Tech  / Artykuł

Czuję się szantażowany. Nie zapłaciłem za YouTube'a Premium i jestem bombardowany reklamami bardziej niż kiedykolwiek

739 interakcji
dołącz do dyskusji

Nie zapłaciłem za YouTube Premium po zakończeniu darmowego okresu próbnego. Teraz YouTube robi wszystko, żeby mnie do tego zmusić.

Pomimo tego, że YouTube jest najczęściej odwiedzaną przeze mnie stroną w Internecie, nie zdecydowałem się na opłacanie abonamentu YouTube Premium. Nie czułem, żeby warto było płacić 24 zł miesięcznie za marnej jakości anglojęzyczne originalsy i tragicznie niedopracowaną usługę YouTube Music, a brak odtwarzania w tle i reklamy mogę przeboleć. Tak myślałem wtedy.

Google jednak odparł na to „myślisz, że nie potrzebujesz premium? To my ci teraz pokażemy, jak bardzo się mylisz!” (a przynajmniej tak to sobie wyobrażam). I od dwóch miesięcy każdego dnia zdarza się przynajmniej jeden moment, w którym jestem bliski opłacenia abonamentu.

YouTube bombarduje reklamami bardziej niż kiedykolwiek.

Kilka miesięcy temu, nim podjąłem się testu YouTube Premium, reklamy w serwisie wideo Google’a nie stanowiły dla mnie większego problemu. Jakiś baner na głównej, drobna reklama przy odtwarzaczu, jeden kilkusekundowy filmik przed rozpoczęciem odtwarzania filmu – da się przeżyć.

11 reklam na samej stronie głównej.

Potem na cztery miesiące przełączyłem się na usługę Premium i reklamy zniknęły. No, prawie, bo reklamy zewnętrznych podmiotów zastąpiły nachalne reklamy youtube’owych originalsów. Na użytek tego tekstu przyjmijmy jednak, że reklam nie było.

Kolejne 17 reklam na stronie odtwarzania.

Odkąd okres próbny YouTube’a Premium się zakończył, reklam nie da się przeżyć. Są wszędzie, zwielokrotnione, namolne, nie do zignorowania. Otwieram stronę główną – co pięć kafelków reklama. Otwieram odtwarzacz – zamiast jednej reklamy na dzień dobry kolejkują się dwie, które czasem można pominąć, a czasem nie (zależnie od tego, jaką opcję wybrał autor danego kanału). Jeśli mamy pecha i twórca aktywnie monetyzuje swój kanał reklamami, to w trakcie oglądania czekają nas jeszcze 2-3 przerwy reklamowe. Jak w jakimś TVN, 20 minut reklam na 15-minutowy blok filmu.

YouTube oczywiście podpowiada rozwiązanie tego problemu, gdy tylko klikniemy „pomiń” przy reklamie. Chcesz oglądać bez reklam? Kup YouTube Premium.

YouTube Premium

Przez moment sądziłem, że to moje urojenie. Błąd kognitywny, przez który wydaje mi się, że nagle reklam jest więcej niż było kiedyś, bo po prostu mylnie wspominam czas przeszły. Zapytałem jednak wszystkie znane mi osoby, które korzystały z YouTube’a Premium i przestały, czy również widzą przyrost reklam w serwisie. Wszyscy zgodnie odpowiedzieli: tak.

Nie czuję się zachęcony. Czuję się szantażowany.

YouTube dobrze wie, że użytkownicy nie mają dokąd pójść. Serwis Google’a nie ma rywala i Google bez skrupułów to wykorzystuje, naciskając coraz mocniej i mocniej na płacenie abonamentu. A to nie jest fajne. Przy takim bombardowaniu reklamami i zachętami do kupienia YouTube'a Premium wcale nie czuję się zachęcony. Czuję się szantażowany. Zupełnie jakby YouTube chciał powiedzieć użytkownikowi „nie płacisz? To zbombardujemy cię jeszcze większą liczbą reklam!”.

Ja rozumiem, że z biznesowego punktu widzenia jest to konieczne działanie. YouTube musi zdywersyfikować swoje źródła przychodu, uniezależnić się nieco od reklamodawców – w pełni to popieram.

Nie popieram jednak wciskania na siłę do gardła abonamentu, zwłaszcza takiego, który po prostu nie jest wart swojej ceny.

Wydaje się, że 24 zł miesięcznie to niezbyt dużo. Tyle że – jak słusznie zauważył ostatnio Mateusz Nowak – to jedna z wielu subskrypcji, za którą trzeba płacić, by nadążać za treściami wideo. Ich liczba już teraz jest dość przytłaczająca, podobnie jak sumaryczna cena, jaką trzeba płacić za dostęp do filmów i seriali. Kolejna opłata jest ostatnim, czego bym sobie życzył.

Może też patrzyłbym na to inaczej, gdyby nie to, że usunięcie reklam z serwisu jest niejako bonusem do reszty korzyści, jakie otrzymujemy za te 24 zł. Gdyby YouTube dał mi opcję zapłacenia np. 10 zł za samo usunięcie reklam i odtwarzanie w tle, płaciłbym z pocałowaniem ręki. Mam jednak świadomość, że gdy teraz zapłacę 24 zł, to nie zrobię tego na poczet usunięcia reklam, tylko na poczet rozwoju dwóch bardzo, ale to bardzo złych usług, na które w innym wypadku złamanego grosza bym nie dał.

Nadal walczę, ale pewnie w końcu się złamię.

Jestem też ciekaw, czy inne osoby, które wykorzystały darmowy okres YouTube'a Premium, zauważyły u siebie podobny wzmożony wysyp reklam.

Komentarze są do waszej dyspozycji.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst