1. SPIDER'S WEB
  2. Tech

Grafika nie jest najważniejsza, ale w Apex Legends na Nintendo Switch nie da się grać - raport z boju

W Apex Legends na Nintendo Switch nie da się grać - test
159 interakcji
dołącz do dyskusji

Od wczorajszego wieczora wszyscy zainteresowani mogą pobrać darmowe Apex Legends na konsolę Nintendo Switch. Nie wszyscy jednak powinni. Gra obnaża techniczną słabość japońskiej platformy w sposób radykalny. Doświadczenie jest bolesne.

Grafika nie jest dla mnie najważniejsza. Gdyby było inaczej, nigdy bym nie nabił ponad 200 godzin w Animal Crossing: New Horizons ani ponad 100 godzin w Splatoon 2. Zdarzają się jednak produkcje tak niekorzystne wizualnie, że wręcz niegrywalne. Niestety, właśnie tak dzieje się w przypadku popularnej sieciowej strzelaniny Apex Legends w wersji dla konsoli Nintendo Switch.

Apex Legends na Nintendo Switch wypala oczy.

Sieciowa strzelanina wyświetlana na ekranie telewizora działa w rozdzielczości 720p, przy (nie)zachowaniu 30 klatek na sekundę. To bardzo, bardzo niski parametr. Jesteśmy już obiema nogami w erze 4K, podczas gdy na moim TV w salonie Apex Legends straszy niesamowitą pikselozą, okropnymi cieniami i potwornie niską ostrością elementów otoczenia. Gra została wyprana z jakichkolwiek detali. Jest surowa i męczy wzrok ogromnym ząbkowaniem.

Wymyśla panicz jeden, nie może być tak źle“ - pomyśli część z was. Uwierzcie mi jednak, w tym przypadku mamy do czynienia z wizualną tragedią. Pod względem klarowności i atrakcyjności obrazu, Apex Legends jest znacznie w tyle za Overwatchem czy Doomem na Switchu. Nie jest to wzorowe porównanie, ponieważ Apex oferuje zasobożerną lokację o otwartej strukturze, ale pozwala studzić oczekiwania tych posiadaczy Switcha, którzy jeszcze nie pobrali gry. Przygotujcie się na bolesne zderzenie z Tegrą.

Oprawa wizualna jest nie tylko niekorzystna. Ona utrudnia rozgrywkę.

Wyobraźcie to sobie: walczę o pierwsze miejsce na arenie. Zamyka się finałowy pierścień. Czatuję na jego obrzeżu, licząc, że drużyna wroga sama zdradzi swoją pozycję. Wtem jeden z przeciwników PO PROSTU PO MNIE PRZEBIEGA. Gracz nie zauważył mojej bohaterki, zlewającej się z rozmytymi, wypranymi z detali skałami. Wbiegł mi dosłownie na plecy i pognał dalej przed siebie. Z chęcią bym wam to pokazał, ale Apex na Switchu nie umożliwia rejestracji ostatnich 30 sekund rozgrywki.

Nie dziwię się swojemu "ślepemu" rywalowi. Apex Legends w wersji na konsolę Nintendo wygląda jak rozwodniona zupa. Rozdzielczość jest tak niska, że gra gubi ostrość. Bez odpowiedniej klarowności powstaje wrażenie, jak gdybyśmy grali przez szybę. Jak gdyby ten naturalny, przyjemny dla oka Apex, którego znamy z innych konsol i PC, chował się gdzieś za tą chropowatą taflą. Widać to na wykonanych przeze mnie zrzutach ekranu. Te są i tak w wyższej rozdzielczości, niż gdybym uruchomił Apex w trybie mobilnym (576p).

Negatywnych konsekwencji ograniczonej mocy Switcha jest więcej.

Weźmy dla przykładu płynność animacji innych graczy. W wielu grach o otwartym świecie i dalekim zasięgu widzenia animacje oddalonych postaci są realizowane w obniżonym klatkażu. Klasyczna optymalizacja. Jednak w Apex Legends dla Switcha odczuwalny spadek płynności animacji ma miejsce już kilkanaście wirtualnych metrów (!) od bohatera. Członkowie naszej grupy poruszają się w sposób toporny i skokowy, mimo solidnego połączenia z siecią.

Nie jest żadną tajemnicą, że mniejsza wartość fps to także mniejsza precyzja. Celowanie w Apex Legends dla Switcha jest bardzo uciążliwe. Zwłaszcza podczas pojedynków na średni i daleki dystans, gdzie pozostali gracze tracą na ostrości oraz wyrazistości. Stąd dobra rada: od razu wyłączcie możliwość grania z osobami na innych konsolach. Ze względu na techniczne ograniczenia Switcha, posiadacze PlayStation i Xboksów roznoszą żółtodziobów Nintendo na strzępy.

Niektóre gry po prostu nie pasują do profilu Switcha.

Dawniej należałem do grona ortodoksyjnych wyznawców religii, którą można nazwać „kiedy wyjdzie na Switcha?“. Z automatu przekładałem możliwość grania w pociągu czy pod namiotem nad oprawę wizualną. Są jednak tytuły, które przekraczają tę akceptowalną linię wizualnego kompromisu. Takim było np. z cRPG The Outer Worlds od Obsidianu. W przypadku Apex Legends jest jeszcze gorzej, ponieważ mamy do czynienia z dynamiczną sieciową strzelaniną. Tutaj rozdzielczość, płynność i celność mają pierwszorzędne znaczenie.

Z jednej strony sam fakt, że gra taka jak Apex Legends działa na Switchu, budzi uznanie. Z drugiej strony nie potrafię znaleźć ANI JEDNEGO powodu, dla którego miałbym polecić ten port nad wersję dla komputerów czy stacjonarnych konsol. Na pewno nie jest nim celowanie przy wykorzystaniu żyroskopów. Ponadto w przeciwieństwie do takich gier jak Fortnite, Apex Legends dla Switcha nie umożliwia importu konta i posiadanych skarbów. Tracimy więc nie tylko skórki czy tytuły, ale nawet grywalnych czempionów.

Uwielbiam mojego Switcha i kocham grać na nim w domu oraz w terenie. Jednak nawet moja miłość ma swoje granice. Jedną z nich wyznacza port Apex Legends.