Social media  / News

Facebook pracuje nad pokojami audio. Zuckerberg przestraszył się Clubhouse’a

Picture of the author

Clubhouse cały czas ma swoje pięć minut, ale niedługo sielanka może się skończyć. Facebook pracuje nad wdrożeniem pokojów audio, czyli bezpośredniego konkurenta Clubhouse’a.

Jeżeli jeszcze jakimś cudem nie słyszeliście o Clubhousie, jest to nowa aplikacja społecznościowa, o której od kilku tygodni jest bardzo głośno. Clubhouse cały czas ma wokół siebie aurę pewnej ekskluzywności, ponieważ jest dostępny tylko na iPhone’y, a do tego można założyć w nim konto wyłącznie na zaproszenie innej osoby. W pewnym momencie zaproszenia były sprzedawane na Allegro w cenie… 200 zł.

Test Clubhouse’a przeprowadził Łukasz Kotkowski. Nowa platforma przypomina nieco podcasty, ale szkopuł polega na tym, że w Clubhouse słuchamy rozmów prowadzonych na żywo. Co więcej, możemy - choć nie musimy - włączać się do nich jako rozmówcy. Teoretycznie Clubhouse miał być odpowiednikiem starożytnej Agory, czy też Forum Romanum, gdzie można było posłuchać dyskusji prowadzonych przez największych myślicieli. W praktyce cała te idea zginęła gdzieś wśród samozwańczych guru biznesu i naciągaczy.

Facebook widzi w Clubhouse duży potencjał, dlatego zrobi własnego Clubhouse’a.

I będzie to Clubhouse wbudowany bezpośrednio w Facebooka. Już od jakiegoś czasu powracają plotki o tym, że Facebook tworzy własne „pokoje audio”, ale teraz za sprawą przecieku udostępnionego przez dewelopera Alessandro Paluzzi, wiemy, w jaką stronę zmierza pomysł Zuckerberga.

Na zrzucie ekranu widzimy trzy możliwości utworzenia pokoju. Może to być publiczny pokój audio, którego będzie mogła słuchać szerokie grono odbiorców. Może to być pokój audio prywatny, skierowany do znajomych. Ostatnią możliwością jest prywatny pokój wideo, czyli grupowa wideokonferencja. Każdy z wariantów ma działać bezpośrednio na Facebooku, bez przenoszenia użytkowników na Messengera.

Według przecieków nowość Facebooka jest już prawie gotowa i niebawem trafi do użytkowników.

Czy Clubhouse ma powody do obaw? To chyba oczywiste.

Czy pamiętacie jeszcze Snapchata? Aplikacja była swego czasu szalenie popularna, ale obecnie jest cieniem samej siebie. Kres nastąpił w momencie, gdy Facebook wdrożył mechanizm znikających relacji do swojego Instagrama. Instagram Stories bardzo szybko zgarnęły twórców ze Snapchata, a za nimi poszli też odbiorcy. Zadecydował efekt skali, bo jeśli budować popularność, to na największych platformach.

Jestem przekonany, że Cubhouse spotka los Snapchata. Jest to przerażająca wizja, bo dotarliśmy do momentu, w którym deweloperzy praktycznie nie mogą wybić się ze swoim pomysłem. Przejawy świeżości na rynku są najczęściej kupowane przez największe korporacje, a jeśli nie da się ich kupić, to największe platformy szykują swoją alternatywę, która w końcu wygryza pierwowzór.

I choć nie jestem przekonany do idei Clubhouse’a, to już współczuję twórcom tej aplikacji. Kiedy idzie po ciebie Facebook, szanse na przetrwanie są niewielkie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst