1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Media

Elon Musk mówi: jeśli nie będą rodzić się dzieci, nasza cywilizacja upadnie

Elon Musk ostrzega. Tym razem nie przed sztuczną inteligencją, ale problemem, który w wielu państwach już występuje. W tym w Polsce. Spadająca dzietność będzie miała duże konsekwencje.

spadek dzietności

Spójrzcie na liczby – zaapelował Elon Musk w rozmowie przeprowadzonej przez Wall Street Journal – jeśli ludzie nie będą mieć większej liczby dzieci, nasza cywilizacja upadnie.

Musk uznał, że spadająca dzietność to największe zagrożenie dla cywilizacji. Jeśli zerkniemy na liczby, tak jak zasugerował, faktycznie znajdziemy powód do zmartwień.

Spójrzmy na Polskę, gdzie dzietność spada od wielu, wielu lat – jedynie od czasu do czasu zaliczając niewielkie wzloty. Dane z października tego roku były szczególnie alarmujące. W 12 miesiącach poprzedzających ten miesiąc urodziło się 335 tys. dzieci, najmniej od co najmniej 70 lat. To dane z GUS-u.

Zmarło natomiast przeszło 538 tys. osób. Przyrost naturalny był głęboko ujemny i najniższy od momentu prowadzenia statystyk przez GUS

Według danych Banku Światowego liczba urodzeń na kobietę wynosi 1,42. To wynik za 2019 rok. Zdarzały się lata, że była niższa – np. 1,22 w 2003 – ale wskaźnik notorycznie spada. W latach 60. wynosił prawie 3.

Niemal każde rozwinięte państwo notuje spadek lub sytuacja utrzymuje się na tym samym, niewiele wyższym niż u nas poziomie – jak w Niemczech. Na przykład w Stanach Zjednoczonych wynosi 1,70, podczas gdy w 2007 było to 2,2 urodzeń na kobietę.

Co to oznacza? Na przykład to, że w 2065 r. będzie już tylko 88 mln Japończyków, na dodatek 38 proc. z nich stanowić mają osoby powyżej 65. roku życia. Dramatycznie prezentują się przewidywania dla Polski – w 2100 roku Polska będzie miała raptem… 27,7 mln obywateli.

Elon Musk tym razem ma rację?

Elon Musk lubi straszyć przed różnymi zagrożeniami, jak przed sztuczną inteligencją, używając przy tym skrajnych określeń. Możemy się kłócić, czy faktycznie dojdzie do upadku, ale nie da się ukryć, że konsekwencje będą odczuwalne.

Musk patrzy zapewne z perspektywy przedsiębiorcy, który martwi się, że nie będzie miał kto pracować w jego fabrykach. Pewnym ratunkiem może być globalna migracja, wywołana katastrofą klimatyczną, jednak wydaje się, że póki co w żaden sposób nie jesteśmy gotowi na przyjęcie tysięcy osób z innych państw.

Sytuacja na granicy z Białorusią to pokazuje - a przecież gdy zmieniający się klimat zmusi miliony do ucieczki, problem będzie znacznie, znacznie większy niż teraz.

Ale sprawa jest bardziej skomplikowana niż tylko gospodarka i brak rąk do pracy

Starzejące się społeczeństwa potrzebować będą opieki. A o to przecież znacznie trudniej w sytuacji, gdy młodych osób brakuje. W Japonii już próbują poradzić sobie z tym problemem, stawiając na robotyzację.

To właśnie roboty będą odpowiedzialne za dotrzymywanie towarzystwa samotnym osobom, a nowe technologie pozwolą np. na kontakt z lekarzem na odległość. Z kolei drony czy inne autonomiczne pojazdy będą dostarczały zakupy – to zresztą powoli się dzieje, ale nie aż na taką skalę, jak będzie to wkrótce być może potrzebne.

Upadek cywilizacji brzmi dramatycznie, ale faktycznie możemy w pewien sposób zatrzymać się w rozwoju. Starsi ludzie patrzą na świat inaczej niż młodzi. Potrzebują innych rzeczy. Cały rozwój technologii może być więc skierowany na nich, bo to oni będą głównymi „klientami”.

Oni – a raczej my, biorąc pod uwagę, że stanie się to za kilkadziesiąt lat – będą też najważniejszymi wyborcami. W końcu będzie ich/nas więcej. Inaczej prowadzi się politykę z myślą o „starych”.

Oczywiście cała nadzieja w technologii – że jakoś uda się powstrzymać starość lub ograniczyć jej skutki

Zresztą porównując np. naszych dziadków z naszymi rodzicami, widzimy sami, że dziś osoby w wieku np. 60 lat zachowują się inaczej niż dawne pokolenia. Są bardziej na bieżąco z nowinkami, nie są aż tak wykluczone cyfrowo.

Pewnych rzeczy się nie przeskoczy i starzejące się społeczeństwa to faktycznie problem. O ile do różnych inicjatyw Elona Muska podchodzę z olbrzymim dystansem, tak akurat zwrócenie uwagi na tę kwestię trudno oceniać negatywnie.