Tech  / Felieton

Mówią, że Microsoft to nowy Apple. Ja mówię, że to coś znacznie lepszego

Microsoft od zawsze był niefajną, kiepską, obciachową firmą. Skracaliśmy mu nazwę do M$, żeby podkreślić, że mamy darmowego Linuksa (no i darmowe jedzenie u mamy), i śmialiśmy się ze spinaczy i kreatorów w Microsoft Office.

„Kreator w Office? Po co to komu, ja teksty piszę w TeX" - zwykliśmy mówić. Lubiliśmy podkreślać głupotę microsoftowego przywództwa, najlepiej wspominając o tym że Bill Gates chciałby aby każdemu wystarczyło 640 kilobajtów pamięci, lub wklejając filmik ze skaczącym po scenie Stevenem Ballmerem, krzyczącym Developers! Developers! Dobrze było też zacytować jakiś e-mail prezesa (np. o tym że trzeba zniszczyć Linuksa bądź open source) i wspomnieć o Microsoftowych niepowodzeniach (Zune, hehe).

http://penny-arcade.com

Wszystko to podkreślała geekowska kultura w Internecie, dając nam codziennie potwierdzenie naszych poglądów w komiksach takich User Friendly czy The Joy of Tech, oraz stronach o tzw. BOFH - adminie z piekła rodem, naśmiewającego się z nieumiejętnych użytkowników i po kryjomu kasującego im dane, czy na popularnym „Slashdocie".

Świat był piękny, prosty; wiadomo było kto jest wrogiem, a kto kumplem. Open source, swobodne hackowanie sprzętu i programów, narzędzia linii poleceń - to byli ci dobrzy. Źli: ukłony w stronę tzw. zwykłego użytkownika (najlepiej nazwanego użyszkodnikiem), interfejsy graficzne, płatne oprogramowanie i DRM. To właśnie po tej stronie stała firma Microsoft i jej system operacyjny zwany Windzgrozą.

Aż w pewnym momencie uderzyłem się w głowę i obudziłem w innym wszechświecie.

Nie wiem jak wy, ale ja ostatnio trafiłem do alternatywnej rzeczywistości, gdzie Microsoft jest całkiem cool. Mimo że aktualny CEO Satya Nadella mówi, że „Microsoft nie musi być cool - ale chce umożliwić innym być cool", to jednak coś namacalnie się zmieniło w wizerunku firmy.

Oto kilka przykładów.

Microsoft polubił się z open source

Pamiętacie wypowiedzi Ballmera o tym, że open source - otwarte oprogramowanie - to rak? Te czasy już minęły. Microsoft wspiera inicjatywy open source zarówno przez zajmowanie miejsc w fundacjach i inicjatywach związanych z otwartym oprogramowaniem jak i poprzez udostępnianie milionów linii kodu. Zanim jeszcze zakupił GitHub, był tam największym kontrybutorem otwartych źródeł. Strona opensource.microsoft.com wymienia programy, których źródła zostały uwolnione, wraz z linkami do repozytoriów. Wśród otwartych aplikacji znalazły się źródła Visual Studio Code, kompilatora C#, frameworku .NET Core, a nawet starszych rozwiązań, takich jak MS-DOS.

Na stronach z dokumentacją znajdziemy mnóstwo informacji o tym, jak zintegrować inne narzędzia open source z rozwiązaniami Microsoft, a nawet raporty typu „Oto jak open source może zmienić twój biznes". Nade wszystko: Microsoft zaczął rozumieć ekosystem współczesnego twórcy oprogramowania i potrafi się z nim zintegrować.

Microsoft produkuje fajny sprzęt komputerowy

Surface Pro to teraz absolutny top urządzeń z Windows. Wraz z komputerami Surface Laptop, Surface Book i Surface Studio stanowią doskonałe (lub lepsze) odpowiedniki urządzeń Apple'a. Co z tego wynika? Chyba przede wszystkim to, że jednak dobrze jest, gdy producent systemu operacyjnego to ta sama firma, która produkuje sprzęt.

Surface'y wyglądają świetnie, długo działają na jednym ładowaniu i są wydajne. Do tego osprzęt i peryferia od Microsoftu, typu designerskie myszki, rysiki czy nawet zasilacze, wyglądają na przemyślane i estetyczne (zasilacz od Surface ma np. złącze USB do ładowania telefonu - to za takie drobiazgi chwaliliśmy kiedyś Apple).

Microsoft ma konsolę do gier. I dba o graczy

Jak zostać fajną firmą? Wyprodukować konsolę do grania. Sony, Nintendo, Atari czy Sega to wszystko były fajne firmy. Dołączył do nich już na dobre Microsoft, oferując nie tylko najmocniejszą konsolę na rynku, ale i specjalny pomysł na dbanie o graczy: wsteczną kompatybilność bez ograniczeń.

Konsola to nie wszystko. Firma posiada studia tworzące gry, oraz usługi związane z grami. Wszystkie z nich sprawiają wrażenie, że zostały stworzone dla graczy (for the players...), na przykład umożliwiają kupienie gry raz, i granie w nią na komputerze oraz Xboksie wraz z kontynuacją gry z tego samego zapisu w chmurze. Za zapisy gier w chmurze nie płacimy (patrzę na ciebie, Nintendo).

Microsoft polubił się z Linuksem

Usługi Microsoftu, takie jak Azure, z powodzeniem współpracują z Linuksem, i umożliwiają uruchamianie maszyn wirtualnych z tym systemem operacyjnym. To jednak nie wszystko: Linux stał się częścią Windowsa, dzięki Linux for the Windows Subsystem. Bez problemu uruchomimy system linii poleceń i będziemy pracować na zintegrowanym systemie plików z systemem hostem, czyli Windowsem. To, co kiedyś było nie do pomyślenia, stało się faktem - Linux i Windows działają na tym samym urządzeniu. Wiele narzędzi Microsoftu takich jak Visual Studio Code czy frameworków takich jak .NET Core działa bez żadnego programu na dystrybucjach Linuksa.

Zainteresowanie Microsoftu tym systemem sięga tak daleko, że oprócz integracji oprogramowania stał się platynowym członkiem Linux Foundation, fundacji non-profit zajmującej się propagowaniem Linuksa i ogólniej - otwartego oprogramowania.

Pytanie brzmi: i co teraz?

Jak myślicie, czy uda mi się przeżyć w tym nieznanym, nowym świecie? Czy uda mi się powrócić do bezpiecznych i łatwych podziałów na białe i czarne, dobre i złe, fajne i niefajne? A może wcale nie warto wracać?

*Fotografia tytułowa: „LE WEB PARIS 2013 - CONFERENCES - PLENARY 1 - SATYA NADELLA" by OFFICIAL LEWEB PHOTOS is licensed under CC BY 2.0

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst