1. SPIDER'S WEB
  2. Social media
  3. Tech

Czasochłonny i gardzący prywatnością. Po testach Clubhouse mogę zrobić tylko jedno - usunąć konto

Jak usunąć konto Clubhouse? Aplikacja gardzi prywatnością użytkowników

Pomysł na Clubhouse w swym zamyśle może być nowym rozdaniem w mediach społecznościowyc, tylko że jego realizacja sprawia, iż nie mam innego wyjścia, jak usunąć konto z serwisu. Okazuje się jednak, że nie jest to proste.

Gwoli przypomnienia: aplikacja Clubhouse to coś, czego w mediach społecznościowych dotąd nie było. To skupiona wyłącznie wokół audio platforma, w której jedni użytkownicy mogą zakładać „pokoje” i prowadzić w nich rozmowy, zaś inni mogą się tym rozmowom przysłuchiwać, biorąc w nich czynny lub bierny udział. Wszystkiego, co musicie wiedzieć o Clubhouse, dowiecie się z tekstów na Spider’s Web:

Clubhouse już teraz może się pochwalić dość niesamowitym zaangażowaniem użytkowników i wizytami tuzów świata internetu. Swoje konta w serwisie mają m.in. Mark Zuckerberg i Elon Musk. Ten ostatni zaprosił nawet do rozmowy na Clubhouse Władimira Putina, zaś Kreml poważnie rozważa przystanie na tę propozycję. Mówiąc krótko: dzieje się.

Niestety dzieje się też bardzo dużo na innym froncie - dbania o prywatność.

Clubhouse z początku silnie podkreślał, iż w przeciwieństwie do innych społecznościówek nie nagrywa konwersacji, nie gromadzi danych użytkowników i nie przekazuje ich dalej. Szybko jednak górnolotne obietnice zderzyły się z rzeczywistością: ze względu na falę krytyki wynikającą z braku moderacji, Clubhouse musiał wdrożyć częściowe nagrywanie rozmów celem weryfikacji zgłoszeń i moderowania poczynań użytkowników. Podczas startu każdego pokoju rozpoczyna się nagrywanie. Jeśli któryś z użytkowników zgłosi zastrzeżenia, nagranie jest przekazywane moderatorom. Jeśli nie - teoretycznie - nagranie jest usuwane. Użytkownicy nie mają też do tych nagrań dostępu.

A to dopiero początek problemów. W Clubhouse nie mamy np. jakiejkolwiek kontroli nad tym, jakie dane na nasz temat podają dalej użytkownicy. To jedna z podstawowych funkcji prywatności na Facebooku, gdzie możemy wybrać, kto i do jakich informacji ma dostęp. W Clubhouse każdy może dowiedzieć się o nas wszystkiego.

Sama aplikacja również się nie patyczkuje - jeśli chcemy wysłać komuś zaproszenie, musimy jej udzielić zgody na dostęp do wszystkich kontaktów w telefonie, nie można tej listy w żaden sposób zawęzić. Jeśli połączymy konto Clubhouse z kontem na Instagramie lub Twitterze, Clubhouse zbiera i przechowuje te dane. Użytkownik zaś nie ma żadnego wglądu w to, jakie dane na jego temat posiada Clubhouse. Warunki użytkowania w ogóle tego nie określają, więc może to być cokolwiek.

W regulaminie po niedawnej aktualizacji pojawiła się też informacja, iż Clubhouse… może dzielić się twoimi danymi z przyszłymi podmiotami współpracującymi. Mało tego, Clubhouse otwarcie pisze, iż może się tymi danymi dzielić bez pytania użytkownika o zgodę i bez powiadamiania go o tym. Czyli dokładnie tak samo, jak każda inna społecznościówka. I podobnie jak inne społecznościówki, Clubhouse również korzysta z trackerów, aby śledzić kroki użytkownika w Sieci i te dane również może przekazać dalej. To było do przewidzenia - pieniądze z rund finansowania nie mogły wystarczyć na długo, więc Clubhouse, obok zapowiadanych subskrypcji i prowizji od donacji dla twórców, rozważa kontrakty z reklamodawcami lub innymi podmiotami, dla których nasze dane są cennym towarem.

Clubhouse ma też za sobą pierwszy wyciek danych. Chociaż serwis zarzeka się, że użytkownicy nie mają możliwości nagrywania rozmów, aplikacja nie ma fizycznej możliwości zablokowania każdego sposobu na przekazywanie audio dalej. Standford Internet Observatory w lutym odkryło w Sieci nagrania i metadane pochodzące z wielu pokoi, które zostały udostępnione z Clubhouse innym serwisom. Clubhouse potwierdził ów „wyciek danych” Bloombergowi. SIO ujawniło również, że identyfikatory użytkowników i pokoi w Clubhouse są przechowywane w formie zwykłego tekstu, bez dodatkowych zabezpieczeń.

I na koniec wisienka na torcie - za zaplecze technologiczne Clubhouse odpowiada chińska spółka Agora. Jak donosi Wired, istnieje silne prawdopodobieństwo, iż spółka umożliwi dostęp do nagrań agencjom rządowym, zaś eksperci ds. bezpieczeństwa podkreślają, iż wada aplikacji umożliwia strumieniowanie danych z API Agory nawet bez konieczności instalacji samej aplikacji Clubhouse.

Clubhouse jest zbyt czasochłonny.

Obawy o prywatność to jedno, ale też forma konsumpcji Clubhouse’a sprawia, że nie zostanę na dłużej w tym serwisie. Po trzech tygodniach testów nie zmieniam zdania: jest to miejsce zdominowane przez coachów i pożal się boże guru, klepiących swoje mądrości i promujących kursy / produkty / usługi. Problem dotyczy zarówno polskiej społeczności na Clubhouse, jak i zagranicznej: pełno tu naciągaczy albo mędrków od siedmiu boleści. Niezwykle trudno znaleźć tu wartościową konwersację, bo większość z nich to mniej lub bardziej zakamuflowana próba sprzedania czegoś, albo badanie gruntu pod akcje marketingowe.

Na domiar złego Clubhouse kompletnie nie radzi sobie z dobieraniem pokojów według zainteresowań, które zaznaczamy zakładając tam konto. A może to raczej cwaniacy nauczyli się tak dobierać kategorie rozmów, by wyświetlały się nawet tym, którzy nie są nimi zainteresowani. W efekcie przez większość czasu strona główna aplikacji była u mnie zalana toną coachingowego bullshitu, kolokwialnie rzecz ujmując, spod której od czasu do czasu przebijała się konwersacja, która mogła wzbudzić zainteresowanie.

Niestety z tymi konwersacjami jest taki problem, że tylko na pozór nie wymagają one zaangażowania. Clubhouse zachwala, że to idealna forma konsumpcji treści np. w aucie lub podczas wykonywania obowiązków domowych, jak podcasty. Tyle że nie do końca, bo przez wzgląd na dynamiczny, nieuporządkowany format rozmów i nierzadko kiepską jakość audio, uczestnictwo w rozmowie na Clubhouse wymaga od nas o wiele większego skupienia niż słuchanie podcastu.

Jeszcze większego skupienia i poświęcenia czasu wymaga zaś aktywne uczestnictwo w rozmowach. Tego nie da się zrobić myjąc naczynia; tu trzeba być zaangażowanym i dostępnym, a jako że pokoje nie mają żadnego limitu czasowego, konwersacje mogą ciągnąć się w nieskończoność.

Na przecięciu tej czasochłonności i braku poszanowania prywatności Clubhouse’a postanowiłem podziękować za ten eksperyment i usunąć konto. Wtedy zaś okazało się, że… nie da się tego zrobić. A w każdym razie nie tak, jak powinno się dać.

Jak usunąć konto Clubhouse?

Funkcja usunięcia konta powinna być dostępna wprost w aplikacji, prawda? Zwykle znajdziemy ją ukrytą pod malutkim napisem gdzieś obok panelu wylogowania, albo w ustawieniach konta. Tymczasem konia z rzędem temu, kto znajdzie taką opcję w aplikacji Clubhouse.

Z poziomu aplikacji nie możemy skontaktować się też z supportem. A raczej możemy, ale tylko w celu wyrażenia opinii lub zgłoszenia problemu. Nie ma możliwości skontaktować się z supportem w innej sprawie. Ba, w samej aplikacji nie znajdziemy nawet kontaktu do pomocy technicznej, a jedynie link do FAQ, w którym - zgadliście - również nie ma kontaktu do pomocy technicznej.

Zatem jak usunąć konto w Clubhouse? Z pomocą przyszedł mi profil ClubhouseGuide na Twitterze, który jest swoistym przewodnikiem po serwisie. Przewodnikiem, dodajmy, do którego nie można się dostać ani wprost z aplikacji, ani ze strony serwisu. Clubhouse robi wszystko, by opcja usunięcia konta nie była widoczna. Możemy co najwyżej ręcznie skopiować adres i samodzielnie wysłać maila do moderatorów Clubhouse. Nie jest to jednak właściwy sposób na usunięcie konta.

Żeby usunąć konto na Clubhouse, konieczne jest wejście do Knowledge Center, a następnie do zakładki My Account & Profile. Tam znajdziemy informację o usunięciu konta i - w końcu! - zakładkę do kontaktu z pomocą techniczną w tej sprawie.

Po kliknięciu w zakładkę zostajemy przekierowani do formularza, w którym musimy napisać, o co dokładnie nam chodzi. Formularz należy wypełnić wykorzystując zweryfikowany adres e-mail. przypisany do konta w aplikacji.

Clubhouse jak usunąć konto.

Według informacji w FAQ, po wysłaniu prośby o usunięcie konta, jest ono najpierw blokowane do momentu weryfikacji i potwierdzenia usunięcia konta. Tyle w teorii - swoją prośbę o usunięcie konta wysłałem (w chwili pisania tego tekstu) blisko 48 godzin temu, a nadal mam pełny dostęp do Clubhouse i nie otrzymałem nawet potwierdzenia, że prosiłem o usunięcie konta.

Teoretycznie, gdy Clubhouse zgodzi się już łaskawie usunąć moje konto, wszystkie dane powinny bezpowrotnie zniknąć z serwisu, a przez 30 dni nie będzie możliwe założenie konta przy użyciu tego samego numeru telefonu ani nazwy użytkownika.

Clubhouse nie przetrwa rewolucji, którą sam rozpoczął.

Chyba każdy, kto spróbował Clubhouse’a, widzi w nim swoistą rewolucję. Nie w tym sensie, że nowy serwis zaraz wygryzie Facebooka i Twittera, ale w tym sensie, że to zupełnie nowa forma budowania społeczności w Sieci.

Rewolucyjność tego rozwiązania widzą niestety także konkurencji Clubhouse’a. Nad swoją kopią rozwiązania pracują już Facebook i Instagram. Twitter już ma gotowe rozwiązanie Spaces, które jest testowane przez pierwszych użytkowników. W Chinach zaś swoją kopię Clubhouse’a zrobiło… Xiaomi, przekształcając nieudany komunikator Mi Talk w wiernego klona Clubhouse.

Mając przed sobą taką konkurencję, Clubhouse nie ma szans. Być może uda mu się przetrwać na rynku, ale nawet jeśli, to nie osiągnie on statusu giganta jak Facebook, Instagram czy TikTok. Wcale się nie zdziwię, jeśli konkurencja pokaże swoje rozwiązania zanim oryginalny Clubhouse zdąży choćby wydać aplikację na Androida.

Przy całej rewolucyjności tego rozwiązania zastanawia mnie też jedno - czy Clubhouse i wzorujące się na nim aplikacje przetrwają w rzeczywistości post-pandemicznej? Dziś Clubhouse przyciąga przede wszystkim dzięki temu, że nie mamy możliwości spotkać się osobiście. Konferencje zawieszono. Warsztaty przeniosły się do online’u. Nawet skoczenie z kumplami na piwo nie jest bezpieczną opcją. Ale pandemia kiedyś się skończy, albo (co bardziej prawdopodobne) nauczymy się żyć z COVID-19. Za kilka-kilkanaście miesięcy każdy będzie mógł zaspokoić potrzebę kontaktu z drugim człowiekiem, spotykając się z nim twarzą w twarzy.

Czy Clubhouse i jemu podobni przetrwają powrót cywilizacji do normalności? Nie byłbym taki pewien.