Tech  /  News

Godzina policyjna i zakaz przemieszczania dla niezaszczepionych Polaków. Niegłupi pomysł doradcy premiera

Picture of the author
368 interakcji
dołącz do dyskusji

Od kilku tygodni dyskutuje się o paszportach covidowych, które mają pozwolić zaszczepionym poruszać się pomiędzy krajami. Polski lekarz, będący jednym z doradców premiera ds. pandemii, proponuje zastosować podobne rozwiązanie wewnątrz kraju. Dużo bardziej radykalne.

- Godzinę policyjną, a nawet wprowadzenie zakazu przemieszczania się między województwami dla osób, które nie chcą się szczepić - proponuje w rozmowie z Radiem ZET prof. Miłosz Parczewski, główny lekarz ds. Covid-19 w zachodniopomorskim i jeden z doradców premiera ds. pandemii.

Dzięki temu osoby, które celowo nie poszły na szczepienie, nie będą mogły przenosić wirusa i być zagrożeniem dla tych, którzy zaszczepić się nie zdążyli.

Opinia jednego z lekarzy nie jest wiążąca, ale w tym przypadku mówimy nie o pomyśle zwykłego pediatry, tylko kogoś, kto doradza premierowi. I dlatego nad postulatem warto się pochylić.

Jest zbyt radykalny? To nie pierwszy raz, kiedy lekarze apelują, że jeśli nie marchewką, to kijem powinno zmuszać się opornych do zaszczepienia. W innym razie pandemia prędko się nie skończy i ciągle będziemy musieli żyć z obostrzeniami i być może kolejnymi lockdownami.

Jeżeli wiemy o tym, że szczepienia na Covid-19 mogą być sezonowe, a ludzie nie będą chcieli się szczepić, to albo będziemy w ciągłej pandemii, która rozwinie się na świecie, albo wprowadzimy obowiązkowe szczepienia przeciwko chorobie będącej następstwem zakażenia koronawirusem  - wcześniej powiedział w rozmowie z PAP prof. Maciej Banach z Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.

Z badań wynika, że ok. 40 proc. Polaków ma przeciwciała Covid-19. To zasługa przebytej choroby, ale też programu szczepień. Tymczasem dopiero 70-80 proc. ma sprawić, że ewentualna IV fala nie będzie tak groźna jak poprzednia. Słowa klucze: „tak groźna”. Bo dalej będzie nam doskwierać. Do kiedy? Aż zdecydowania większość społeczeństwa będzie odporna.

Prof. Krzysztof Simon, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, szacował, że 90 proc. osób z przeciwciałami to jest moment, kiedy w Polsce koronawirus przestanie się szerzyć

Do tej wartości trochę nam daleko. A to nie jest jedyny problem. Z sondażu przeprowadzonego przez IBRiS na zlecenie Onetu wynika, że 30 proc. Polaków w ogóle nie chce się szczepić. Opór jest, dlatego niektóre zakłady pracy stosują marchewkę w postaci bonusu finansowego dla zaszczepionych. Zresztą zachęty nie są wyłącznie polską specyfiką. W Stanach Zjednoczonych zaszczepieni mogą liczyć na darmowe piwo od pubów i browarów, które biorą udział w specjalnej akcji.

Innym rodzajem zachęty jest paszport covidowy, który niebawem ma wejść w życie w krajach Unii Europejskiej. Pozwoli on swobodnie poruszać się pomiędzy państwami. Dla niektórych to oczywiście forma dyskryminacji. I wcale nie chodzi o antyszczepionkowców.

Na przykład niektórzy pracownicy skarżą się, że pracodawcy nie pozwalają im wziąć wolnego w dniu wyznaczonego szczepienia. „Wyznaczone przez system terminy przypadają często w środku dnia, gdy wiele osób pracuje, a nie chcą wykorzystywać urlopu” – zwróciła uwagę posłanka Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, dlatego Lewica złożyła stosowny wniosek do Sejmu. Dodatkowy dzień wolny miałby być jeszcze jednym argumentem przemawiającym za pobraniem szczepionki.

Najwidoczniej prof. Miłosz Parczewski już wie, że po dobroci się nie da i prędzej czy później trzeba będzie przejść do bardziej radykalnych rozwiązań. I choć na pewno godzina policyjna czy zakaz opuszczania województwa dla osób niezaszczepionych będzie dla antycovidowców wodą na młyn („zabierają wolność!”), ale to raczej krok w dobrą stronę. Musimy się jako kraj uodpornić, a bez – delikatnie mówiąc – niezdecydowanych nie będzie to możliwe.

A to przecież i tak byłyby dość łagodne rozwiązania. Łatwo sobie wyobrazić gorszy dla nieszczepiących się scenariusz i zakaz np. wchodzenia do pojazdów transportu publicznego, restauracji czy kin. Jeśli liczba zaszczepionych osób przestanie rosnąć, trzeba będzie poszukać rozwiązań, które sprawią, że naprawdę poradzimy sobie z pandemią.