REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Nauka
  3. Kosmos

Starship poleci na orbitę jeszcze w tym roku. Musk obiecuje, że niebawem rakiety będą startowały co kilka godzin

Zgodnie z zapowiedzią kilka godzin temu w kompleksie Starbase w Boca Chica w Teksasie odbyła się konferencja prasowa Elona Muska, na której przedstawiono aktualny status projektu Starship oraz plany na jego najbliższą przyszłość. Choć wiele nowego się nie dowiedzieliśmy, widać, że Elon Musk nie zmienia planów i chce dostarczyć ludzi na Marsa.

Elon Musk zapowiada, że Starship poleci na orbitę jeszcze w tym roku
REKLAMA

Dramaturgii całemu wydarzeniu nadaje fakt, że konferencja odbyła się w późnych godzinach wieczornych czasu lokalnego, dzięki czemu Elon Musk mógł wystąpić na tle fenomenalnie podświetlonego zestawu Super Heavy Starship. Kilkaset metrów za przemawiającym szefem SpaceX stała gotowa do drogi 120-metrowej wysokości lśniąca rakieta. Sam jej widok przekonuje do tego, że to, co mówi Elon to nie tylko mrzonki, a konkretny plan na przyszłość, który już jest realizowany.

REKLAMA

Elon Musk poinformował, że Starship jest już gotowy do lotu.

Rakieta czeka jedynie na wydanie zezwolenia przez Federalną Administrację Lotnictwa. Choć aktualne informacje wskazują na to, że zezwolenie zostanie wydane w marcu, to Elon Musk zachowawczo przekonuje, że Starship dotrze na orbitę jeszcze w tym roku. Warto tutaj zauważyć, że w przypadku gdyby wydanie pozytywnej decyzji się przeciągało, firma posiada już wszystkie niezbędne zgody, aby przeprowadzać starty Starshipa z Centrum Kosmicznego im. JFK na Florydzie, przy czym najpierw trzeba tam zbudować wieżę startową. To z kolei może opóźnić pierwszy start o 6 do 8 miesięcy.

Same loty także będą imponujące. U podstawy pierwszego członu rakiety znajdującej się na stanowisku startowym zainstalowano 29 silników, przy czym docelowo najprawdopodobniej instalowane będą 33 silniki. Po wyniesieniu Starshipa na orbitę, pierwszy stopień będzie wracał do miejsca startu, gdzie będzie przechwytywany przez ramiona zainstalowane na wieży startowej. Cały lot pierwszego stopnia rakiety będzie zamykał się w sześciu minutach, z czego wznoszenie będzie trwało dwie minuty, a powrót na miejsce startowe kolejne cztery.

Głównym warunkiem sukcesu Starshipa jest to, aby zarówno pierwszy człon rakiety jak i sam Starship były elementami wielokrotnego użytku niewymagającymi długich godzin serwisowania między kolejnymi startami. Tylko wtedy firma będzie w stanie wykonywać częste loty na orbitę. Stale rośnie także tempo budowy silników (docelowo 7 silników Raptor tygodniowo) oraz Starshipów (jeden Starship co trzy dni).

To właśnie w tym aspekcie rakiety Elon Musk widzi jego niesamowity potencjał. W trakcie konferencji porównał Starshipa wielokrotnego użytku do samolotu pasażerskiego. Gdyby bowiem trzeba było na każdy lot międzykontynentalny budować nowego Boeinga 747, którego koszt to kilkaset milionów dolarów, nie mielibyśmy obecnie świata, w którym gdzie nie spojrzeć znajduje się lotnisko, a koszt biletu pozwalającego dolecieć na drugą stronę świata zamyka się w kilkuset dolarach. Zamiast tego wciąż lataliby tylko nieliczni, płacąc za każdy lot miliony dolarów. Analogicznie Elon Musk przekonuje, że gdy rakieta zostanie w czasie kilku pierwszych lotów dopracowana i zacznie latać wielokrotnie, koszt startu rakiety - która jest w stanie wysłać na orbitę okołoziemską 100 ton ładunku, a na niską orbitę okołoziemską nawet 150 ton może spaść do miliona dolarów, co dzisiaj jest zupełnie nieosiągalne. Do tego jednak każdy zbudowany Starship musi być w stanie startować na orbitę nawet co 6-8 godzin, a Super Heavy nawet co godzinę.

Główny cel: Mars

Kiedy SpaceX osiągnie tak wysokie tempo wykonywania lotów, kolonizacja Marsa - według Elona Muska - stanie się realnym przedsięwzięciem. Z pewnością nie będzie to łatwe zadanie, bowiem jak przekonuje szef SpaceX, aby na Marsie powstała samowystarczająca kolonia, trzeba tam dostarczyć z Ziemi około miliona ton ładunku. Musk jest jednak przekonany, że budowana przez niego flota Starshipów jest w stanie tego dokonać.

Plany na najbliższą przyszłość?

Najważniejszym obecnie celem krótkoterminowym jest udany lot orbitalny Starshipa. Kiedy firma osiągnie już ten cel, inżynierowie skupią się na budowie Starshipa, który stanie się lądownikiem księżycowym, który będzie dostarczał astronautów ze stacji orbitalnej Gateway na powierzchnię Księżyca i z powrotem. Jednocześnie firma będzie pracowała też nad realizacją misji Dear Moon, w której japoński miliarder Yusaku Maezawa (który właśnie wrócił z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej) wraz z grupą wybranych przez siebie artystów poleci w podróż wokół Księżyca.

REKLAMA

W toku realizacji powyższych misji firma będzie nabierała coraz więcej doświadczenia w szybkim realizowaniu kolejnych lotów i jednocześnie udoskonalała kolejne prototypy rakiet w ośrodku rozwojowym w Boca Chica. Na tym etapie najprawdopodobniej pojawią się nowe zastosowania dla Starshipa, takie jak chociażby loty między różnymi punktami na powierzchni Ziemi. Elon Musk przekonuje, że transport ładunków za pomocą Starshipa między Boca Chica a np. Singapurem będzie tańszy i szybszy niż gdyby odbywał się za pomocą samolotów. Jak na razie jednak jest to pieśń przyszłości.

Jeżeli zatem nawet część zapowiedzi Elona Muska z dzisiejszej konferencji zostanie zrealizowana, to czekają nas naprawdę ciekawe czasy. Zapnijcie zatem pasy, weźcie popcorn i wygodnie rozsiądźcie się przed komputerami. Wkrótce zobaczymy naprawdę fascynujące starty rakiet.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA