Media  / Artykuł

Koniec wolności w Hongkongu. Władze zatrzymują potentata mediowego. Z miasta uciekają kolejne technologiczne firmy

Hongkoński magnat medialny i zarazem jeden z czołowych działaczy opozycyjnych Jimmy Lai został aresztowany pod zarzutem spiskowania z „obcymi siłami”. Tak oto władze w Pekinie wdrażają w życie nowe prawo o bezpieczeństwie narodowym. Wraz z nim kończy się demokracja i wolność w Honkongu. 

W poniedziałek rano policja niespodziewanie zatrzymała 71-letniego Jimm'ego Lai, który jest symbolem i rynku medialnego, i opozycji w Hongkongu. Lai jest od lat jednym z czołowych krytyków polityki Pekinu wobec tej byłej kolonii brytyjskiej. Założona przez niego grupa medialna Next Digital wydaje m.in. lokalny dziennik „Apple Daily”.

Nowe prawo ma powstrzymać opozycję

Zatrzymany został na podstawie nowej ustawy o bezpieczeństwie narodowym, narzuconej w końcu czerwca Hongkongowi przez Pekin. Ustawa ta przewiduje kary więzienia, nawet dożywotniego, za wszystko, co Pekin uzna zawrogą działalność” m.in. spiskowanie z zagranicznymi podmiotami, próby secesji i terroryzm.

- Nowe przepisy dotyczą nie tylko wszystkich firm i instytucji działających w Hongkongu, ale także obcokrajowców oraz osób nieprzebywających na stałe w tym regionie. Są tak skonstruowane, że pozwalają ścigać praktycznie każdego za działania przeciwko Chinom na całym świecie - mówił nam Marcin Przychodniak, analityk PISM ds. Chin.

Aresztowanie Lai jest jednym z pierwszych przypadków zatrzymań od 1 lipca, czyli momentu gdy w życie weszło nowe kontrowersyjne prawo. Pod koniec ubiegłego miesiąca czterech członków grupy niepodległościowej kierowanej przez studentów zostało aresztowanych za domniemane przestępstwa secesjonistyczne w mediach społecznościowych. Dziesięć osób zostało również zatrzymanych podczas protestu 1 lipca.

Uderzenie w Apple Daily

Razem z Li zostało aresztowanych 6 innych mężczyzn. Wszystkim policja zarzuca spiskowanie z zagranicznymi siłami zbrojnymi w celu zagrożenia bezpieczeństwa narodowego. Choć służby nie podały oficjalnie, kim są zatrzymani, to publiczna telewizja twierdzi, że wśród aresztowanych jest kilku dyrektorów Apple Daily. To poważny cios dla działalności tej gazety. 

Co więcej, jak podaje Joshua Wong, młody hongkoński opozycjonista, do redakcji gazety weszło kilkudziesięciu policjantów i przeszukuje całe biuro. Lai ma silne powiązania z Waszyngtonem i lobbował za Stanami Zjednoczonymi, aby zajęły ostrzejsze stanowisko wobec Chin. 

Apple Daily opublikowało nagranie z przeszukań w redakcji.

Co jednak ważne, choć zatrzymanie właściciela i ważnych menadżerów jest mocnym ciosem dla Next Digital, to kurs tej spółki nie spadł. Wręcz przeciwnie. Od poranka urósł o 183 proc. To efekt zrywu opozycji prodemokratycznej w Hongkongu, która zaczęła wzywać do kupowania akcji firmy tak by działania rządu jej nie pogrzebały.

Kim jest Jimmy Lai?

Lai, a dokładniej Jimmy Lai Chee-ying, to były potentat odzieżowy. Dwa lata przed przekazaniem Hongkongu z Wielkiej Brytanii pod kontrolę Chin, czyli w 1995 r. założył gazetę Apple Daily w Hongkongu. Początkowo dziennik wzorowany na USA Today postawił na zdobycie masowego czytelnika i wywołał małą rewolucję na tamtejszym rynku medialnym. Po pierwsze był sprzedawany bardzo tanio, więc doprowadził do wojny cenowej, po drugie zaoferował lekko tabloidowy styl – sporo miejsca poświęcił np. plotkom o celebrytach. Ale od czasu przejęcia kontroli nad Hongkongiem przez Chiny z Apple Daily zaczęło skręcać w coraz bardziej polityczną stronę i zasłynęło ostrą krytyką rządu w Pekinie.

Jimmy Lai Chee-ying, autor: 海彥, Voice of America

71-letni Lai od lat otwarcie wspierał ruch prodemokratyczny i protesty antyrządowe, drukując na swoich łamach ulotki i plakaty, które ludzie mogą wycinać i zabierać na marsze.

To nie jest pierwsze starcie Lai z władzami. Na początku tego roku został aresztowany w związku z marszem protestacyjnym w sierpniu 2019 r. W czerwcu Lai został oskarżony o podżeganie ludzi do udziału w niedozwolonym zgromadzeniu podczas corocznego czuwania przy świecach upamiętniających masakrę na placu Tiananmen w 1989 r. W tym roku czuwanie zostało zakazane przez policję.

Hongkong przestaje być bezpieczny

Na zatrzymaniu Lai i jego współpracowników nie zakończyła się dzisiejsza aktywność policji w Hongongu. Aresztowany został także Wilson Li, dziennikarz pracujący dla brytyjskiej ITV News.

Kolejne firmy uciekają z Honkongu w obawie przed budzącym lęk Komitetem ds. ochrony Bezpieczeństwa Narodowego, czyli instytucją powołana przez nową ustawę. Komitet ten ma orzekać, czy jakieś działania lub nawet wypowiedzi nie łamią nowego prawa. Co więcej, dostawcy usług internetowych mają raportować o takich przypadkach lokalnej policji.
Te właśnie przepisy stały się powodem zawieszenia współpracy z policją także przez Facebooka, WhatsAppa, Twittera, Google i Telegram.

- W świetle ostatnich wydarzeń zdecydowaliśmy się wstrzymać operacje TikToka w Hongkongu - tak na początku lipca zapowiedziała nawet należąca przecież do chińskiej firmy ByteDance aplikacja TikTok.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst