmiemy się emisją gazów cieplarnianych w najniższych warstwach atmosfery. Oby za 50 lat się nie okazało, że dzisiejsze modele prawidłowo przewidziały katastrofę klimatyczną, a my nic z tym nie zrobiliśmy.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst