Tech  /  News

20-latek z Zimnej Wódki wyręczył policję i władze. Stworzył system chroniący przed pędzącymi kierowcami

Picture of the author
702 interakcji
dołącz do dyskusji

Łukasz Michalski, mieszkaniec Zimnej Wódki, miał dość tego, że przejście dla pieszych położone niedaleko szkoły jest nieoświetlone i niewidoczne dla kierowców.  Gdzie policja i służby nie mogą, tam 20-latek wykorzystuje technologię. Nie liczcie jednak na to, że to wyłącznie ona nas uratuje.

O projekcie ucznia technikum w Strzelcach Opolskich pisze serwis nto.pl. Jego prototypowe oświetlenie stanęło w Jaryszowie, gdzie wcześniej przejście przez drogę powiatową było nieoświetlone. Tymczasem korzystali z niego uczniowie.

Kadr z filmu opublikowanego przez nto.pl

Łukasz Michalski podkreśla, że jego system jest lepszy od tradycyjnych lamp, bo jest aktywny. Kiedy pieszy zbliża się do przejścia, oświetlenie reaguje pomarańczowym światłem, ostrzegającym kierowcę o tym, że ktoś będzie chciał przejść.

Gdy człowiek znajduje się na pasach, wówczas wyświetlany jest kolor czerwony

Koszt systemu wykorzystującego czujniki to ok. 10 tys. zł. Budowę i ustawienie urządzeń sfinansowała gmina Ujazd. Rozwiązanie chwali policja, która zwraca uwagę, że „poprawia widoczność przejścia w szczególności w godzinach nocnych i wieczornych”.

Wsparcie służb i władz niby cieszy, ale bardziej jednak uderza bezradność, która doprowadziła do powstania systemu. Sam pomysł nie jest oryginalny, podobne rozwiązania są już stosowane w wielu polskich miastach, ale tutaj technologia była ostatnią deską ratunku. Albo zrobi się coś samemu, albo dojdzie w końcu do tragedii.

Tyle że sama technologia nas nie uratuje. Problem w kraju jest ogromny, o czym najlepiej świadczy analiza przygotowana przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad.

Wyniki audytu dosłownie przerażały:

W sumie GDDKiA zbadała 682 przejścia dla pieszych w Polsce. Na 478 z nich wykryto brak lub niewystarczające urządzenia dla niepełnosprawnych (niewidomych). Na 163 oznaczenie poziome było niepełne albo w ogóle go brakowało. Na 147 prędkość przejeżdżających przez nie pojazdów była albo wysoka, albo bardzo wysoka. Na 109 pieszy był niechroniony na krawędzi przejścia. W sąsiedztwie 101 przejść znajdowały się zjazdy. W 77 przypadkach stwierdzono brak ciągłości trasy. 61 zasłaniała zieleń. 52 zasłaniały samochody (plus osobno, 28 przypadków parkowania bezpośrednio przy przejściu i ograniczania widoczności, plus kolejne 4 przypadki parkowania bezpośrednio na przejściu) W 42 przypadkach przejścia były zbyt długie. W 41 przypadkach widoczność była ograniczona np. przez budynki i inne duże przeszkody.

GDDKiA zwraca uwagę, że należy nie tylko oświetlać przejścia, ale też zmienić przepisy. Te w czerwcu mają wedle założeń lepiej zadbać o bezpieczeństwo pieszych. Od początku przyszłego miesiąca kierowca będzie musiał zmniejszyć prędkość tak, żeby nie narazić pieszego wchodzącego/będącego pasach na niebezpieczeństwo. Do tego jego obowiązkiem będzie ustąpić pierwszeństwa pieszemu wchodzącemu na pasy.

Na pieszych też spadną nowe obowiązki - korzystanie z telefonu na przejściu będzie „nagradzane” mandatem. O ile niektórzy są za taką formą wymuszenia ostrożności przez przechodzących, tak z raportu resortu infrastruktury wynikało, że raptem 5 proc. przechodzących używa telefonów komórkowych.

Statystyki mają mniejsze znaczenie, gdy zginie ktoś zapatrzony w ekran, ale analiza pokazała, że czasami próbuje się robić z pieszych kozłów ofiarnych. Tymczasem jeśli już mieszkańcy sięgają po technologię, to głównie po to, żeby przed kierowcami się chronić – jak zdolny uczeń z Zimnej Wódki.