Gry  /  Felieton

Nie czekam na Nintendo Switch Pro. Zamówiłem Switch OLED i już tłumaczę, dlaczego

Nie czekam na Nintendo Switch Pro

Nowy Nintendo Switch OLED zbiera w Polsce bardzo krytyczne opinie. Czytam je i kompletnie ich nie rozumiem, bo dla mnie to rewelacyjna premiera. Konsolę zamówiłem kiedy tylko ruszyły preordery, a wraz ze mną trzech kolegów z redakcji. To będzie hit.

Odświeżona konsola Nintendo Switch OLED została zaprezentowana przedwczoraj, a od tego czasu opinie w internecie są skrajnie podzielone. W zachodnich i dalekowschodnich serwisach dominują pozytywne wrażenia. Komentatorzy podkreślają, że update jest niewielki, ale bardzo potrzebny. W Polsce widzę za to głównie opinie pełne rozczarowania, narzekania i wyśmiewania.

Dlatego z wielką chęcią podzielę się z wami moją opinią, która może choć w małym stopniu zatrzyma ten rozpędzony wagon hejtu.

Nowe Nintendo Switch OLED - co się zmieniło, a co nie?

Nowe Nintendo Switch OLED wygląda bardzo znajomo, bo nie zmieniła się bryła konsolki przenośnej ani jej rozmiary. Dzięki czemu została zachowana kompatybilność ze wszystkimi akcesoriami.

Główną nowością jest ekran, który urósł z 6,2 do 7 cali, bez powiększania wymiarów konsoli. Do tego nowy panel jest wykonany w technologii OLED, co zapowiada ogromny skok jakościowy względem bardzo słabego ekranu LCD z poprzednich rewizji Switcha. Nareszcie zobaczymy dobry kontrast, głebokie czernie i nasycone kolory.

Nowy Switch ma też lepsze głośniki, solidniejszą podstawkę przypominającą rozwiązanie z tabletów Surface Pro, nowy dock z gniazdem Ethernet i dwukrotnie większą wbudowaną pamięć.

Skąd te krytyczne opinie? Bo nowy Switch OLED nie jest Switchem Pro.

Większość osób krytykujących nowego Switcha jest rozczarowana faktem, że model OLED nie wnosi poprawy wydajności. Mamy tę samą rozdzielczość ekranu wynoszącą 1200 x 720 pikseli i identyczne podzespoły jak w Switchu v2.

To dość kuriozalna sytuacja, bo pod kątem podzespołów znacznie więcej zmieniła pokazana po cichu druga rewizja Switcha z 2019 r. Procesor Nvidia Tegra X1 zastąpiono o cztery lata młodszym procesorem Tegra X1+, który ma wyższe taktowanie i mniejszy pobór mocy związany ze zmianą procesu technologicznego z 20 na 16 nm. Tymczasem nowy Switch OLED nie wnosi żadnych zmian pod maską.

Wchodzimy w nielubianą przeze mnie strefę cyferek i parametrów, ale tu właśnie tkwi sedno rozczarowania. Komentatorzy, w tym mój redakcyjny kolega Szymon Radzewicz, spodziewali się lepszych podzespołów oraz zastosowania technologii Nvidia DLSS, czyli podbijania rozdzielczości (lub płynności) poprzez algorytmy, a nie fizyczną moc komponentów. To rozwiązanie w segmencie pecetów sprawdza się znakomicie i jest bardzo przyszłościowe.

Był to efekt rozbudzenia nadziei przez liczne „przecieki”, publikowane głównie przez informatorów Bloomberga. Miało być 4K w trybie zadokowanym, miało być lepsze GPU i CPU, miała być obietnica nawiązania walki ze stacjonarnymi konsolami PlayStation 5 i Xbox Series X.

Drodzy komentatorzy, Switch to nie PlayStation ani Xbox.

Nintendo Switch OLED Model
Nintendo Switch OLED Model

Największą siłą Switcha jest jego mobilność, a także baza gier. Switch pozwala grać na kanapie kiedy druga połówka ogląda telewizję, w łóżku przed snem, w plenerze, w pociągu, w hotelu w czasie delegacji, a nawet w namiocie rozstawionym z dala od cywilizacji. A jeśli masz możliwości i chęci, możesz kontynuować grę na domowym telewizorze.

Nie róbmy na siłę ze Switcha konkurenta stacjonarnych konsol, a zwłaszcza konsol najnowszej generacji. Bardzo często Switcha, PS5 i XSX wrzuca się do jednego worka, np. w czasie analizy sprzedaży konsol. Tymczasem Switch nie może, nie chce i nie musi nawiązywać walki ze stacjonarnymi konsolami. To sprzęt o zupełnie innym charakterze. Na Switchu nie odpalicie gier w 4K z 60 kl./s, a na PlayStation ani Xboksie nie pogracie na tarasie w upalny dzień.

Wbrew pozorom to nie jest sprzęt dla dzieci, ale dla osób, które... same mają dzieci. Widzę to po sobie. Z dwójką maluszków w domu, z obowiązkami domowymi i pracą, granie zazwyczaj odchodzi na drugi, trzeci, czy czwarty plan.

Kiedy miałem PlayStation, nie grałem na nim prawie wcale. Wolny czas przy telewizorze mogłem wygospodarować dopiero o godz. 21 lub 22. Wtedy rzadko kiedy miałem chęci i ochotę, by siedzieć przed telewizorem.

Switch w takiej sytuacji zmienił wszystko. Pokazał, że do grania nie muszę organizować planu dnia w taki sposób, by jakoś wygospodarować kilka godzin wieczorem. Nie. Okazało się, że w ciągu dnia mam czas chwycić Switcha nawet na 15 czy 20 minut i cieszyć się grą. W takich krótkich sesjach przeszedłem naprawdę wielkie gry, w tym Zeldę: Breath of the Wild, czy ostatnio Wiedźmina 3.

Ta krótka sesja ze Switchem w dłoni to moja oaza, azyl i wentyl bezpieczeństwa w jednym. Chwila tylko dla siebie, choćby krótka, naprawdę dobrze wpływa na samopoczucie i psychikę. Ze Switchem mogę taką chwilę dla siebie zorganizować dużo łatwiej niż z PlayStation. Do tego bez konsekwencji, bo nie odbywa się to kosztem obowiązków, czy np. snu. Gram w tym czasie, który kiedyś przeznaczałem na scrollowanie Facebooka i oglądanie relacji na Instagramie.

Dlatego dla mnie Nintendo Switch OLED to idealne odświeżenie konsoli. Lepsze, niż Switch Pro z przecieków.

Nintendo Switch OLED Model
Nintendo Switch OLED Model

Jako że gram praktycznie tylko w trybie handheld, nowe Nintendo Switch OLED to dla mnie idealne odświeżenie konsoli. Zyskam znacznie większy ekran, który do tego będzie panelem OLED, a więc zapewni dużo wyższą jakość obrazu. Do tego dojdzie lepsze audio i kilka mniejszych dodatków, na których mniej mi zależy. Bez wątpienia ekran był dla mnie najsłabszym ogniwem Switcha.

Jednocześnie w nowym modelu nie będę dopłacał do 4K w trybie zadokowanym. Jest to dla mnie absolutnie zbędna funkcja, której nie używałbym niemal wcale, a za którą musiałbym dopłacić. To właśnie ten element z rzekomej specyfikacji Switcha Pro nie do końca mi się podobał, bo po prostu nie był skierowany do mnie.

Ktoś powie, że rozdzielczość 720p to kpina. Ja powiem, że większa liczba pikseli niepotrzebnie drenowałaby akumulator w imię niewielkiego zysku. Rozdzielczość 720p na siedmiu calach daje zagęszczenie pikseli 210 ppi. To tylko niewiele mniej niż w iPadach z ekranem Retina (264 ppi). Czy warto o to rozdzierać szaty?

Nie jestem gołosłowny. Zamówiłem nowego Switcha kiedy tylko ruszyły w Polsce preordery. Swoją drogą, nowa konsola została dobrze wyceniona na polskim rynku, bo 1649 zł to poziom tylko minimalnie zawyżony względem przelicznika z oficjalnej ceny ustanowionej na poziomie 349 euro.

Co więcej, nowego Switcha OLED w pierwszym dniu preorderów zamówiły trzy inne osoby w redakcji Spider’s Web. Nie ma jeszcze globalnych statystyk, ale czuję, że nowy Switch będzie potężnym hitem. Z jednej strony przekona do siebie ostatnich nieprzekonanych, a z drugiej, pozwoli Nintendo ponownie sięgnąć do portfeli osób, które mają już poprzednie rewizje Switcha. Twórcy Mario mają wyjątkowy zmysł do biznesu.

A jeżeli czekasz na Switcha Pro z ekranem QuadHD, z grafiką w 4K i 60 kl./s, najlepiej z Ray Tracingiem, to nie czekaj. Switch po prostu nie jest dla ciebie.