REKLAMA
  1. Spider's Web
  2. Technologie
  3. Sprzęt

Rezygnuję z tego całego „iPad only”. Mam jednak nowy problem: kupiłem MacBooka i ciągle dotykam ekranu

Witajcie w programie „Problemy pierwszego świata”. W dzisiejszym odcinku porozmawiamy o problemach ludzi, którzy kupują drogie sprzęty i potem narzekają na nie w internecie. Czy można kupić MacBooka Air z M2 i na niego narzekać? A można jak najbardziej, jeszcze jak. Oddajmy głos Mateuszowi z Bielska-Białej, który kupił MBA i dotyka go nie tam, gdzie trzeba.

16.03.2023
8:17
Rezygnuję z tego całego „iPad only”. Mam jednak nowy problem: kupiłem MacBooka i ciągle dotykam ekranu
REKLAMA

Przez ostatnie kilkanaście miesięcy dobrowolnie brałem udział w eksperymencie zwanym „iPad only”. Zabawa ta polega na tym, że masz iPada, który jest twoim jedynym komputerem mobilnym. Moim iPadem był model Pro 12,9 z M1, a to rodzi dwa problemy: nie był on ani komputerem, ani za bardzo mobilnym.

Rozmiar w okolicach 13 cali jest mobilny jeśli mówimy o komputerze. Laptop o takiej przekątnej jest wygodny, ponieważ łatwo wrzucimy go do plecaka, łatwo przeniesiemy w jednej ręce, a do korzystania z niego i tak będziemy potrzebowali kolan lub biurka. To się sprawdza.

W przypadku iPada w okolicach 13 cali taki sprzęt przestaje być mobilnym tabletem. Trzymanie go w jednej ręce jest niewygodne, pisanie na klawiaturze ekranowej podczas trzymania oburącz jest turbo niewygodne, ponieważ trudno dosięgnąć kciukami do wszystkich klawiszy.

REKLAMA

Dopinana klawiatura Magic Keyboard, która pełni również funkcję etui, waży blisko 100 kg. Wiem, bo nosiłem ją przez prawie dwa lata. Co również sprawia, że mobilność kuleje. Zestaw iPad + klawiatura jest cięższy od MacBooka Air i mniej poręczny.

No i ostatni argument. Mimo potężnego rozwoju systemu iPadOS w ostatnich latach nadal nie jest na tyle wszechstronny, żeby dorównać komfortowi pracy, jaki gwarantują komputery Mac.

MacBook Air, klik, dodaj RAM, klik, powiększ dysk, klik, kup teraz, klik

Kupiłem niedawno MacBooka Air z M2, dopakowałem RAM-u pod korek, zwiększyłem dysk, oszukałem się, że ta konfiguracja wystarczy mi na kilka lat bez wymiany kompa i zamówiłem go. Kurier szybko dostarczył zamówienie i zacząłem przygodę. Już pierwszego dnia z MBA odstawiłem iPada na bok, bo nie potrzebuję dwóch 13-calowych „komputerów”. iPad wrócił do bycia iPadem, a MBA został moim jedynym mobilnym komputerem.

MacOS-a znam dobrze, bo iMac jest moim jedynym komputerem stacjonarnym, więc na MBA zadomowiłem się błyskawicznie. Przy okazji konfiguracji nowego komputera pozwoliłem sobie na przetestowanie kilku nowych aplikacji i oczywiście musiałem zalogować się do miliona obecnych już kont.

Złapałem się na tym, że za każdym razem, gdy na ekranie MacBooka wyświetlają się jakieś przyciski, które zwykłem dotykać, a nie klikać, to zaczynam pchać palce tam, gdzie nie trzeba.

Jestem prostym człowiekiem i jak widzę przycisk „pobierz” to dotykam go. Jak widzę „zaakceptuj nasze ciasteczka i politykę prywatności” to dotykam przycisku zgody bez czytania szczegółów. Proste.

Co więcej, w macOS na MBA regularnie dotykam ikonek w Docku (na to nie ma polskiej nazwy chyba, ale wiecie, chodzi mi o ten pasek z przypiętymi programami). No to tę część ekranu mam również upalcowaną.

Co ciekawe nie palcuję ekranu iMaca, ale chyba gównie z tego powodu, że jest on za daleko ode mnie, a dodatkowo stoi na podstawce, przez co wyświetlane treści są zdecydowanie za daleko od dłoni, które zwykle są na myszce lub klawiaturze, więc nie ma tego odruchu, który od początku towarzyszy mi na MacBooku.

I teraz pojawia się pytanie, czy ekrany w laptopach rzeczywiście mają sens, czy to tylko moje głupie przyzwyczajenie z iPada, wykorzystywanego jako komputera mobilnego.

Miałem trochę przemyśleń o dotykowym MB, ale dla urozmaicenia tego tekstu postanowiłem je zderzyć z tym, co myśli sztuczna inteligencja.

Poprosiłem ChatGPT (z GPT-4) o podanie potencjalnych zalet dotykowych ekranów w MacBookach

Wiele laptopów konkurencyjnych producentów, w tym te działające na systemie Windows, posiada już dotykowe ekrany. Wprowadzenie dotykowego ekranu w MacBooku umożliwiłoby Apple konkurowanie z innymi producentami w tej kategorii produktów.

Zgadzam się, z tym. Zawsze to jakaś dodatkowa funkcja, która może przekonać niezdecydowanych oraz — co chyba nawet biznesowo ważniejsze — zachęcić obecnych klientów do wymiany sprzętu na nowy.

Zastosowanie dotykowego ekranu w MacBooku umożliwiłoby użytkownikom korzystanie z wielu funkcji, które są dostępne w systemie operacyjnym macOS tylko za pomocą gestów na trackpadzie lub klawiaturze. Dotykowy ekran ułatwiłby niektóre czynności, takie jak przewijanie, powiększanie, zmniejszanie i wybieranie elementów interfejsu.

Oj tak! Potwierdzam. Ja tak przyzwyczaiłem się do funkcji „uszczypnij, aby powiększyć”, że korzystam z niej nie tylko na iPhonie i iPadzie, ale również… próbuję ją robić na fizycznych przedmiotach, np. jak czytam skład produktu napisany drobnym drugiem. (Miejsce na emoji facepalma.)

Dotykowy ekran ułatwiłby użytkownikom edytowanie dokumentów, szczególnie w przypadku rysowania, podpisywania lub wskazywania szczegółów. Umożliwiłby to również bardziej intuicyjne korzystanie z aplikacji i systemu operacyjnego w ogóle.

Tutaj mamy trochę bzdur, bo rysowanie i podpisywanie dokumentów na ekranie laptopa (o klasycznej konstrukcji) nie należałoby do wygodnych czynności. Trzeba pod to przeprojektować mocno MacBooki i iść w stronę fikołków, które wykonują komputery Surface.

Wraz z pojawieniem się aplikacji działających na systemie macOS, które zostały zaprojektowane specjalnie dla ekranów dotykowych, wprowadzenie takiego modelu MacBooka umożliwiłoby użytkownikom korzystanie z tych aplikacji w bardziej naturalny sposób.

Ja tu bardziej widzę problem, że właśnie trzeba będzie implementować dotykowy interfejs w milionach desktopowych aplikacji. To jest karkołomne zadanie.

Następnie poprosiłem ChatGPT do wypisania argumentów przeciwko MacBookowi z dotykowym ekranem

Dotykowy ekran na laptopie może nie być tak wygodny w użyciu, jak na tabletach i smartfonach. W przypadku laptopa, ekran zwykle znajduje się w wyższej pozycji niż użytkownik, co wymaga uniesienia ramion, co może prowadzić do zmęczenia.

Zgadzam się. MacBook z dotykowym ekranem nie zagwarantuje wygody i komfortu korzystania z poręcznego iPada np. modelu Air. Dotykowy ekran na MB byłby wykorzystywany raczej sporadycznie.

Dodanie dotykowego ekranu może prowadzić do zwiększenia wagi i rozmiaru urządzenia, co z kolei może utrudnić przenoszenie laptopa i korzystanie z niego w podróży.

Może tak być. A przecież MBA są uwielbiane przez użytkowników właśnie ze względu na niską wagę i niewielki rozmiar.

Wprowadzenie dotykowego ekranu wymagałoby znacznych zmian w interfejsie użytkownika, co z kolei wymagałoby ponownego projektowania i testowania aplikacji działających na systemie macOS. To może wpłynąć na czas i koszty rozwoju nowych produktów.

Owszem. Wprowadzenie samego dotykowego ekranu do MacBooka, to dopiero początek (problemów). Bez aplikacji zaprojektowanych z myślą o dotykaniu wielkim paluchem zamiast małą strzałką taki sprzęt będzie niewygodny, a korzystanie z niego będzie irytujące.

Apple może uważać, że dotykowy ekran na MacBooku nie będzie spełniał oczekiwań użytkowników lub nie poprawi wydajności w wystarczającym stopniu, aby uzasadnić zmiany i koszty, jakie wprowadzenie nowego modelu MacBooka ze sobą niesie.

REKLAMA

Bez wątpienia po premierze dotykowego MB internet byłby zalany zdjęciami paskudnie upalcowanych ekranów, które dodatkowo trudno wyczyścić. Bo jeśli bierzesz się za czyszczenie upalcowanego iPada, to sprawa jest prosta. Kładziesz iPada na płasko na stole, bierzesz suchą szmatkę lub mokrą ściereczkę (do okularów) i pucujesz, jakby jutra miało nie być. Teraz wyobraź sobie takie intensywne pucowanko MacBooka Air.

Na koniec zadałem sobie pytanie, czy gdyby mój MBA był dostępny w dwóch wersjach: standardowa taka jak obecna oraz dodatkowa z dotykowym ekranem, to czy dopłaciłbym do tej drugiej. Pewnie decyzja zależałaby od różnicy w cenie. Jednak koniec końców niechętnie dopłacałbym do dotykowego MacBooka, wiedząc, że taki komputer nie zastąpi iPada, a cała dopłata byłaby w zasadzie po to, żeby czasem dotknąć Docka, kilka razy dziennie uszczypnąć ekranu i może sporadycznie narysować strzałkę lub okrąg na zrzucie ekranu.

Czytaj również:
- Skonfigurowałem iPada dla syna. Wyszło tylko 6500 zł, bo mam już stary rysik w szufladzie
- iPad Pro (2022) z Apple M2. Duży wzrost wydajności i jeszcze większy cen
- Apple wytrącił konkurencji z rąk wszystkie argumenty. Oto nowy MacBook Air z czipem M2

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA