REKLAMA
  1. Spider's Web
  2. Technologie
  3. Foto

Aparaty pełnoklatkowe w cenie iPhone'a. Czy warto?

Aparaty pełnoklatkowe są dzisiaj bardziej dostępne niż kiedykolwiek. Wybrałem modele, które są tańsze lub w podobnej cenie, co nowy iPhone.

27.12.2022
6:30
Aparaty pełnoklatkowe w cenie iPhone'a. Czy warto?
REKLAMA

W ostatnio artykule udowadniałem, że mimo dominacji smartfonów, warto mieć aparat. W tym materiale przedstawię kilka aparatów pełnoklatkowych, które są tańsze lub w podobnej cenie, co nowe modele smartfonów Apple'a. To urządzenia, które jeszcze niedawno kosztowały nawet dwa razy tyle, a dzisiaj, są w świetnych promocjach, lub na rynku pojawiły się nowsze modele. Mimo to swoim właścicielom mają wciąż wiele do zaoferowania. Co konkretnie?

REKLAMA

Przede wszystkim, aparaty pełnoklatkowe zostały wyposażone w duże sensory, co przekłada się na świetną jakość obrazu. Rozumiem przez to piękną, naturalną plastykę, nieosiągalną przy mniejszych matrycach. Do tego, ładne kolory, niskie szumy, wierne oddanie szczegółów. Razem z jasnym obiektywem, dają też piękną głębię ostrości, czyli efektowne i prawdziwe rozmycie tła, którego nie trzeba ulepszać algorytmem. Aparaty pełnoklatkowe, nawet te tańsze, są również dobrymi narzędziami do nagrywania wideo 4K na kanał YouTube lub na potrzeby biznesu, czy po prostu - do rozwijania pasji.

Popatrzmy, jak wygląda kwestia cen.

Dobre aparaty pełnoklatkowe można dzisiaj kupić taniej niż kiedykolwiek

Według cen ze strony Apple.pl, ceny najnowszych smartfonów tego producenta, kształtują się następująco:

W cenie najdroższego iPhone'a 14 Pro Max o pojemności 1 TB, można kupić bardzo dobrego i zaawansowanego pełnoklatkowego bezlusterkowca, jak np. Canon EOS R6 czy Sony A7 IV. Na tej liście wybrałem aparaty dużo tańsze, ale wciąż atrakcyjne. Najtańszy z nich kosztuje o kilkaset złotych mniej niż iPhone 14. Najdroższy jest ledwo o kilkaset złotych droższy od podstawowej wersji iPhone 14 Pro. 

Na tym przykładzie widać wyraźnie, że ceny sprzętu fotograficznego wcale nie poszły mocno w górę. Oczywiście, są nowe modele sprzętów, które są droższe niż poprzednicy, ale dostępna jest cała masa aparatów, które można kupić znacznie taniej niż jeszcze rok czy dwa temu.

Jeśli natomiast porównamy ceny aparatów do cen innej elektroniki, jak właśnie smartfonów, okazuje się, że zakup pełnej klatki wcale nie jest czymś nieosiągalnym. Ktoś stwierdził, że na pełną klatkę stać dzisiaj każdego. To zapewne lekka przesada, ale też nie jest ona już mitycznym i często nieosiągalnym celem fotografów, a raczej normalnością. 

Spośród ofert sklepów, wybrałem najciekawsze propozycje aparatów pełnoklatkowych w dobrej cenie. Mówię tu o nowych modelach, które są produkowane i dostępne. Podane ceny uwzględniają zimowe promocje oraz czasami także zwroty cashback, więc mogą się zmienić. Oczywiście, do ceny samego aparatu, trzeba doliczyć jeszcze obiektyw(y). Te mogą być bardzo różne: przed zakupem korpusu, warto sprawdzić, czy w danym systemie są szkła o odpowiednich parametrach i akceptowalnej cenie. W każdym z nich są jednak tanie, małe i jasne obiektywy, jak 35, 50 mm.

Canon EOS RP: 4500-5500 zł

Najtańsza, nowa pełna klatka na rynku. Prosty nieduży i lekki aparat, ma matrycę CMOS o rozdzielczości 26 Mpix, która oferuje fajną plastykę i charakterystyczne dla tej marki kolory. To dobry wybór na początek, szczególnie z małym, jasnym szkłem jak Canon RF 50 mm f/1.8 STM. Nie jest specjalnie szybki, więc raczej widzę go jako aparat do zdjęć portretowych, produktowych czy codziennych. Mamy tu też tryb wideo i możemy nagrać 4K 24 kl./s, ale ze sporym cropem 1.7x lub Full HD 60 kl./s bez cropa.

 class="wp-image-1715430"
Canon EOS RP

Canon EOS R: 5600-6000 zł

Drugą, bardzo ciekawą propozycją z firmy Canon jest o poziom wyższy model: Canon EOS R. Jego sercem jest pełnoklatkowa matryca o rozdzielczości 30,3 Mpix, która daje wysokiej jakości obrazy. Zdjęcia nawet bez obróbki po prostu dobrze wyglądają. To wielka zaleta. W trybie wideo, EOS R oferuje wideo 4K do 30 kl./s, ale niestety z cropem x1,74. 

 class="wp-image-1187530"
Canon EOS R

Aparat wyróżnia się świetną jakością wykonania i dobrą ergonomią, chociaż trochę brakuje tu joysticka do ustawiania punktów AF. Zamiast niego mamy średnio udany panel dotykowy. Niektórym może też przeszkadzać pojedynczy slot na karty pamięci. Aparat ma prędkość zdjęć seryjnych tylko 5 kl./s, więc nie jest to korpus typowo do fotografowania sportu. Zdecydowanie lepiej sprawdzi się do zdjęć portretowych, bo ma świetny system AF z wykrywaniem i śledzeniem twarzy. To także dobry kandydat na aparat do zdjęć produktowych, krajobrazowych, podróżniczych, czy jako korpus do codziennych, lifestylowych kadrów. 

Szerszy test tego aparatu możecie przeczytaj tu: Canon EOS R po miesiącu testów. Jest znacznie lepszy, niż mówią sceptycy

Nikon Z5: ok. 5500 zł

Nikon Z5 wyróżnia się świetną ergonomią oraz jakością wykonania na poziomie aparatów dwa razy droższych. Aparat bardzo dobrze leży w dłoniach, a praca z nim to przyjemność. Do tego Z5 ma odchylany, dotykowy ekran LCD o rozdzielczości 1,04 mln punktów i przekątnej 3,2 cala, wizjer elektroniczny o rozdzielczości 3690 tys. punktów i powiększeniu 0,8x i 2 sloty na karty pamięci SDHC. W takiej cenie to jest naprawdę coś!

 class="wp-image-3082299"
Nikon Z5, fot. Nikon

Kiedy dodamy do tego 24-megapikselowy pełnoklatkowy sensor CMOS z 5-osiowy system stabilizacji, hybrydowy system AF z 273-polami i opcją śledzenia oczu u ludzi i zwierząt, wychodzi nam fantastyczna oferta. 

Słabsze strony? Oczywiście są. Podobnie jak opisane wcześniej Canony, nie jest sprzęt zbyt szybki (4,5 kl./s), więc fotografowanie sportu, raczej odpada. Do tego w trybie wideo mamy 4K 30 kl./s, ale z cropem x1,7. Minusem może być też skromna oferta natywnych szkieł. 

Sony A7 III: ok. 6700 zł

Swego czasu król hybrydowych aparatów do fotografowania i nagrywania wideo. Od lat okupuje listy najchętniej kupowanych aparatów w Polsce i na świecie. To nim zostało nagranych większość filmów na kanale Spider's Web TV na YouTube. 

 class="wp-image-731727"
Sony A7 III

Sony A7 III to fantastyczny, uniwersalny aparat, który można dzisiaj kupić dużo taniej niż w dniu premiery. Patrząc na jego możliwości, to chyba najlepiej wyceniony korpus na rynku. Korpus jest nieduży, uszczelniony, lekki i dobrze zaprojektowany. W środku siedzi pełnoklatkowa i stabilizowana matryca o rozdzielczości 24 Mpix, która umożliwia fotografowanie w trybie seryjnym z prędkością do 10 kl./s w wysokiej jakości. Mamy tu szybki celny AF (693 punkty ostrości), które dobrze radzi sobie z wykrywaniem oraz śledzeniem twarzy i oczu. Sony A7 III wyróżnia się też wydajnym akumulatorem (600-700 zdjęć) i podwójnym slotem na karty pamięci. W trybie wideo otrzymujemy 4K 30 kl./s oraz Full HD 120 kl./s - oba bez cropa. Nie zabrakło dobrodziejstw wideo: są tu płaskie profile, HLG, zebra, czy podwójny slot minijack. 

Minusy? Mocno przeciętny wyświetlacz, który odchyla się w osi aparatu, a nie jest na obrotowym mocowaniu. Ciężko jest zatem nim nagrywać samego siebie, bez zewnętrznego ekranu. W trybie wideo, wewnętrznie zapiszemy tylko filmy 8-bit, co nieco utrudnia zaawansowaną postprodukcję w płaskich profilach kolorystycznych. Z jednym i drugim można jednak żyć i tworzyć wysokiej jakości obrazy. 

Panasonic Lumix S5: ok. 6300 zł

Na koniec czarny koń tego zestawienia: Panasonic Lumix S5. 

Aparat napędza pełnoklatkowa matryca CMOS o rozdzielczości 24 Mpix z 5-osiowym systemem stabilizacji Dual I.S. o skuteczności ok. 6,5 EV. Lumix S5 słynie z kapitalnych kolorów prosto z aparatu. Nawet zwykłe zdjęcia JPEG bez obróbki wyglądają tak dobrze, że jeśli są odpowiednio naświetlone, to można by często nie obrabiać. Naturalne kolory, fajna plastyka, ogólny efekt mocno zbliżony do tego, co oferują aparat Fujifilm. 

 class="wp-image-1409984"
Panasonic Lumix S5
REKLAMA

Oprócz tego, Lumix S5 jest solidnie wykonany i uszczelniony. Dobrze leży w dłoniach, ma rozbudowaną ergonomię, świetny wizjer OLED o rozdzielczości 2.36 mln punktów i oraz 3-calowy, dotykowy ekran LCD umieszczony na obrotowym przegubie. Nie zabrakło także podwójnego slotu kart pamięci SD. Bez wątpienia jest to także najbardziej zaawan.sowany w tym zestawieniu aparatu do wideo. Panasonic Lumix S5 oferuje możliwość nagrywania wideo 4K 60p 4:2:0 10-bit (RAW po HDMI) oraz 4K 30p 4:2:2 10-bit. Zmieniając rozdzielczość na niższą, otrzymujemy Full HD do 180 kl./s, co daje ogromne możliwości spowolnienia obrazu. Nie zabrakło płaskich profili, w tym HLG, czy złącza mikrofonowego. W ofercie Panasonic, mamy też sporo dopracowanych obiektywów, zaprojektowanych także z myślą o filmowaniu, co utwierdza w przekonaniu, że to naprawdę dobry zakup w takiej cenie. 

Oczywiście aparat ma też słabsze strony. Przede wszystkim, chodzi o pracę autofokusa. Lumix S5 ma system bazujący na detekcji kontrastu, a nie fazy. W praktyce oznacza to, że nie zawsze działa idealnie. To wciąż zadowalający poziom, a jego charakterystykę można dostosować w menu, ale obiektywnie system ten ustępuje konkurencji w tej klasie.

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA