Ekologia  / News

Oby nowy rok był taki jak poprzedni – pomyślał klimat. Rekordowy spadek emisji węgla

Picture of the author

Rok 2020 na długo zapadnie w pamięć wszystkim na całym świecie i raczej nie będzie to pozytywne wspomnienie. Klimat jednak widzi to zupełnie inaczej. Lockdown i zahamowanie gospodarki dały mu od dawna wyczekiwany oddech. Czy to początek pozytywnego trendu?

Organizacja Narodów Zjednoczonych poinformowała w grudniu, że ilość zanieczyszczenia środowiska dwutlenkiem węgla spadła w 2020 roku aż o 7 procent i jest to rekordowy spadek rok do roku w historii.

Skąd wynika taka zmiana?

Od samego początku roku kolejne kraje wprowadzały ograniczenia w przemieszczaniu się, zamykały kolejne branże i całe sektory gospodarki. Kulminacją było także wprowadzanie lockdownów i zakazów wychodzenia z domu dotyczących całych populacji kolejnych krajów. Siłą rzeczy emisje szkodliwych gazów musiały zatem spaść.

Od wielu lat organizacje ekologiczne na całym świecie apelują o ograniczenie emisji gazów cieplarnianych, które odpowiadają za stopniowe ocieplanie klimatu. Paradoksalnie zatem to, co bardzo poważnie dotknęło ludzkość, klimatowi wyszło na dobre. Wiele krajów planowało na najbliższe lata wprowadzanie kolejnych ograniczeń emisji, a mimo to wydawało się, że to wszystko to wciąż za mało i że działania proekologiczne powinny być bardziej zdecydowane. Jakby zatem nie patrzeć, 2020 r. kupił wszystkim krajom trochę czasu. Co ciekawe, dane wskazują, że właśnie do takiego poziomu jak w 2020 r. powinny spaść poziomy emisji, aby udało się ograniczyć ocieplanie klimatu do poziomu poniżej 1,5 st. C.

To się nie utrzyma. Nie ma na to szans

Cała ludzkość czeka na pokonanie pandemii i powrót życia do normalności. Masowa produkcja setek milionów dawek szczepionek na koronawirusa jest szansą na przywrócenie zwykłej codzienności, powrót do pracy, masowego latania, przywrócenie utraconych miejsc pracy, a tym samym ponowne rozpędzenie przemysłu.

Oznacza to, że wraz z powracającą normalnością, wzrosną także poziomy emisji gazów cieplarnianych. Teoretycznie teraz jest najlepszy moment na wprowadzenie zmian w technologii i procesach produkcyjnych, które pozwoliłyby na to, aby ponowny wzrost emisji był możliwie najmniejszy.

Pierwsze obserwacje powrotu do normalności, z jakim już mamy do czynienia w Chinach, nie nastrajają jednak optymistycznie. Chiny jako pierwsze doświadczyły pandemii, jako pierwsze wprowadziły obostrzenia oraz lockdown, ale też jako pierwsze zaczęły odbudowę gospodarki.

Efekt? Poziom emisji jest aktualnie wyższy od tego przed pandemią. Jeżeli taki trend pojawi się także w innych krajach, to może się okazać, że na wykresie emisji gazów cieplarnianych względem czasu, rok 2020 będzie stanowił zaledwie delikatną korektę przed kontynuacją trendu.

Czego zatem potrzebujemy?

ONZ wskazuje, że produkcja ropy, gazu i węgla powinna spadać co roku o 6 proc. aż do 2030 roku, aby udało się ograniczyć wzrost temperatury do poziomu poniżej 1,5 st. C. Jednak aktualne analizy wskazują, że przemysł nie tylko nie będzie ograniczał produkcji, a wręcz będzie ona rosła o 2 proc. rocznie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst