Gry  /  Artykuł

Valve straszy wyższymi cenami gier na Steamie. Wszystko przez tę złą Komisję Europejską

Valve ostrzega przed wzrostem cen gier na Steam w UE

Amerykańska firma Valve odniosła się publicznie do kary, która została nałożona na to przedsiębiorstwo przez Komisję Europejską. Właściciele platformy Steam nie poczuwają się do winy i sugerują, że przez regulacje UE gry na PC mogą podrożeć.

Komisja Europejska nałożyła na Valve karę w wysokości 1,6 mln euro. To wynik trwającego siedem lat dochodzenia, w wyniku którego stwierdzono, że właściciele platformy Steam złamali zasadę ujednoliconego rynku cyfrowego Unii Europejskiej. Steam generował bowiem klucze gier wideo z aktywną blokadą regionalną, co godziło w zasady dotyczące niwelowania blokad i barier transgranicznych na Starym Kontynencie.

Celem blokad regionalnych jest m.in. pozbawienie dostępu do tańszych kopii gry (przeznaczonej dla mniej zamożnych rynków Unii Europejskiej) wśród klientów państw zachodnich o zasobniejszych portfelach. Przykładowo, gracz z Danii nie może aktywować klucza Steam z grą, jeśli ten był przeznaczony na polski czy czeski rynek. Według Komisji to sytuacja niezgodna z unijnymi regulacjami, godzącymi w prawo europejskiego konsumenta.

Steam odniósł się do kary nałożonej przez Komisję Europejską.

Amerykańska firma wystosowała komentarz w odpowiedzi na prośbę redakcji Eurogamera. Właściciele Steama podkreślają, że w przeciwieństwie do słów komisarz Unii Europejskiej Valve w pełni współpracowało z Komisją, przedstawiając wszystkie wymagane w postępowaniu dowody i informacje. Firma po prostu nie zgadza się z werdyktem, jakoby łamała prawo i właśnie stąd wynika poróżnienie między Komisją i Valve, skutkujące zwiększeniem kary nałożonej na korporację.

Valve wskazuje, że wygenerowało klucze z blokadą regionalną na wyraźne życzenie konkretnych wydawców gier wideo. Co więcej, Valve w żaden sposób nie zarabia na stosowaniu blokad, a sam proces generowania kluczy jest darmowy i firma nie obciąża nim żadnego wydawcy. Co za tym idzie, właściciele Steama nie korzystają finansowo ze stosowania zmiennej, jaką jest blokada klucza aktywacyjnego.

Jednocześnie Valve podkreśla, że klucze z włączoną blokadą regionalną w Unii Europejskiej stanowiły zaledwie 3 proc. wszystkich kluczy, które były generowane w okresie dotyczącym postępowania Komisji Europejskiej. Amerykańska korporacja zaznacza także, że od czasu sporu z Komisją całkowicie zaprzestano generowania kluczy z regionalną blokadą działającą pomiędzy państwami członkowskimi Unii Europejskiej. Wyjątkiem są sytuacje wymagane prawnie, jak np. wersje gier o obniżonej drastyczności dla rynku niemieckiego.

Właściciele platformy Steam sugerują, że przepisy Unii mogą doprowadzić do podwyżki cen gier.

Zdaniem Valve pociąganie do finansowej odpowiedzialności platformy Steam, podczas gdy to poszczególni wydawcy zamawiali klucze z włączonymi regionalnymi blokadami, nie jest właściwe i nie jest zgodne z prawem. Amerykańska firma sugeruje, że konsekwencją postępowania Komisji może być podniesienie cen gier przez poszczególnych wydawców, chcących uniknąć kupowania tańszych kopii przeznaczonych dla mniej zasobnych państw wspólnoty przez zachód Europy.

Straszenie wyższymi cenami w wykonaniu Valve trafia na bardzo podatny grunt, ponieważ ceny gier rosną tak czy inaczej. Sony jako pierwszy wydawca złamał niepisaną zasadę trwającą przynajmniej od lat 90., zgodnie z którą cena wysokobudżetowej gry AAA nie powinna wynosić więcej niż 60 dolarów. Ceny hitów na PlayStation 5 sięgają już 330 zł od cyfrowej kopii.