Tech  / Artykuł

Razer podbił już serca graczy. Teraz zabiera się za segment opanowany przez Apple

Rośnie nam nowa siła w branży kreatywnej. O pozycję ulubionej firmy muzyków walczy z Apple już nie tylko Microsoft, ale też Razer. I z nich wszystkich to właśnie marka dla graczy ma najmocniejsze argumenty.

Razera kojarzymy wszyscy jako producenta sprzętów dla graczy. Myszek, klawiatur, rozmaitych peryferiów, od pewnego czasu także komputerów przenośnych, choć tych ostatnich niestety wciąż nie ma w Polsce.

Dość powiedzieć, że myśląc „Razer” myślimy „gry”. Czas poszerzyć horyzonty, bo Razer na naszych oczach podbija kolejny segment rynku.

Razer Music uderza w sam środek segmentu, który do tej pory był opanowany przez Apple.

Stworzona przy pomocy artystów deadmau5 oraz Metro Boomin Inicjatywa Razer Music istnieje od 2015 roku, ale wygląda na to, że dopiero teraz rozwija skrzydła.

Marka właśnie ogłosiła, że do grona artystów tworzących pod patronatem Razer Music dołącza nominowany do GRAMMY Anderson .PAAK oraz takie tuzy muzyki elektronicznej, jak Purity Ring, Noisia, Feed Me, a także Wondagurl.

To tylko kilka z głośnych nazwisk, które znajdziemy w portfolio Razer Music i nie ulega wątpliwości, że ich lista będzie się błyskawicznie powiększać.

Razer Music ma być przede wszystkim platformą wymiany doświadczeń i wzajemnej inspiracji między twórcami dzięki ścisłej współpracy z firmą Splice, oferującą muzyczną kolaborację w chmurze.

Będzie to także miejsce, gdzie fani artystów znajdą ekskluzywne treści oraz zyskają bezpośredni kontakt z ulubionymi muzykami.

No dobrze, ale… co Razer ma do zaoferowania muzykom?

Wbrew pozorom – już dziś marka dla graczy może dać wiele artystycznym duszom. Mówię zarówno o początkujących artystach, jak i profesjonalistach grających na wielkich scenach, których utwory zna cały świat.

W ofercie akcesoriów Razera znajdziemy wiele modeli słuchawek, które nadają się nie tylko do grania czy livestreamowania, ale do odsłuchu setów na żywo i tworzenia tłustych beatów w studio. Mamy też mikrofony Razer Seiren i Seiren Pro, które są doskonałym punktem wyjścia do rozpoczęcia przygody z nagrywaniem. Sam korzystam z modelu Pro i nieustannie jestem pod wrażeniem jakości tej konstrukcji; w niczym nie ustępuje konkurencyjnym modelom bardziej „muzycznych” firm kosztującym często znacznie więcej.

Dodajmy też, że myszki i klawiatury dla graczy spisują się nieźle także w nie-gamingowych zastosowaniach. Przypisywanie makr i dodatkowe przyciski funkcyjne peryferiów Razera znacząco ułatwiają pracę na skrótach w edytorach audio.

W końcu mamy też portfolio laptopów Razera – potężnych, wszechstronnych maszyn.

Jak słusznie zauważa CEO Razera, Min-Liang Tan, „Dzisiejsi producenci muzyczni wymagają od komputerów przenośnych takiej samej wydajności i mocy obliczeniowej jaką można spotkać w sprzęcie dla graczy czy twórców gier.”

Nie ma w tym krztyny przesady. Rozbudowane projekty muzyczne potrafią być niemniej zasobożerne od Wiedźmina lub projektu wideo 4K. A że muzycy mnóstwo czasu spędzają w drodze, ich mobilne maszyny do pracy muszą sprostać tym wyzwaniom.

Minimalistyczne wzornictwo wyróżnia Razer Leviathan Mini.

Razer Blade to laptop do wszystkiego. Ma potężne podzespoły, świetny ekran, a przy tym gabarytowo i wizualnie w niczym nie ustępuje choćby MacBookowi Pro. Można z niego korzystać i w drodze, i w studiu.

Razer Blade Stealth sprosta podstawowym zadaniom w trasie, a przy okazji nie zajmie wiele miejsca w bagażu.

W końcu Razer Blade Pro śmiało może zastąpić stację roboczą w stacjonarnym (lub mobilnym) studiu i na scenie, oferując nie tylko potężne podzespoły i duży, 17,3-calowy ekran, ale też certyfikację THX Mobile, która powinna zlikwidować trapiący maszyny z Windowsem problem latencji, nawet bez podłączania zewnętrznych interfejsów audio.

Dodajmy do tego, że kupując laptop Razera otrzymujemy w gratisie kopię programu FL Studio 12: Producent Edition i mamy w jednym miejscu zarówno sprzęt, jak i oprogramowanie zdolne podołać każdemu muzycznemu wyzwaniu.

To dopiero początek drogi, ale Razer Music idzie w dobrym kierunku.

Oczywiście samo zgarnięcie kilku głośnych nazwisk i oferta ciekawych sprzętów nie wystarczy, by nagle przekonwertować od lat żyjący w symbiozie z Apple światek muzyczny na nową markę.

Razer potrzebuje partnerów, zarówno po stronie sprzętu, jak i oprogramowania, którzy pomogą marce wrosnąć w świadomość artystów. Dwóch potężnych już ma: Universal Audio, czyli twórców jednych z najlepszych w branży wtyczek, interfejsów i loadboxów, oraz Image-Line, twórców wspomnianego wyżej FL Studio. Jeśli do tego grona dołączą inni, równie wpływowi producenci, Razer zyska drogę na skróty do muzyków korzystających z ich sprzętu.

Pamiętajmy, że przywiązanie muzyków do Apple nie wynika tylko z komputerów, ale też sprzętów mobilnych. Po dziś dzień żaden smartfon z Androidem nie oferuje nawet ułamka możliwości i bogactwa muzycznych aplikacji, które znajdziemy na sprzętach z iOS.

Kto wie, czy kolejnym ruchem ku przekonaniu do siebie kreatywnych nie będzie pokazanie smartfona skierowanego właśnie do nich. Wiemy już, że Razer jest w trakcie pracy nad własnym telefonem – po to przejęli Nextbita. Dotychczas zakładaliśmy, że będzie to smartfon stricte dla graczy. Ale sądząc po ogłoszeniach Razer Music naprawdę nie będę zdziwiony, jeśli nadchodzący telefon z trójgłowym wężem będzie w równym stopniu „do gier”, co „do muzyki”.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst