Kosmos  /  News

Jeff Bezos i załoga Blue Origin w stanie mikrograwitacji. Jednak nie zostali astronautami

mikrograwitacja blue origin
196 interakcji
dołącz do dyskusji

Kilka minut po godzinie 15:00 polskiego czasu Jeff Bezos, Mark Bezos, Wally Funk oraz Oliver Daemen wystartowali rakietą New Shepard w 11-minutowy lot w przestrzeń kosmiczną. Pięć minut po starcie załoga mogła rozpiąć pasy i skorzystać z 4 minut w warunkach mikrograwitacji. Zobacz poniżej.

To z pewnością jeden z najciekawszych elementów każdego lotu suborbitalnego. W okolicach apogeum trajektorii lotu uczestnicy mogą skorzystać ze stanu nieważkości i polatać sobie po kabinie statku kosmicznego. W trakcie relacji z lotu Jefa Bezosa i Blue Origin - co zrozumiałe - mogliśmy obserwować jedynie rakietę obserwowaną za pomocą kamer naziemnych, a nie mieliśmy podglądu na żywo z wnętrza kapsuły załogowej. Kilka godzin po lądowaniu brakujące nagranie trafiło jednak do internetu i widać, że choć to tylko kilka minut, to wygląda to na niezłą frajdę.

Jeff Bezos i załoga przekroczyli linię Karmana i nie zostali astronautami

Na konferencji prasowej zorganizowanej tuż po locie, cała załoga lotu RSS First Step otrzymała z rąk Jeffa Ashby’ego, astronauty, który latał wahadłowcem kosmicznym skrzydła astronauty. Problem jednak w tym, że załoga otrzymała skrzydła astronauty stworzone przez… Blue Origin.

Jak się bowiem okazuje, pasażerowie wczorajszego lotu nie spełniają wszystkich wymagań do tego, aby uznać ich za astronautów. O ile faktycznie udało im się osiągnąć, a nawet przekroczyć linię Karmana, czyli granicę między atmosferą a przestrzenią kosmiczną, to jednak żadna z czwórki osób na pokładzie nie stanowiła załogi - wszyscy obecni podczas lotu byli jedynie pasażerami.

Cały lot od początku do końca realizowany był automatycznie i osoby znajdujące się na pokładzie nie kontrolowały żadnego systemu rakiety ani kapsuły podczas lotu.

Skrzydła astronautów od NASA? Nic z tego. Jak podaje portal Futurism, oficjalne wymagania dla astronautów NASA to m.in. odpowiednie warunki fizyczne (wzrost, ciśnienie krwi, wzrok), doświadczenie lotniczego oraz odpowiednie wykształcenia.

Są jeszcze skrzydła astronauty przyznawane przez Federalną Administrację Lotnictwa (FAA). Tutaj także załoga Blue Origin nie ma na nie żadnych szans, bowiem choć spełnia większych wymogów, nie spełnia jednego: nie wykonuje żadnej pracy podczas lotu, a tym samym nie stanowi załogi lotu kosmicznego, a jedynie czwórkę uczestników lotu kosmicznego.

Co ciekawe, Sir Richard Branson podczas lotu 11 lipca „sprawdzał jakość usługi, jaką będzie oferował swoim klientom podczas kolejnych lotów”. To było jego oficjalne zadanie, dzięki któremu został wpisany na listę załogi, a tym samym kwalifikuje się do otrzymania skrzydeł przyznawanych przez FAA.

Powyższe może tłumaczyć, dlaczego podczas konferencji prasowej zorganizowanej po wczorajszym locie pytania zadawał głównie moderator, a dziennikarze dostali szansę na zadanie jedynie trzech pytań. Jeff Bezos mógł obawiać się niewygodnych pytań dotyczących statusu astronauty.

Pora zmienić definicję astronauty

Pozostaje jedynie pytanie, czy w najbliższym czasie definicja astronauty nie zostanie zmieniona. Jeżeli faktycznie rynek komercyjnych lotów turystycznych rozwinie się tak, jak wydaje się Bransonowi, Bezosowi i Muskowi, to wkrótce będziemy mieli mnóstwo osób, które po pobycie w przestrzeni kosmicznej będą się domagały takiego uznania. Już we wrześniu startuje misja Inspiration4, w której czwórka turystów poleci Crew Dragonem na kilka dni na orbitę okołoziemską.

Co więcej, załoga znajdująca się na pokładzie statku znajdzie się na orbicie wyższej niż Międzynarodowa Stacja Kosmiczna. Tym samym czterech amatorów oddali się od Ziemi bardziej niż większość astronautów, którzy do dzisiaj polecieli w kosmos. Ironią byłoby, gdyby astronautami nazywano setki ludzi, którzy latali na ISS (400 km nad powierzchnią Ziemi), a nie nazywano tak ludzi, którzy polecieli na 600 km - odległość, na którą wydostało się jedynie kilkadziesiąt osób.