REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Bezpieczeństwo

Będą kazali wpuszczać Ukraińców do polskich mieszkań? Nagonka na uchodźców opuściła internet

Chociaż wydaje się, że to Ukraina "wygrywa" w zachodniej części internetu swoją narracją o wojnie, to Rosja wcale nie leży na łopatkach. Cyberbandyci Putina od samego początku próbują skłócić Polaków, a pożyteczni idioci podchwytując melodię tańczą tak, jak kremlowska propaganda zagra. Co gorsza, oszustwa wychodzą już z sieci i stają się zagrożeniem w codziennym, rzeczywistym życiu.

Getto dla uchodźców
REKLAMA

O sprawie informuje Radio Gdańsk. Do skrzynek pocztowych mieszkańców jednego z osiedli trafiły dokumenty. W liście spółdzielnia informuje, że "została zmuszona do podjęcia działań, żeby pomóc uchodźcom z Ukrainy" i odbędzie się audyt. W nim wytypowane zostaną mieszkania, do których dokooptowani zostaną uciekający przed wojną.

REKLAMA

- W pierwszym momencie odebrałam to pismo jako prawdziwe, ponieważ pieczątki i podpisy wyglądają bardzo autentycznie. Sama treść sugerowała, że chyba nie jest to prawdopodobne - mówi jedna z lokatorek cytowana przez radio.

Oczywiście dokument był fałszywką

Ale kłamliwe pismo trafiło na podatny grunt - przecież Polacy już zdążyli oburzać się, że Ukraińcy uciekający przed wojną mają "tanie paliwo" i inne niesamowite przywileje. Wszystko to było wierutną bzdurą, ale miało zniechęcić do niesienia pomocy.

W przypadku tego typu oszustw o weryfikację jest trudniej. W sieci można natknąć się na komentarz wyjaśniający, jak jest naprawdę. Tutaj mieszkaniec odbiera list, czyta i nawet jeśli nie podaje kłamliwej wersji dalej, to może zmienić swoje nastawienie. Chyba że zweryfikuje informację bezpośrednio w spółdzielni, ale kiedy w grę wchodzą emocje, może być trudno o rozsądek.

Niestety sieciowi manipulatorzy spod bandery Kremla potrafią wykorzystać każdą okazję do wprowadzenia zamętu, a jedną z lepszych dał im rzecznik prasowy Ministerstwa Spraw Zagranicznych Łukasz Jasina – pisał Jakub Wątor.

We wtorek na konferencji prasowej powiedział on, że w kwestii pomocy Ukrainie jesteśmy do jej dyspozycji. - Jesteśmy tutaj sługami narodu ukraińskiego, jego próśb - dodał. I o ile ma rację, o tyle użycie słowa "sługa" dało pożywkę kremlowskim poplecznikom.

"Cytowana wypowiedź może zostać wykorzystana do argumentacji wcześniej anonsowanych obszarów dezinformacyjnych, takich jak masowe przyjmowanie uchodźców i nadawanie Ukraińcom większym przywilejów (wątki związanie z mieszkaniami, służbą zdrowia, itp.). W konsekwencji może doprowadzić to do narastania obaw związanych z ukrainizacją naszego państwa, a w ślad za tym rozpadu Polski" - czytamy w raporcie NASK. Jak dodają specjaliści, to niefortunne słowo może stanowić argument dla silnie antyukraińskich grup, które zdolne są do szerzenia dezinformacji, jakoby "banderowcy wkrótce mogli zawładnąć krajem nad Wisłą".

Oszuści wykorzystują wojnę w Ukrainie

Takie działania to sprawka zawodowych propagandzistów, którzy wykorzystują "pożytecznych idiotów" do szerzenia dezinformacji. Niestety problemy Ukrainy to szansa dla zwykłych oszustów, którzy w każdej okazji widzą szansę na zarobek.

Niektóre przypadki naprawdę smucą. 8 marca br. nyscy policjanci otrzymali informację o oszustwie polegającym na tym, że za pośrednictwem portalu społecznościowego rzekomy kierowca zaproponował pomoc w przewiezieniu trzyosobowej rodziny z Ukrainy do Polski. "Pomoc" wycenił na 800 zł – tyle miało kosztować paliwo. Logiczna rzecz: warto pomóc, więc ludzie wpłacali pieniądze, żeby komuś ułatwić zadanie. Niestety, po przelaniu środków kontakt się urywał.

Jak grzyby po deszczu powstawały też strony z fikcyjnymi zbiórkami. Nieświadomi myśleli, że wpłacają na pomoc Ukrainie, a zasilali konta oszustów.

Informacje o fałszywych zbiórkach rozpowszechniane są w wiadomościach e-mail, SMS, postach na portalach społecznościowych. Są to m.in. linki do spreparowanych stron internetowych, stron podszywających się pod popularne portale ze zbiórkami, a także wiadomości z podanymi bezpośrednio numerami kont bankowych i adresami portfeli kryptowalut – przestrzegał CERT Polska.

Przestępcy do swoich gierek wykorzystują nawet zwierzęta

Powstały akcje dotyczące rzekomego przewozu rasowych gatunków. Ofiara miała otrzymać takiego kota lub psa za darmo, ale pod warunkiem, że opłaci transport z Ukrainy.

Brzmi to jak typowe oszustwo na "nigeryjskiego księcia", prawda? To jeszcze nic, bo ten stary jak świat schemat doczekał się też ukraińskiej wersji. Oto mail, który otrzymał mój znajomy. W nim wdowa tłumaczy, że straciła męża dysponującego sporym majątkiem. Jako że trwa wojna, trzeba uciec z kraju, a posiadane środki zainwestować już w Polsce. Pomóc ma w tym odbiorca maila, w zamian za 10 proc. z tych milionów euro.

REKLAMA

Patrząc cynicznie, można by stwierdzić, że w takich oszustwach ludzie karani są za swoją chciwość – chcą dostać za darmo coś, co nie wymaga żadnej pracy lub przynajmniej niskich nakładów. Ale nigdy nie powinno obwiniać się ofiary. Dlatego warto ostrzegać swoich bliskich, bo typowych oszustwach "na wnuczka, policjanta, listonosza, operatora" pojawiły się kolejne, wykorzystujące wojnę w Ukrainie. Cóż: przestępcy nie mają litości.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA