Trafiłyby do śmietnika, a wylądują pod twoimi drzwiami. Świetna usługa stała się jeszcze lepsza
Marnowanie żywności to olbrzymi problem, z którym aplikacje pozwalają przynajmniej częściowo walczyć. Dotychczas to chętni musieli fatygować się po paczki, które w innym przypadku poszłyby na zmarnowanie. Teraz za sprawą nowości w Too Good To Go ratowanie będzie łatwiejsze.

Do tej pory zasady były jasne: kiedy kawiarnia, sklep, piekarnia, hotel czy stacja benzynowa nie zdążyły sprzedać danego produktu, mogły wystawić go w aplikacji i sprzedać taniej. Korzystali na tym wszyscy. Właściciele, bo przynajmniej coś im wpadało. Jeśli więc nie zarobili pełnej oczekiwanej kwoty, to przynajmniej za sprawą aplikacji nie musieli tracić – a jeżeli nawet, to mniej niż by im przepadło, gdyby dana żywność czy rzecz poszła na zmarnowanie.
Rzecz jasna zyskują użytkownicy, bo płacą mniej za ciągle dobre produkty. Korzystam zarówno Too Good To Go, jak i Foodsi, i czasami można się zdziwić, ile dobrych rzeczy musiałoby się zmarnować, gdyby nie te akcje.
Jasne, możemy się spierać, czy faktycznie „musiałoby” – być może gdyby kawiarnie czy sklepy lepiej oszacowały popyt albo wcześniej obniżyłyby ceny, to produkty zeszłyby z półek szybciej. Nie zawsze sprawa jest jednak taka prosta i różne czynniki wpływają na zainteresowanie. Zwracała na to uwagę w rozmowie ze Spider’s Web Anna Podkowińska-Tretyn, szefowa Too Good To Go w Polsce.
- Większym firmom dużo łatwiej jest planować. Mają narzędzia technologiczne, zbierają dane, mogą porównywać i analizować cały proces. W przypadku mniejszych sklepów czy miejsc czasami dużą rolę odgrywają takie czynniki jak pogoda, długi weekend albo cokolwiek innego, co wpływa na zainteresowanie.
Najwięcej korzyści z używania aplikacji mieli do tej pory mieszkający w większych miejscowościach. Zresztą nawet w dużych miastach różnica w dostępie do ofert pomiędzy poszczególnymi osiedlami mogła być spora. Logiczne, bo tam gdzie więcej lokali, tam szansa na to, że ktoś dołączy do programu i udostępni paczki klientom.
Na Spider's Web piszemy więcej o marnowaniu żywności:
Właśnie dlatego nowość w Too Good To Goo dużo zmienia
Dzięki nowej usłudze Box Too Good To Go użytkownicy mogą zamawiać produkty znanych marek z dostawą do domu lub Paczkomatu.
- Paczki Niespodzianki oferują gotowe do spożycia jedzenie z krótką datą przydatności, którego nie udało się sprzedać danego dnia. Natomiast Boxy Too Good To Go to nowy, wygodny sposób na zamawianie produktów spożywczych od znanych marek, które nie trafiły do tradycyjnej sprzedaży. Kupując Boxy, użytkownicy mogą znać całą jego zawartość przed dokonaniem zakupu – wyjaśnia Anna Podkowińska-Treyn, Country Director Too Good To Go.

Oferta zmienia się dynamicznie w zależności od pozyskanych przez Too Good To Go nadwyżek. Skąd się biorą? To produkty, które nadają się do spożycia czy wykorzystywania, ale nie mogły trafić do sprzedaży np. z powodu „zmiany opakowania, nadprodukcji, uszkodzenia etykiet czy innych błędów”.
Too Good To Go przytacza szokujące dane: każdego roku w Europie ponad 11 milionów ton żywności marnuje się na etapie produkcji i przetwórstwa. W Polsce jest to 552 823 ton rocznie.
Według szacunków twórców aplikacji uratowanie jednego Boksa przed zmarnowaniem pozwala uniknąć 15,7 kg emisji CO2e i niepotrzebnego wykorzystania aż 4 698 litrów wody.
Najlepiej by było, gdyby niepotrzebne nadwyżki nie powstawały, ale przynajmniej mamy możliwość coś z niesprzedawalnymi produktami zrobić, by nie poszły na marne.