Foto  / Recenzja

Dwa miesiące z DJI Ronin-S2 Pro Combo. To najlepszy gimbal na rynku

Picture of the author

Korzystam z DJI Ronin-S2 Pro Combo już od dwóch miesięcy. Jest to absolutnie najlepszy i do tego najbardziej zaawansowany technicznie gimbal dostępny na rynku. Zapraszam do recenzji.

DJI jest firmą świetnie znaną nie tylko z produkcji dronów i niewielkich kamerek, ale również z najlepszych w swojej klasie gimbali. Zdecydowanie najbardziej znaną i przystępną serią tej firmy są gimbale Osmo Mobile, w tym najnowszy OM 4, którego testował na łamach Spider’s Web Krzysztof Basel.

Nieco mniej medialną, ale za to jeszcze ciekawszą serią, są gimbale Ronin przeznaczone do bezlusterkowców, lustrzanek i niewielkich kamer. Ronin to seria, którą DJI kieruje do profesjonalistów, choć trzeba doprecyzować, że producent nie ma na myśli hollywoodzkich (czy nawet telewizyjnych) planów zdjęciowych. Gimbale Ronin posłużą jednak do profesjonalnych nagrań relacji z wydarzeń (w tym np. ślubów), filmów produktowych czy np. teledysków.

Osobiście uwielbiam pracę na gimbalu, a do tej pory korzystałem z lekkiego i bardzo mobilnego Ronina SC. To dobry gimbal, ale ma niewielki rozstaw ramion i dość mały udźwig, dlatego sprawdzi się tylko przy lekkich bezlusterkowcach z małymi obiektywami. Na jego tle wariant Ronin S - a zwłaszcza opisywany dziś Ronin S2 - to sprzęty innego kalibru.

Nowe gimbale serii DJI Ronin to zawodnicy z zupełnie innej ligi.

DJI RS 2 z systemem transmisji RavenEye i smartfonem do podglądu kadru. Robi się tłoczno, ale można nagrywać w znacznie bardziej minimalistycznej wersji.

W ofercie DJI ponownie pojawiły się dwa Roniny. Mniejszy model to DJI RSC 2 (czyli Ronin-SC2), który opisywaliśmy już na Spider’s Web. Większym i jednocześnie topowym modelem serii jest DJI RS 2 (Ronin-S2), którego używam już od dwóch miesięcy w najlepiej wyposażonym wariancie DJI RS 2 Pro Combo.

Na wstępie trzeba zaznaczyć, że gimbal w wariancie Pro Combo nie jest tani, bo kosztuje 4299 zł. Po lekturze tego tekstu będziecie jednak wiedzieć, że liczba dodatków w zestawie nie tylko usprawiedliwia tę cenę, ale wręcz sprawia, że jest ona bardzo atrakcyjna. DJI RS 2 można też kupić w wersji podstawowej wycenionej na 3599 zł. Moim zdaniem jest to znacznie mniej opłacalny wybór.

DJI RS 2 (Ronin-S2) Pro Combo - kluczowe parametry.

Gimbal ma zupełnie nową konstrukcję, w której ramiona są wykonane z włókna węglowego, dzięki czemu sprzęt (bez dodatków) waży tylko 1,3 kg, a jest w stanie udźwignąć i ustabilizować kamery o masie do 4,5 kg. Na pokładzie mamy standardowo trzy mocne silniki, stabilizujące aparat w każdej osi.

Akumulator mieści się w rękojeści DJI RS 2 i wystarcza na ok. 11-12 godzin pracy, a ładujemy go poprzez przewód USB-C. Gimbal oferuje też łączność Bluetooth, a po połączeniu z aplikacją mobilną zyskujemy szereg kapitalnych funkcji, wliczając w to np. tryb Active Track 3.0 znany z dronów tej firmy. Do szczegółowego opisu przejdziemy później, ale w dużym skrócie jest to system śledzenia postaci w kadrze, dzięki któremu gimbal automatycznie może śledzić nasze ruchy, stając się wirtualnym operatorem.

DJI RS 2 Pro Combo - co dostajemy w zestawie?

Zestaw DJI RS 2 (także w bazowym, tańszym wariancie) jest bardzo bogaty w akcesoria. W pudełku znajdziemy gimbal, rączkę w wbudowanym akumulatorem, dodatkową rękojeść rozkładającą się jak statyw, dwie płytki montażowe i opcjonalny uchwyt pozwalający zmienić mocowanie rękojeści, a tym samym sposób, w jaki trzymamy gimbal.

Całość jest zapakowana w bardzo przemyślanym etui podróżnym, a zestaw dopełniają niezbędne przewody oraz drobne akcesoria.

DJI RS 2 Pro Combo ma znaczne więcej dodatków. Poza wszystkimi elementami wymienionymi wyżej dostajemy przede wszystkim system zdalnej transmisji DJI RavenEye, którego rynkowa wartość to ponad 700 zł. Drugim dużym dodatkiem jest pełen system follow focus, w tym silnik regulacji ostrości (Focus Motor), pokrętło do ustawiania ostrości (Focus Wheel) i system mocowania pasków na obiektywie. Oba dodatki są dostarczone z pełnym okablowaniem, które jest doprawdy imponujące. Do tego dochodzi też dołączony uchwyt na telefon.

Jedną z największych zmian względem poprzednich gimbali jest system obsługi.

Dotykowy ekran bardzo poprawia komfort obsługi.

DJI RS 2 jest wyposażony w spory (1,4 cala), kwadratowy, kolorowy i dotykowy ekran LCD pozwalający zmieniać tryby pracy i ustawienia gimbala, oraz podejrzeć aktualne parametry pracy. To ogromny krok naprzód względem systemu migających diod z poprzednich modeli Roninów.

W zależności od podłączonych przewodów i akcesoriów, rola ekranu może się zmieniać. Przykładowo, na ekranie możemy zmieniać parametry ekspozycji aparatu, czy nawet uzyskać podgląd obrazu, a do tego jest też możliwość włączenia śledzenia obiektu. Nie jest to wygodne na malutkim ekranie, ale jest możliwe.

Z przodu znalazło się dodatkowe pokrętło, którego rolę można zmieniać.

Na gimbalu mamy też zestaw przycisków. Na bocznej ściance mamy włącznik (który jednocześnie blokuje dotyk na ekranie, co przy pracy z gimbalem staje się niezbędne). Mamy też duży i bardzo wygodny joystick sterujący ruchem ramion. Do tego dochodzi przycisk włączania nagrywania, przycisk M zmieniający tryby, a całość uzupełnia przycisk resetowania pozycji pod palcem wskazującym oraz pokrętło znajdujące się tuż nad przyciskiem. Pokrętło może pełnić różne role, począwszy od sterowania osią roll (a pamietajmy, że dwuosiowy joystick nie ma nad nią kontroli), skończywszy na zmianie czułości ISO w aparacie.

DJI RS 2 ma rewelacyjnie przemyślany sposób montażu kamery.

Główny problem gimbali to konieczność ich wyważania za każdym razem, kiedy zdejmiemy i założymy aparat. Jeśli na zmianę filmujesz i fotografujesz, jest to niezwykle upierdliwe. Cóż, w DJI RS 2 ten problem nie występuje, bowiem producent zdecydował się na podwójną płytkę montażową. Mamy niższą płytkę przykręconą na stałe do gimbala oraz wyższą, przytwierdzoną do aparatu. Dzięki temu możemy wypinać aparat z gimbala, a po ponownym wpięciu nie ma potrzeby ponownego wyważania konstrukcji.

Dolną płytkę montażową można bardzo precyzyjnie przesuwać za pomocą pokrętła.

Płytka, która jest dokręcana do aparatu, jest kompatybilna z systemem montażowym Arca-Swiss i Manfrotto, dzięki czemu po wypięciu aparatu z gimbala możemy go od razu wpiąć na statyw bez zmiany szybkozłączek. Czapki z głów, bo właśnie tak to powinno działać od samego początku.

Samo wyważanie aparatu również jest czynnością, którą DJI ułatwiło na wielu frontach. Dolna płytka montażowa ma pokrętło, które bardzo precyzyjnie przesuwa górną płytkę i cały aparat, dzięki czemu można go wyważyć co do części milimetra. Z kolei ramiona (tak jak wspomniałem, karbonowe) są pokryte warstwą teflonu ułatwiającą poślizg i przesuwanie elementów w uchwytach. Każde ramię ma niezależną blokadę ruchu, która ułatwia wyważanie całości, ale też przechowywanie gimbala.

Karbonowe ramiona pokryte teflonem płynnie można płynnie przesuwać w uchwytach. Podziałka pozwala zapisać odpowiednią pozycję wyważenia ramion dla danego obiektywu.

DJI zadbał nawet o taki szczegół jak kompatybilność zestawów składających się z małego aparatu i dużego obiektywu wystającego ponad dolną krawędź aparatu. Do zestawu jest dołączona opcjonalna górna płytka o znacznie większej grubości, która pozwala zamontować taki nietypowy zestaw. Na każdym kroku widać lata doświadczeń DJI i pomysłowość inżynierów.

Gimbal DJI RS 2 można opakować w akcesoria. Najważniejszym jest system zdalnej transmisji RavenEye.

RavenEye to małe urządzenie, które służy do zdalnej transmisji obrazu z kamery. RavenEye robi ze smartfona zewnętrzny (zupełnie zdalny!) monitor podglądowy wyposażony w bardzo przydatny zestaw funkcji, w tym np. focus peaking, zebrę, false color, czy nawet możliwość podglądu obrazu z nałożonym własnym LUT-em kolorystycznym (wgranie LUT-ów do aplikacji na iOS jest dość skomplikowane, ale jest możliwe).

Podgląd działa do odległości 100 metrów, w praktyce w studiu nagraniowym działał praktycznie bez zauważalnych opóźnień, a obraz jest transmitowany w 1080p. Nie odnotowałem też zwiększonego grzania się aparatu przy korzystaniu z RavenEye.

System transmisji RavenEye wpięty w zimną stopkę na dolnym ramieniu gimbala.

Co więcej, RavenEye można używać na dwa sposoby. Możemy wpiąć go między gimbal a kamerę, co pozwala nam również sterować zdalnie gimbalem z poziomu smartfona. Możemy zmieniać położenie ramion wirtualnym joystikiem lub nawet za pomocą żyroskopu, a wówczas gimbal odtwarza ruch kreślony smartfonem w powietrzu. W drugim scenariuszu łączymy RavenEye bezpośrednio z aparatem i wówczas gimbal nie jest nam potrzebny. System transmisji działa nawet bez gimbala, więc możemy go wykorzystać do dowolnych celów, w tym również do zdalnego podglądu i robienia zdjęć.

Konfiguracja systemu RavenEye jest niestety skomplikowana, a dokumentacja DJI jest bardzo lakoniczna. Na szczęście jest już wiele tutoriali na YouTubie, które pokazują, jak dokładnie wpiąć sprzęt, do czego potrzeba aż trzech przewodów.

DJI RS 2 z systemem transmisji RavenEye i z podłączonym smartfonem, na którym widać podgląd.

Przed zakupem trzeba też sprawdzić, czy nasz aparat jest kompatybilny z systemem, co można podjerzeć na obszernej liście DJI. Ja korzystam z Sony A7 III i niestety ten aparat ma tylko częściową kompatybilność. Przy połączeniu przez złącze micro USB (Sony Multi) widzę podgląd obrazu i mogę zdalnie wyzwalać migawkę, ale nie mogę zmieniać parametrów ekspozycji z poziomu aplikacji. Przy połączeniu przez USB-C mogę zmieniać parametry ekspozycji, ale tracę podgląd.

Mimo to system transmisji RavenEye jest genialny. Podgląd na sześciocalowym ekranie, z własnym LUT-em, znacznie usprawnia pracę. Najczęściej używałem tego systemu ze smartfonem wpiętym w adapter przytwierdzony do gimbala, ale można to robić zupełnie zdalnie. W takim wypadku warto sprawdzić system Active Track 3.0, który co prawda nie jest idealny, ale w praktyce rzeczywiście w prostych scenach potrafi dodać do kadru ruch, kiedy nie mamy żadnego operatora kamery.

Transmiter RavenEye ma wbudowany akumulator. Kiedy korzystamy z niego poza gimbalem, wystarcza na 3,5h ciągłego nagrywania. Kiedy jednak jest wpięty do gimbala, jest automatycznie ładowany.

Drugim dodatkiem jest pełen system Follow Focus ze sterowaniem z poziomu pokrętła. Całość działa bez żadnych zastrzeżeń. DJI ma w ofercie jeszcze jeden, sprzedawany osobno, dodatek, którym jest lidar mocowany na kamerze. To akcesorium w połączeniu z systemem Follow Focus umożliwia… pełen autofocus ze śledzeniem obiektów z manualnymi obiektywami. To nie pomyłka. Lidar mierzy odległość od obiektu i przekazuje dane do silnika Follow Focus, a ten mechanicznie przesuwa pierścienie ostrości obiektywu, by w czasie rzeczywistym dostosowywać ostrość. Istne science fiction.

Skoro akcesoria mamy za sobą, przejdźmy do działa gimbala.

DJI RS 2 zapewnia nieprawdopodobny komfort pracy. Gimbal jest bardzo lekki (choć po doposażeniu w akcesoria masa zdecydowanie rośnie), a jednocześnie jest bardzo wydajny. Ramiona są duże, dzięki czemu duży jest też zakres ruchu i stabilizacji całej konstrukcji. Koniec końców wszystko zależy od płynności ruchów operatora, ale DJI RS 2 wybacza w tej kwestii bardzo wiele.

Silniki pracują równo i w moim przypadku czuć było, że mają bardzo duży zapas mocy. Nawet jeśli nie korzystasz z obciążenia przekraczającego 4 kg, duża moc silników po prostu się sprawdza, ponieważ gimbal wybacza dużo błędów przy wyważaniu konstrukcji. Nie powinno się tego robić, ale nawet jeśli na chwilę zmienimy obiektyw na inny i nie wyważymy ponownie gimbala, silniki raczej poradzą sobie ze stabilizacją. A jeśli chodzi o zmiennoogniskowe obiektywy, które wysuwają się przy zmianie ogniskowej, taki zestaw nie zrobi na Ronine S2 najmniejszego wrażenia, o ile całość nie będzie zbliżać się wagowo do maksymalnego udźwigu. Pamiętajmy jednak, że ten wynosi aż 4,5 kg.

Bardzo ciekawym dodatkiem jest opcjonalny tryb SuperSmooth, który eliminuje mikroruchy. Jest on co prawda przeznaczony do długich ogniskowych, ale poprawia stabilność nawet na szerokim kącie. Korzystałem z niego bardzo często, choć sporym minusem jest fakt, że tryb trzeba każdorazowo włączyć po uruchomieniu gimbala.

Opcjonalny sposób montażu uchwytu. Wybaczcie za gimbal bez wpiętego aparatu.

Jeśli chodzi o tryby pracy, mamy tu dosłownie wszystko, co można sobie wymarzyć, ale w sprzęcie tej klasy nie powinno to nikogo dziwić. Możemy zablokować śledzenie ruchu w każdej osi osobno lub tworzyć własne miksy blokad różnych osi i przypisywać je do wbudowanych trybów pracy. Możemy korzystać z trybu „latarki”, w którym możemy robić bardzo efektowne najazdy z obrazem rotującym wokół osi roll. Mamy też wbudowany tryb nagrywania w pionie. Do tego dochodzi tryb sportowy, w ktróym gimbal reaguje na ruch natychmiast, jak i bardzo ciekawy tryb FPV, w którym gimbal śledzi wszystkie osie.

Do tego jest też kilka wbudowanych zautomatyzowanych trybów, np. Time Tunel (bazujący na trybie latarki), automatyczne panoramowanie, timelapse i śledzenie obiektów. Słowem, mamy tutaj absolutnie wszystko, co do 2020 r. pojawiło się kiedykolwiek na rynku gimbali. Nikt nie powinien być zawiedziony, tym bardziej, że gimbal ma bardzo rozbudowane i precyzyjne nastawy szybkości pracy każdej osi, czy też sztywności silników. Oczywiście jest też funkcja automatycznego dostosowania mocy silników do aktualnego obciążenia.

Na wielu zdjęciach w tekście widzicie gimbal z systemem transmisji RavenEye i z okablowaniem. W takim zestawie robi się tłoczno i mało estetycznie, ale pamiętajcie, że można używać gimbala bez RavenEye, a wtedy zestaw jest bardziej minimalistyczny. Wystarczy wówczas tylko jeden przewód łączący smartfon z gimbalem. Ba, można też zupełnie zrezygnować z przewodów, ale wówczas musimy włączać nagrywanie na aparacie. Polecam zatem podłączenie przewodowe, bo trudno przebić wygodę przycisku nagrywania dostępnego na rękojeści.

DJI RS 2 to najbardziej rozbudowany i najlepiej przemyślany gimbal na rynku.

W nagraniu gimbal DJI RS 2 stabilizował ujęcia z prowadzącym.

Korzystam z tego sprzętu od dwóch miesięcy. Przy pomocy DJI RS 2 zrealizowałem już kilkanaście nagrań na Spider’s Web TV. Bardzo żałuję, że testy przypadły na okres pandemii i częściowego lockdownu, bo nie miałem okazji nagrywać gimbalem żadnej dużej relacji z wydarzeń, czy np. targów. Mimo to, po tym co widziałem przez dwa miesiące, jestem absolutnie przekonany, że gimbal wypadłby w takich zastosowaniach rewelacyjnie.

DJI RS 2 to sprzęt, do którego trudno mieć jakieś zastrzeżenia. Najsłabszym elementem zestawu jest tu raczej operator, dlatego doświadczone osoby wycisną z tego gimbala prawdziwe cuda. Inżynierowie przemyśleli każdy element konstrukcji, a nawet jeśli w trakcie testów widziałem jakieś wady (początkowo irytowały mnie przypadkowe dotknięcia ekranu, którymi zmieniałem tryby), każdorazowo okazywało się, że DJI opracowało rozwiązanie (w przypadku ekranu jest nim blokada dotyku aktywowana przyciskiem włącznika).

Powyższe nagrania były w nagrane w całości za pomocą DJI RS 2, w żadnym nagraniu nie ma nałożonej dodatkowej stabilizacji w postprocesie.

Jedynym zastrzeżeniem jest dokumentacja systemu RavenEye, bo konieczność posiłkowania się tutorialami zewnętrznych twórców przy podłączeniu to coś, co nie powinno mieć miejsca na tym poziomie. Jest to jednak mało istotna wada na tle całej konstrukcji.

Podsumowując, gorąco polecam. Cena jest wysoka - a nawet bardzo wysoka - ale w tym wypadku jest uzasadniona. DJI RS 2 nie ma słabych stron. To sprzęt o kapitalnych parametrach, do tego jest rewelacyjnie wykonany i dopracowany do granic możliwości. Gdybyśmy wystawiali oceny liczbowe, nie zawahałbym się, by przyznać mu 10/10.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst