REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Biznes

Mosty kłaniają się Bezosowi. Rozmontują zabytkową przeprawę, żeby mógł przepłynąć jacht miliardera

Jeśli Jeff Bezos, najbogatszy człowiek na świecie, nie czuł się jeszcze nigdy panem świata, to podejrzewam, że po tym momencie uczucie będzie odhaczone. W Rotterdamie stocznia chce na jakiś czas rozmontować zabytkowy most, ponieważ ogromny jacht miliardera nie będzie mógł przez niego wypłynąć ze stoczni. Absurd, ale kto bogatego przegoni.

most bezos
REKLAMA

Owszem, kto jak kto, ale Jeff Bezos od dawna wie, że może wszystko. Ziemia to jego plac zabaw – na tyle nudny, że atrakcji trzeba szukać w kosmosie. Co najgorsze, inni już się temu podporządkowali. Trzeba zrobić wszystko, żeby pan Bezos był zadowolony.

REKLAMA

Przykład daje Holandia. Stocznia w Rotterdamie częściowo zdemontuje zabytkowy, wybudowany w 1877 roku most Koningshavenbrug. Nie jest to może arcydzieło architektury, ale ten stalowy gigant robi wrażenie, będąc największym mostem podnoszonym w całej Holandii. Było nie było to jeden z symboli portowego miasta.

Gigant? Nie w świecie Jeffa Bezosa

Most będzie barierą nie do przejścia dla luksusowego jachtu, który powstaje właśnie w stoczni w Rotterdamie. Dwie wieże mostu mają 70 metrów, a ruchoma "brama", szeroka na 52 metry, może być podniesiona tylko na wysokość 52 metrów. Sporo, chyba że nazywacie się Jeff Bezos – wtedy w tych wymiarach nie zmieści się wasze ego 127-metrowe pływające marzenie.

To jedyna droga do morza - wyjaśniają przedstawiciele miasta, dający zielone światło na częściową rozbiórkę.

Wszystko zostanie pokryte z kieszeni Bezosa. W porównaniu z tym, co planował Tom Cruise z polskim mostem, ten holenderski zostanie odbudowany. Dodajmy, że ponownie, bo wcześniej konstrukcja została poważnie uszkodzona przez nazistów w czasie II wojny światowej. Nie, żebym porównywał te dwie sytuacje, ale pewna symbolika tu jest: most wyraźnie ma pecha do ludzi, którzy chcą urządzać świat pod swoje widzimisię.

Dlaczego nikt w Rotterdamie nie powie: "chłopie, weź swoje zabawki i leć w kosmos, a nie zawracasz nam gitarę!"?

To całkiem proste. Jacht wyceniony jest na 430 mln euro. Dla holenderskiej stoczni taka inwestycja to spory zastrzyk gotówki. Nie chce więc wypuścić z rąk skarbu gwarantującego zysk i zatrudnienie. Teoretycznie to, co jest już gotowe, mogłoby popłynąć gdzieś dalej, nie naruszając konstrukcji. Ale oznaczałoby to wyrzucenie kury znoszącej złote jajo.

Logiczne, ale i tak cała sprawa jest dość przykra. Możemy się domyślać, że dla tej stoczni to nie jest pierwsza tego typu robota. Most widział i przepuszczał zapewne niejedną luksusową jednostkę. Aż w końcu trafił się taki, co wszystko musi mieć większe niż inni. I zabytkowa architektura musi przynajmniej na chwilę się do tego dostosować, niemal dosłownie zginając kark.

Nie zabraknie pewnie osób, którzy tylko machną ręką, stwierdzając co z tego. Widocznie stary, zasłużony most jest reliktem dawnej epoki. Nie pasuje do czasów, w których człowiek latający w kosmos musi mieć jacht absurdalnej wielkości. Postęp wymaga ofiar – albo żyjemy luksusowo, albo uważamy, że zabytki są nie do ruszenia. Którą wizję świata wolicie?

REKLAMA

Dodałbym jednak, że w czasach rosnącej świadomości ekologicznej taki ogromny jacht kłuje w oczy jeszcze bardziej. Wiemy, że tego typu konstrukcje to spory cios dla środowiska. A w tym samym czasie Bezos buduje jeszcze większy stateczek. Bo czemu nie? Kto bogatemu zabroni?

Teraz nie tylko będziemy godzić się na trucie, ale jeszcze na to, że zachcianki jednej osoby wpłyną na zabudowę miasta. Nie, żeby to nigdy się nie działo, lecz cała ta sytuacja jest wręcz naszpikowana symboliką. Ot, jeszcze jeden dowód na to, że co wolno wojewodzie i że pieniądz jednak rządzi światem.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA