Foto  / News

Łazik Curiosity nie daje o sobie zapomnieć. Właśnie przesłał 318-megapikselowe selfie z Marsa

Picture of the author

Nagłówki serwisów internetowych kradnie ostatnio łazik Perseverance, który wylądował w lutym na Marsie. Mało kto pamięta, ale po Czerwonej Planecie od 2012 r. kręci się także łazik Curiosity, który najwyraźniej nie chce dać o sobie zapomnieć. Pojazd właśnie przesłał nam gigantyczne 318-megapikselowe selfie.

Curiosity w czasie swojej obecności na Marsie wykonał prawie 800 000 zdjęć. Najnowszy obraz powstał wyniku połączenia 71 obrazów uchwyconych przez dwa aparaty.

Marsjańskie selfie z ukrytą niespodzianką i pozdrowieniem dla francuzów.

Nowe zdjęcie pokazuje Curiosity przed „Mont Mercou", skałą, która ma 6 m wysokości. NASA twierdzi, że aby stworzyć ten obraz przypominający selfie, łazik musiał użyć dwóch różnych kamer. 

Panorama składa się z 60 zdjęć uchwyconych przez kamerę Mars Hand Lens Imager (MAHLI) na ramieniu robota 26 marca 2021 r., w 3070 sol (dni marsjańskie) misji Curiosity. Fotografie te zostały połączone z 11 obrazami wykonanymi przez Mastcam, czyli innej kamery Curiosity, uchwyconymi 16 marca (3060 sol misji). Połączone zdjęcie ma rozdzielczość aż 318 megapikseli. Fotografię można pobrać na stronie NASA.

Kiedy przyjrzymy się bliżej obrazowi z Marsa, widać mały otwór w ziemi na lewo od łazika. Curiosity wykonał tam odwiert, aby pobrać próbkę. Jak podaje NASA, ta konkretna próbka ma nawet swoją nazwę „Nontron". Być może części z was ta nazwa coś mówi. Nontron to miejscowość i gmina we Francji, w regionie Nowa Akwitania, w południowo-zachodniej części Francji. NASA wykorzystuje nazwy z tej części Francji do określania próbek z rejonu Marsa, w którym pracuje obecnie łazik Curiosity. 

To nie pierwsze selfie z Marsa, które przesyła Curiosity

Curiosity przesyła zachwycające fotografie z Marsa od wielu już lat. W pamięć mogła zapaść piękna panorama z samym łazikiem w centrum, którą wykonał 2013 r. Na zdjęciu widać powierzchnię pod nim, jak i wypełnione pyłem niebo. Obraz został zarejestrowany w Zatoce Yellowknife w rejonie krateru Gale na Marsie. 

Rok później Curiosity zachwycił kolejnym selfie, wykonanym z nieco bliższej perspektywy.

Rok temu Curiosity wykonał selfie ze wzniesienia Greenheugh Pediment. Na zdjęciu, tuż przed łazikiem, także widać otwór wywiercony przez to urządzenie podczas pobierania próbki gruntu do badań. Całe selfie stanowi panoramę obejmującą 360 stopni, złączoną z 86 zdjęć przesłanych na Ziemię. Zdjęcie przedstawia Curiosity stojący 3,4 m poniżej punktu, w którym łazik wspiął się na szczyt.

Fotografie są wspaniałe, ale pamiętajmy, że łazik został wyposażony sprzęty, które z dzisiejszej perspektywy są mocno przestarzałe. Łazik wylądował na Marsie 9 lat temu, ale prace nad jego projektem zaczęły się wiele lat wcześniej. Jest to zatem w pewnej części technologia z początku XXI wieku.

Curiosity ma w sumie kilka aparatów cyfrowych, a ich opis można znaleźć na stronie NASA.

Jeden z dwóch głównych aparatów łazika Curiosity, Mastcam 100, ma matrycę CCD z filtrem Bayera o rozdzielczości 1600 × 1200 px, która współpracuje z obiektywem wyposażonym w autofokus o ogniskowej 100 mm i świetle f/10.

MAHLI, czyli drugi aparat, którym wykonano najnowsze selfie, również ma sensor CCD o rozdzielczości 1600 × 1200 px, ale został przewidziany głównie do wykonywania zdjęć makro badanych przez sondę elementów geologicznych. Aparat znajduje się na przednim ramieniu Curiosity, dzięki czemu sprawdza się także do wykonywania zdjęć diagnostycznych samego łazika oraz... rocznicowych selfie.

MAHLI uzyskuje ostrość od odległości 22.5 mm i może pracować w nocy, gdyż został wyposażony w 6 diod LED, w tym dwie świecące w ultrafiolecie.

Czytaj także: „Mój Xiaomi robi lepsze zdjęcia niż marsjański łazik za miliardy dolarów”. Jakie kamery i procesory ma Perseverance?

Ciekawe, jak wyglądałby te fotografie, gdyby Curiosity miał aparaty oferujące jakość jak, chociażby w czołowych, współczesnych aparatach fotograficzny, typu Sony A1 czy Canon EOS R5. Raczej nie byłoby możliwe bezpośrednie przeszczepienie tych matryc czy całych aparatów, bo nie są one dostosowane do warunków panujących poza Ziemią. Chodzi mi raczej o to, jakiej jakości obrazu moglibyśmy się spodziewać, gdyby w marsjańskim łaziku wykorzystano najnowsze technologie obrazowania dostępna dla człowieka.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst