1. SPIDER'S WEB
  2. Ekologia
  3. Nauka
  4. Tech

Miasto przyszłości za 400 mld dolarów. Były prezes Walmartu ma wizję

utopia

Gdzieś na pustyni powstać ma Telosa – szalony, przynajmniej na pierwszy rzut oka, projekt, za którym stoi Marc Lore. To były prezes Walmartu, chcący wyznaczyć nowy kierunek życia na ziemi.

Jedni lecą w kosmos, inni próbują zbudować raj na ziemi – współcześni miliarderzy raczej się nie nudzą. Marc Lore planuje stworzyć idealne, proekologiczne miasto. Telosa stanie gdzieś na pustyni. Gdzie konkretnie, tego jeszcze nie wiemy, bo obecnie szukany jest teren pod inwestycję.

Plan jest jednak szalenie ambitny. Telosa ma być miastem ekologicznym, zielonym i samowystarczalnym, bo bazującym na odnawialnych źródłach energii. Będzie też przyjazna mieszkańcom, bo dojazd do pracy czy szkoły ma zająć 15 minut. Rzecz jasna w samochodach autonomicznych, bo kopciuchów i innych napędzanych paliwem kopalnianym pojazdów nikt nie wpuści.

Pod tym względem Marc Lore wcale nie odkrywa koła

Coraz więcej europejskich metropolii wdraża podobny projekt o nazwie „piętnastominutowe miasto”. Wszelkie niezbędne atrakcje, a także miejsca związane z obowiązkami, mają być dostępne po pokonaniu maksymalnie kwadransa.

Koncepcja zakłada, że miasto rozrośnie się do 150 tys. akrów, na których zamieszka pięć milionów ludzi. Nie od razu – w ciągu 10-20 lat miasto przyciągnie milion mieszkańców. Pięć milionów to cel na 40 lat.

Perełką miasta ma być wieżowiec Equitism Tower. Ale nie tylko efektowną i ekologiczną architekturą Lore planuje zachęcić przyszłych rezydentów. Miliarder jest przekonany, że z roku na rok wartość działek będzie rosnąć. W odróżnieniu od wielu dotychczasowych miast, zyski z ich sprzedaży będą przeznaczane na równy dostęp do opieki zdrowotnej, edukacji czy transportu.

No cóż – Lore „wymyślił” podatki na nowo i sądzi, że odkrył sekret szczęśliwego życia

Prawie podatki. Tak naprawdę do miasta ma skusić wizja zysku. Mieszkańcy mają udziały w ziemi, więc jak wyjaśniają stojący za projektem – jeśli Telosa się rozwija, oni na tym zyskują.

Na papierze może to wszystko wydawać się piękną koncepcją, ale powstaje pytanie: kto będzie mógł zamieszkać w Telosie i ile będzie to kosztowało.

Z jednej strony cieszę się, że wracamy do myślenia utopijnego, próby szukania alternatywnych rozwiązań. Z drugiej – czym Lore różni się od Jeffa Bezosa czy Elona Muska, miliarderów, którzy latają w kosmos, bo mają taką zachciankę, albo wieszczą nam życie na Marsie.

Ziemia ma ogromne problemy, a grupka najbogatszych przymyka na to oko i mówi: za X lat będziemy żyli w pięknym, ekologicznym mieście. Albo jeszcze lepiej – w kosmosie.

Być może to właśnie zapowiedź dystopii, czegoś, przed czym dawniej ostrzegali pisarze science-fiction. Najbogatsi zrobią sobie własne twierdze, gotowe na nowe, ciężkie czasy, a reszta będzie żyła w rzeczywistości ogarniętej chaosem. W miastach zalewanych przez powodzie czy gotujących się od upałów.

Słowa Lore’a o tym, że dzisiejszy świat jest niesprawiedliwy i trzeba szukać rozwiązań, oczywiście brzmią pięknie. Gorzej, że tym rozwiązaniem ma być metropolia dla pięciu milionów szczęśliwców. A co z resztą? To chyba pytanie retoryczne.