REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Sprzęt

Xiaomi Mi Band 7 - recenzja. 5x na tak i aż 7x na nie

Xiaomi Mi Band 7 gości na moim nadgarstku od trzech tygodni, a więc pora na szczerą i niestety niezbyt przychylną opinię. Mi Band 7 wcale nie jest najlepszą opaską Xiaomi.

Xiaomi Mi Band 7 - recenzja i opinie. 5x na tak i aż 7x na nie
REKLAMA

Xiaomi Mi Band 7 to nowa wersja opaski, którą wszyscy znacie. Informacje o nowościach w tym urządzeniu znajdziecie w naszym newsie, a do tego możecie przeczytać o najważniejszych funkcjach w pierwszych wrażeniach.

REKLAMA
Xiaomi Mi Band 7

W telegraficznym skrócie, nowy Mi Band 7 z pewnością nie jest rewolucją, a główne zmiany w tej opasce to nieco większy ekran z funkcją Always On, odświeżony interfejs, znacznie poszerzona liczba dyscyplin treningowych oraz ciągły pomiar nasycenia krwi SpO2. Czas więc na konkrety, czyli pięć największych plusów i siedem minusów.

Na marginesie, siódma odsłona opaski zmieniła nazwę z Xiaomi Mi band na Xiaomi Smart Band, ale powiedzmy sobie wprost: wszyscy nazywamy ją nowym Mi Bandem. Nawet pomimo faktu, że Xiaomi przestało używać członu "Mi" w swoich urządzeniach, w tym w smartfonach.

Xiaomi Mi Band 7 (+): interfejs i tarcze

Nowy interfejs opaski został zaprojektowany tak, żeby wykorzystywać nieco większy ekran. Nie zawsze się to udaje, ale w wielu aplikacjach widać poprawę, jak choćby we wbudowanej aplikacji mierzenia snu, w której możemy całkiem wygodnie przeglądać dane na ekranie opaski. W menu Xiaomi Mi Band 7 bez problemu mieszczą się trzy elementy menu, a całość prezentuje się naprawdę dobrze również od strony wizualnej.

To samo dotyczy nowych wbudowanych tarcz, które się nie tylko ładne, ale też użyteczne. Niestety rzadko mogę powiedzieć takie słowa o opaskach chińskich firm. Xiaomi zaserwowało kilka nowych tarcz, z których dwie główne (z cyfrowym i analogowym zegarem) są czytelne i naprawdę mogą się podobać. Do tego zawierają dwie lub cztery edytowalne "komplikacje" (posiłkując się nomenklaturą z Apple Watcha), czyli widżety pokazujące wybrany przez nas aspekt, np. pogodę bądź coś na kształt okręgów aktywności.

Xiaomi Mi Band 7 (+): Always On Display

Always On Display to nowość w serii Mi Band. W siódemce jest i faktycznie działa, a jego wygląd zmienia się w zależności od wybranej tarczy. W tym widoku opaska po wygaszeniu ekranu nadal pokazuje godzinę, najczęściej jako czarno-biały i nieco przygaszony (ale w pełni czytelny) obrys zegara. Ta drobna zmiana bardzo poprawia użyteczność opaski, tym bardziej że - podobnie jak u poprzedników - wybudzanie ruchem nadgarstka działa nie zawsze, a mniej więcej w 8-9 przypadkach na 10.

Xiaomi Mi Band 7 (+): Dyscypliny treningów

O mamo. Jest ich aż 120, więc każdy znajdzie sport, jaki akurat uprawia. Nie żartuję, bo Xiaomi poszło w absolutny absurd, dodając do opaski Mi Band 7 również takie dyscypliny jak brydż, szachy, gry planszowe, czy nawet e-sport. Na szczęście opaska bardzo zgrabnie segreguje treningi, dzieląc je na kategorie, więc mimo ogromu listy, wybranie swojej dyscypliny jest łatwe.

Xiaomi Mi Band 7 ponownie nie ma wbudowanego modułu GPS, ale za to rejestruje trasę, wykorzystując GPS smartfona. Testowana przeze mnie wersja nie ma również modułu NFC.

Xiaomi Mi Band 7 (+): czas pracy

Minęły już czasy, kiedy Mi Bandy mogły działać po trzy tygodnie na jednym ładowaniu, ale trudno się temu dziwić. Z każdą generacją funkcji przybywa, a technologia akumulatorów stoi w miejscu.

Akumulator w Xiaomi Smart Band 7 mimo wszystko określam na plus. Kiedy uruchomimy absolutnie wszystko, czyli Always On Display, precyzyjny pomiar snu, powiadomienia, ciągły pomiar tętna oraz SpO2, a do tego co drugi dzień uruchomimy trening, opaska wytrzyma pięć dni na jednym ładowaniu, ale dosłownie na oparach energii. A jeśli zrezygnujemy z Always On i ciągłego monitorowania tętna oraz SpO2, uda nam się dwukrotnie wydłużyć ten czas. Według producenta maksimum to 14-15 dni, ale sądząc po testach, trzeba byłoby się ograniczyć chyba tylko do liczenia kroków i otrzymywania powiadomień, a przecież nie o to tu chodzi.

Xiaomi Mi Band 7 (+): ładowanie

Pastylkę ładujemy magnetycznie, dołączonym do zestawu przewodem. Nie trzeba jej wyjmować z paska, by naładować opaskę. Co więcej, magnetyczne złącze i sam kabelek są takie same jak w poprzedniej generacji opaski, więc Xiaomi nie stara się na siłę sprzedać nam nowe akcesoria, jeśli zgubimy te dołączone do zestawu. Do tego ładowanie jest szybkie, więc nie trzeba rezygnować jednego dnia z monitorowania snu. Godzinka na ładowarce w ciągu tygodnia załatwi sprawę.

Xiaomi Mi Band 7 (-): płynność działania

Prawdę mówiąc, nie rozumiem, co tu się wydarzyło. Xiaomi chwali się, że Mi Band 7 ma nowy procesor, dzięki któremu wzrosła szybkość działania. Niestety w praktyce opaska jest wręcz wolniejsza od Mi Banda 6. Interfejs niekiedy laguje, a gesty (zwłaszcza cofania) czasami nie są poprawnie wykrywane. Nie jest to dyskwalifikująca wada, ale odnoszę wrażenie, że z generacji na generację jest coraz gorzej.

Odkopałem nawet Mi Banda 4 z szuflady i ta dość leciwa opaska tylko potwierdziła moje obserwacje. W czwórce wszystkiego było mniej, ale za to całość działała płynnie. W siódemce jest na odwrót.

Xiaomi Mi Band 7 (-): obsługa

Jak wspomniałem, gesty niekiedy nie są poprawnie wykrywane, ale w Mi Band 7 coraz bardziej doskwiera brak fizycznego przycisku do obsługi. Brakuje mi czegoś, co pozwoliłoby szybko wrócić do tarczy zegara. Menu w siódemce potrafi być bardzo rozbudowane (jak np. te służące do wyboru treningu), a powrót do zegara wiąże się z kilkukrotnym wykonywaniem gestu cofania, który mógłby być wykrywany lepiej. Ponownie, pod tym kątem dużo lepiej wypada stary Mi Band 4, który miał pojemnościowy przycisk pod ekranem.

Xiaomi Mi Band 7 (-): rozmiar

Opaska Xiaomi Mi Band 7 urosła, głównie wszerz. Ekran jest nieco szerszy, przez co cała bryła z generacji na generację staje się uciążliwa. W mojej opinii Mi Band jest przede wszystkim za długi, przez co potrafi zahaczać o rękaw, czy uwierać w dłoń kiedy śpimy w opasce, a mamy rękę pod poduszką. Musiałem zmuszać się do spania w Mi Bandzie 7, a przecież nie tak to powinno wyglądać. Czas na nowe proporcje, bo obecny projekt dobił już do sufitu. Zegarki sportowe pokazują, że ubieralny gadżet może mieć dużo przyjaźniejsze proporcje.

Xiaomi Mi Band 7 (-): połączenia

W czasie trzech tygodni testów Xiaomi nie rozwiązało problemów z parowaniem opaski. Instrukcje (drukowane i wyświetlane na ekranie podczas konfiguracji) pokazują kod QR prowadzący do niewłaściwej aplikacji. Trzeba ręcznie wyszukać nowej aplikacji Zepp Life i w niej nawiązać połączenie. Sądzę, że na tym kroku wielu użytkowników będzie miało problem.

Xiaomi Mi Band 7 (-): powiadomienia

Czy powiadomienia działają lepiej niż w Mi Bandzie 6? Tak, ale nie. Nadal nie wszystkie aplikacje są w pełni wspierane (choć te najważniejsze działają bez problemu), a do tego nadal na ekranie mieści się troszkę za mało treści. Nadal są też problemy z emotikonkami, choć mniejsze, bo tylko część jest wyświetlana niepoprawnie. Większy ekran mógł być bodźcem do usprawnienia systemu powiadomień, ale Xiaomi nie wykorzystało tej okazji.

Xiaomi Mi Band 7 (-): brak czujnika oświetlenia

Jest to dla mnie jeden z głównych problemów wszystkich Mi Bandów. Siódma generacja nadal nie ma wbudowanego czujnika oświetlenia, przez co jasność ekranu trzeba ustawiać manualnie. Dlaczego jest to problem? Pokażę to na praktycznym przykładzie.

Za oknem mamy praktycznie lato, więc na zewnątrz ekran powinien świecić z maksymalną jasnością, by był w pełni czytelny. Wieczorem, w domu, taka jasność okazuje się za duża. Prawdziwy problem występuje jednak w nocy, kiedy ruch nadgarstka niemalże wypala oczy.

Są tu co prawda harmonogramy, osobno dla Always On, trybu nie przeszkadzać i trybu nocnego, ale bazują one na ustawionych sztywno godzinach lub co najwyżej na godzinie zachodu Słońca. W moim trybie życia jednego dnia chodzę spać o 22, a innego po północy, a Xiaomi Mi Band 7 nie przewiduje harmonogramów dla poszczególnych dni. Kiepsko, tym bardziej że domyślnie opaskę powinniśmy nosić przez całą dobę, również nocą.

Xiaomi Mi Band 7 (-): cena!

REKLAMA

Na koniec zostawiłem najważniejsze, czyli cenę. Xiaomi Mi Band 7 jest już dostępna w Polsce w cenie ok. 270 zł. To w mojej opinii za dużo w porównaniu do poprzedniczki, której cena spadła do 170 zł.

Niestety dopłata do Mi Banda 7 wnosi bardzo niewiele, bo w praktyce naprawdę użyteczny jest tylko ekran Always On. Czy jest to funkcja warta 100 zł? W drogim zegarku być może tak, ale tutaj stanowi to praktycznie 60 proc. ceny. Jeżeli masz Mi Banda 6 to zdecydowanie nie warto kupować siódemki. A jeśli nie masz opaski lub masz starsze urządzenie, które domaga się wymiany, polecam kupić ubiegłorocznego Mi Banda 6. Jest to praktycznie to samo urządzenie, tylko że w sporo niższej cenie.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA