Kosmos  / News

Warunki na naszym Merkurym to wakacje przy tym, co dzieje się na Proximie B. Raczej nici z życia

Picture of the author
549 interakcji
dołącz do dyskusji

Kiedy w 2016 r. odkryto niewielką planetę skalistą krążącą wokół najbliższej nam gwiazdy – Proximy Centauri – wzrosły nadzieję na to, że w naszym bezpośrednim otoczeniu międzygwiezdnym znajdziemy nie tylko planetę skalistą, ale także jakąś formę życia.

Rok później jednak nadzieja trochę zmalała gdy astronomowie dostrzegli kolosalny rozbłysk na powierzchni tejże gwiazdy, dziesięciokrotnie silniejszy od najsilniejszych rozbłysków, do których dochodzi na Słońcu. Gdy dołożymy do tego fakt, że Proxima b krąży znacznie bliżej swojej gwiazdy niż Merkury, to mamy duży problem.

Należy tutaj przypomnieć, że Proxima Centauri (gwiazda) to czerwony karzeł o masie zaledwie 0,12 masy Słońca. Proxima b (planeta) okrąża ją w odległości zaledwie 7 mln km. Zważając jednak na fakt, że gwiazda jest stosunkowo ciemna i chłodna, to w tej odległości na powierzchni planety wciąż może istnieć woda w stanie ciekłym. Doskonale prawda? Przecież to jest właśnie ta ekostrefa (w Układzie Słonecznym w ekostrefie znajduje się Ziemia).

Problem jednak w tym, że 7 mln km to bardzo mała odległość gdy rozważymy wpływ potężnych rozbłysków magnetycznych na powierzchni gwiazdy na znajdującą się tak blisko planetę. Może się wtedy okazać, że każdy taki rozbłysk może dosłownie sterylizować powierzchnię planety. Szanse na życie na tej planecie momentalnie spadły.

Może być jeszcze gorzej

Najnowsze badania wskazują, że Proxima Centauri może uwalniać koronalne wyrzuty masy (CME), w których olbrzymie ilości zjonizowanej plazmy wyrzucane są w przestrzeń kosmiczną wokół gwiazdy. Takie CME są znacznie silniejsze od rozbłysków.

W porównaniu do Proximy Centauri i większości podobnych jej czerwonych karłów Słońce jest gwiazdą spokojną. Co więcej, Ziemia znajduje się na tyle daleko od Słońca, że takie wyrzuty masy mogą co prawda uszkodzić sieć energetyczną na Ziemi, to jednak nie zagrażają one życiu. Z czerwonymi karłami i ich planetami jest jednak inaczej.  Na powierzchni tych małych diabłów bardzo często dochodzi do rozbłysków, które same w sobie mogą być szkodliwe, ale także często może na nich dochodzić do koronalnych wyrzutów masy, a to już jest bardzo zła informacja dla jakiegokolwiek życia, które chciałoby sobie powstać na krążących wokół nich planetach. CME mogą być na tyle silne, że nawet pole magnetyczne, podobne do ziemskiego, nie pomoże planecie znajdującej się zaledwie 7 mln km od gwiazdy.

Rozbłyski radiowe jako nowy wskaźnik CME

Gdy na Słońcu dochodzi do kornalnego wyrzutu masy, bardzo często towarzyszy mu rozbłysk radiowy. Często właśnie takie rozbłyski radiowe wskazują na aktywność CME. Jak dotąd jednak astronomowie nie obserwowali takich rozbłysków radiowych na innych gwiazdach.

Astronomowie obserwujący Proximę Centauri za pomocą teleskopów optycznych analizują bezustannie aktywność na jej powierzchni. Australijski radioteleskop ASKAP jednocześnie obserwuje gwiazdę w zakresie radiowym. Takie jednoczesne obserwacje pozwoliły w końcu zarejestrować jednoczesny CME oraz rozbłysk radiowy. Szansa na to, że oba zjawiska były ze sobą niezwiązane wynosi 1 do 128 000.

Może się zatem okazać, że obserwacje radiowe pobliskich gwiazd umożliwią astronomom ocenę aktywności na powierzchni pobliskich gwiazd. Jednocześnie jest to bardzo zła informacja dla poszukiwaczy życia. Może się bowiem okazać, że najliczniejsze gwiazdy w naszej galaktyce, karły takie jak Proxima Centauri, są mało przyjazne dla wszelkich form życia, które chciałyby powstać w ich otoczeniu i prędzej czy później doprowadzają do jego unicestwienia.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst