Tech  /  News

W Polsce jest największy dom dla owadów. Samotne pszczoły i biedronki mogą tam zamieszkać i zacząć wszystko od nowa

Picture of the author
163 interakcji
dołącz do dyskusji

Lada moment konstrukcja trafi do księgi rekordów Guinnessa. Imponujący wynik to jedno i na pewno jest się czym chwalić, ale ważniejsze jest jednak to, że schronienie znajdzie mnóstwo potrzebujących owadów.

Polski dom ma 89,37 m3 i już nieoficjalnie jest największym domem dla owadów na świecie. Poprzedni rekordzista z Wielkiej Brytanii miał 81,26 m3. Teraz Polacy czekają tylko na formalności. Czyli przynajmniej jedno zamieszkane piętro i wizytę oficjeli odpowiedzialnych za księgę rekordów Guinnessa.

Konstrukcja stworzona została przez przedsiębiorców z Polskiego Związku Firm Deweloperskich

– Każde piętro domku dedykowane jest innej grupie owadów, czy szerzej, stawonogów – mówi Igor Siedlecki, edukator przyrodniczy.

Największy dom dla owadów

Piętro z rurkami trzcinowymi i wydrążonymi drewienkami to miejsce dla samotnych pszczół i os, które polują choćby na komary. Pryzma kompostowa powstała z myślą o stonogach czy krocionogach, zjadających martwe szczątki, doprowadzając w ten sposób do rozkładu martwej materii. Z kolei miejsca ze słomą i chrustem będą zimowym schronieniem dla biedronek, złotooków czy skorków.

Stawianie takich domków w różnych miejscach w mieście może spowodować, że stworzymy mapę punktów, które lokalnie zwiększają miejską różnorodność biologiczną. Żeby to się jednak udało musimy pamiętać o odpowiednim, przyjaznym dla stawonogów, zielonym otoczeniu takiego domku – dodaje Siedlecki.

Rekordowa konstrukcja, która stanęła w Warszawie, to nie jednorazowe działanie. Modułowe domki dla owadów powstaną w miejskich parkach w Olsztynie, Poznaniu, Wrocławiu, a także w Miejskim Ogrodzie Zoologicznym w Warszawie.

Takie miejsca są podobne, bo owady to naprawdę zagrożone zwierzęta. Według australijskich naukowców w ciągu najbliższych 100 lat większość gatunków owadów może przejść do historii. Tymczasem aż 80 proc. występujących w Polsce roślin to zasługa właśnie zapylaczy. Istotnym czynnikiem jest też to, że owady zajmują ważne miejsce w łańcuchu pokarmowym, będąc pożywieniem dla wielu ptaków.

Owadom szkodzą, jak każdemu, zmiany klimatyczne oraz postępująca urbanizacja. Ale jest jeszcze inny poważny problem – stosowanie pestycydów. Niedawno Sąd Najwyższy Unii Europejskiej podtrzymał zakaz dotyczący używania trzech środków owadobójczych, które mają szkodliwy wpływ na pszczoły. Komisja Europejska zaproponowała również nowe cele polegające na zmniejszeniu stosowania wszystkich pestycydów chemicznych w UE o 50 proc. i ograniczeniu stosowania nawozów o 20 proc do 2030 r.