1. SPIDER'S WEB
  2. Kosmos
  3. Nauka

Halo, policja, proszę aresztować rakietę. SpaceX nie miał zezwolenia, Starship SN8 wystartował nielegalnie

SpaceX złamał prawo. Grudniowy start Starshipa był nielegalny
389 interakcji
dołącz do dyskusji

Drugiego lutego firma SpaceX z niemal tygodniowym opóźnieniem względem pierwotnego terminu przeprowadziła kolejny lot testowy największej swojej rakiety, Starshipa. Opóźnienie spowodowane było przez brak zgody ze strony Federalnej Administracji Lotnictwa. Taka licencja została wydana dopiero w dniu startu.  

Jak zakończył się lot Starshipa SN9, można zobaczyć w naszym wpisie na ten temat. Przy okazji tego startu Federalna Administracja Lotnictwa ujawniła jednak dodatkowe informacje dotyczące pierwszego wysokiego lotu Starshipa, który przeprowadzono 9 grudnia 2020 r. 

Starship SN8 w trakcie tego lotu wzbił się na wysokość 12,5 km, po czym podjął efektowną próbę wylądowania na lądowisku znajdującym się obok miejsca startu. Cały lot przebiegł niemal idealnie, jednak w momencie przyziemienia rakieta miała wciąż zbyt dużą prędkość, przez co ostatecznie doszło do eksplozji, co widać na nagraniu poniżej. 

Ciemna strona lotu Starshipa SN8

Przedstawiciele FAA poinformowali teraz, że przed grudniowym lotem testowym Starshipa SN8 firma SpaceX złożyła wniosek o zezwolenie na możliwość przekroczenia maksymalnego poziomu ryzyka podczas lotu testowego. Elon Musk zakładał bowiem duże prawdopodobieństwo zniszczenia statku w momencie lądowania (do czego faktycznie doszło). Okazuje się jednak, że FAA nie wydało takiego zezwolenia. Mimo to firma zignorowała tę odmowę i ostatecznie bezprawnie przeprowadziła start rakiety. 

Po samym locie oczywiście, jak to zwykle ma miejsce w takich przypadkach, FAA wymogło na SpaceX przeprowadzenie śledztwa i wstrzymanie wszelkich testów do momentu zakończenia śledztwa i zatwierdzenia przez FAA działań korekcyjnych, które miałyby zapewnić bezpieczeństwo publiczne. Tylko tyle, nic więcej.

Powyższe wydarzenia stawiają w zupełnie innym świetle wydarzenia  z ubiegłego tygodnia, kiedy to FAA odmówiło Muskowi pozwolenia na start kolejnej rakiety (SN9). Wtedy to też Musk na Twitterze głośno komentował brak zezwolenia, mówiąc, że „w ten sposób to nigdy nie polecimy na Marsa”.

Co ciekawe, w pewnym momencie, pomimo braku zezwolenia na start, SpaceX rozpoczął tankowanie rakiety, realizując kolejne punkty procedury startowej. Ostatecznie jednak lot się nie odbył. Zezwolenie na start zostało wydane dopiero drugiego lutego. 

Jestem Elon, mogę wszystko.

Przy całej sympatii dla programu Starshipa i dla działań mających na celu rozwój sektora kosmicznego i naszej (ludzkości) obecności w przestrzeni kosmicznej, nie jestem w stanie zrozumieć poziomu ego Elona Muska, który przepisy lotnicze chce traktować tak jak polscy kierowcy traktują znaki ograniczające prędkość na drogach.  

Jeżeli mówimy o sektorze kosmicznym, o prototypowych potężnych rakietach, które na etapie rozwojowym podatne są na eksplozje i nieprawidłowe działanie, niewyobrażalne jest ignorowanie przepisów prawa i igranie ze zdrowiem i życiem ludzi znajdujących się w promieniu kilku-kilkunastu kilometrów od miejsca startu. Fakt, że FAA nie wyciągnęło poważniejszych konsekwencji ze świadomego zignorowania jej zaleceń, jest równie skandaliczny co wybryk SpaceX. 

Tak samo zdaje się myśleć Jared Zambrano-Stout, który jakiś czas temu pełnił funkcję w FAA. 

Próbuję to jakoś ogarnąć umysłem i prawdopodobnie będę miał więcej do powiedzenia na ten temat wkrótce, ale jestem w szoku, że licencjobiorca zignorował brak zezwolenia na start i obyło się to bez poważnych reperkusji. Ignorując brak zezwolenia na start, firma podjęła decyzję o starcie wiedząc, że ktoś może zostać ranny lub zginąć. Tu nie ma żadnej przesady. SpaceX świadomie zagrał z życiem osób postronnych

- napisał w serii tweetów.

Rzecznik prasowy Federalnej Administracji Lotnictwa powiedział, że agencja nie będzie więcej komentowała tego incydentu. 

Ktoś powinien przystopować „prawdziwego Tony’ego Starka” 

Lećmy na orbitę, lećmy na Księżyc, ba, nawet lećmy na Marsa. Ja jestem za. Jestem natomiast przeciwko pobłażaniu takim wybrykom tylko dlatego, że w opinii dużej części społeczeństwa Elon Musk jest supermanem, największym umysłem naszego pokolenia, wizjonerem i geniuszem. Podbój kosmosu? Jak najbardziej, ale nie kosztem zagrożenia życia dla choćby jednej osoby postronnej.

Mam nadzieję, że teraz, kiedy FAA udostępniło informacje o przebiegu grudniowego startu, ktoś ustawi firmę do pionu. Być może wtedy ona ustawi rakietę do pionu podczas lądowania.

Podobał ci się ten tekst? Polub go lub podziel się nim na Facebooku