Tak wygląda piekło. Stworzyli komorę, w której spalają satelity zupełnie jak w ziemskiej atmosferze

satelita
225 interakcji
dołącz do dyskusji

Jeżeli w stronę Księżyca zmierza meteoroid, to całym impetem uderza w jego powierzchnię. Nic go nie zatrzymuje, nic go nie spowalnia do momentu uderzenia w powierzchnię Księżyca. Pod tym względem jest to dość niebezpieczne miejsce. Na Ziemi mamy jednak trochę lepiej - atmosfera ziemska stanowi fantastyczną obronę.

No dobrze, przesadzam. Słyszę, że z tyłu podniosły się głosy oburzenia ze strony społeczności dinozaurów - faktycznie, gdy w Ziemię uderza planetoida o rozmiarach Mt Everestu, to atmosfera nie pomoże.

Na co dzień jednak atmosfera chroni nas przed mniejszymi meteoroidami. Kiedy wchodzą w ziemską atmosferę z potężną prędkością, prędkość meteoroidu i gęstość atmosfery robią swoje. Meteoroid spala się w atmosferze, zanim dotrze na Ziemię.

To samo zjawisko tyczy się większości satelitów, które pod koniec swojego życia spychane są w stronę atmosfery. Większość satelitów spala się całkowicie w górnych warstwach atmosfery, nie narażając nikogo znajdującego się na powierzchni Ziemi.

Spalmy satelitę!

Europejska Agencja Kosmiczna opublikowała właśnie nagranie, na którym możemy zobaczyć, w jaki sposób atmosfera ziemska działa na satelity wchodzące w nią w sposób niekontrolowany. Jak się okazuje, satelity muszą być tak zbudowane, aby w całości uległy zniszczeniu, zanim dotrą na powierzchnię, gdzie mogłyby zagrażać postronnym osobom.

Aby zasymulować taką sytuację, inżynierowie z niemieckiego DLR umieścili model satelity w komorze testowej, w której odtworzono warunki wejścia w atmosferę. Model satelity został wystawiony na działanie gazu podgrzanego do temperatury 6700 stopni Celsjusza wiejącego z prędkością kilku tysięcy kilometrów na godzinę. Efekt? Satelita odparował w całości.

Eksperymenty tego typu realizowane w ramach programu CleanSat przeprowadza się w celu sprawdzenia, czy materiały użyte do ich budowy są wystarczająco wrażliwe na warunki obecne podczas wejścia w atmosferę. Dzięki temu, gdy na orbicie pojawi się kilkadziesiąt tysięcy satelitów, raczej żaden z nich nie spadnie nam na głowę.