REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Gry
  3. Technologie

Stworzyli narzędzie do oszukiwania w grze, pójdą siedzieć na 4 lata. Takich kar będzie więcej

Na cztery lata bezwzględnego więzienia zostali skazani twórcy narzędzi do oszukiwania w popularnej grze Genshin Impact. To jeden z najwyższych wyroków tego typu, ale takich surowych kar będzie więcej, bo oszustwa w grach coraz poważniej zagrażają interesom wielkich korporacji z sektora rozrywkowego.

4 lata więzienia za oszukiwanie w grze. Pokazowy wyrok
REKLAMA

Osoby rozpoczynające przygodę z grami w latach 80 i 90 doskonale pamiętają czasy kodów. Sekwencje z Tomb Raider II odblokowujące bronie i przenoszące do kolejnego poziomu do teraz mam wyryte w świadomości. Listy kodów stanowiły ważną część prasy tematycznej. Klasyki takie jak Iddqd (nieśmiertelność w DOOM), klapaucius (pieniądze w The Sims) czy tzw. sekwencja Konami przeszły do subkulturowego żargonu. Gdy odwiedziłem muzeum gier, sprawdziłem pudełka z oryginalnymi tytułami dla PSX. W wielu z nich, zgodnie z tradycją, były naniesione długopisem kody. Prawilnie.

REKLAMA
Przód, tył, przód, tył, lewo, prawo, lewo, prawo, obrót, skok

Z czasem kody stawały się coraz mniej popularne. Twórcy przestali implementować je do gier - zwłaszcza konsolowych - z kilku różnych powodów. Po pierwsze, wraz z popularyzacją gier malała ich trudność, by sprostać oczekiwaniom jak największej grupy odbiorców. Tzw. cheaty przestały być więc potrzebne. Po drugie, rozwój Internetu sprawił, że więcej graczy miało dostęp do poradników i solucji, nie musząc ratować się kodami. Po trzecie, twórcy odkryli, iż zamiast oferować kody, mogą je sprzedawać, w postaci DLC z surowcami czy paczek z losową zawartością.

Po czwarte w końcu, kody stoją w opozycji do ekonomii nowej generacji gier, nastawionej na porównywanie stanu posiadania. Gdy gracz bawił się solo, dla dewelopera nie miało znaczenia, czy skorzysta z kodu na złoto i wykupi wszystkie najlepsze pancerze. Jednak taki sam kod niszczyłby podwaliny ekonomii World of Warcraft. W dobie mikro-transakcji, płatnych skórek i przepustek sezonowych zjawisko jedynie przybrało na znaczeniu . Mamy do czynienia ze ściśle kontrolowaną redystrybucją wirtualnych dóbr. Tak ściśle kontrolowaną, że gdy gracz w NBA 2K kupił okazyjnie przedmiot z domu aukcyjnego, ten został mu odebrany przez chciwego wydawcę.

Współcześnie kody to ość w gardle wielkich korporacji. Dlatego coraz częściej dochodzi do pokazowych wyroków.

Najnowszy wyrok jest szczególnie twardy. Chiński sąd skazał grupę twórców narzędzi do oszukiwania w popularnym Genshin Impact na kary pozbawienia wolności, z czego jedna osoba dostała aż cztery lata za kratkami. To pierwsza tak wysoka kara dla producentów oszustw w gier w Chinach, ale również na świecie. Wysoki wyrok na budzić oczywiste, porządane przez producenta gry konsekwencje: odstraszać innych twórców narzędzi do oszukiwania przed ich upublicznianiem oraz dystrybucją.

Grupa skazana na kary więzienia oferowała szerokie możliwości oszukiwania w Genshin Impact. Ich narzędzie mogło zapewnić użytkownikowi nieśmiertelność, jak również wygenerować dla niego każdy przedmiot. Warto tutaj zaznaczyć, że mówimy o dobrach w darmowej grze Free2Play, które normalnie pozyskuje się poświęcając czas na rozgrywkę bądź poprzez wydawanie prawdziwych pieniędzy w sklepie. To już bezpośrednie uderzenie w interesy korporacji, jaką jest firma MiHoYo, z prawie 200 milionami dolarów rocznego przychodu.

Prawnicy MiHoYo wycenili straty poniesione przez narzędzia do oszukiwania, z których skorzystało ponad 40 tysięcy osób, na około 300 tysięcy dolarów. Przypominam, że cały czas mówimy o wirtualnych przedmiotach w darmowej grze wideo. Ten ponad milion złotych domniemanej straty to wystarczający powód, aby każdej korporacji zależało na pokazowym ukaraniu złodziei. Sądy natomiast coraz częściej stają po stronie wydawców gier. Nie tylko w Chińskiej Republice Ludowej, ale na całym świecie.

Genshin Impact

Takich pokazowych wyroków będzie wyłącznie więcej. Już jest. Korporacjom zależy, żeby było o nich głośno.

Autorytarne Chiny to nie jedyne państwo, w którym sąd wykazuje surowość wobec twórców narzędzi ingerujących w kod gry bądź systemu. W 2021 roku Gary Bowser - lider grupy Team Xecuter zajmującej się tworzeniem narzędzi do piracenia - został uznany winnym w procesie wymierzonym przez Nintendo. Zdaniem Nintendo Gary Bowser w znaczącym stopniu przyczynił się do rozkwitu pirackiej sceny konsoli Nintendo Switch, przez co korporacja straciła wiele milionów dolarów, a do tego musiała zwiększyć nakłady na zabezpieczenia antypirackie.

Gary Bowser został skazany na 40 miesięcy pozbawienia wolności bądź pół miliona dolarów kary. Wyrok amerykańskiego sądu jest więc wyłącznie odrobinę lżejszy niż chińskiego odpowiednika. Prawnikom wynajętym przez takie korporacje jak Nintendo czy MiHoYo zależy na jak największych i najbardziej spektakularnych karach. Sygnał ma być jasny i klarowny: wielkie firmy będą walczyć o swoje wielkie miliony, zbudowane na handlu fikcyjnymi przedmiotami w cyfrowych grach wideo.

Dlaczego wrzucam do jednego worka twórców cheatów do gry Genshin Impact oraz lidera grupy, który odpowiada za złamanie całego konsolowego ekosystemu?

Odpowiedź tkwi w mowie końcowej prawnika Nintendo, który stwierdził, że piractwo na Switchu - obecne m.in. na skutek działań Team Xecuter - doprowadziło do możliwości oszukiwania w grach na tej konsoli. Prawnik Nintendo zwracał uwagę na to, jak ważne jest, by na skutek kodów nie zniechęcać do gry uczciwych (ergo, płacących) konsumentów. Spiracenie sobie gry na własny użytek to jedno, ale deprymowanie bazy płacących klientów, stanowiących ważne źródło przychodu korporacji, to większa przewina.

Kasa jest zbyt duża by nie podejmować ryzyka. Nawet jeśli karą ma być pozbawienie wolności.

Skazywany na 40 miesięcy więzienia Gary Bowser stwierdził, że żadna kara - nawet wysoka i spektakularna medialnie - nie odstraszy twórców narzędzi do oszukiwania. Na stole jest bowiem zbyt wiele pieniędzy do zebrania. Nastawione na nieustanne wyzyskiwanie graczy ekonomie współczesnych gier generują takie przychody, że szansa na uszczknięcie chociaż malutkiego kawałeczka tego tortu jest warta więzienia. Dlatego Bowser jest przekonany, że gdy on będzie siedział za kartkami, na jego miejscu pojawią się kolejni. A po nich następni.

REKLAMA

Rynek nie znosi próżni.

Zdjęcie główne: Lukmanazis/Shutterstock.com

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA