Ekologia / Lokowanie produktu

Nie ogarniałem segregacji śmieci. Kilka trików sprawiło, że przestałem się z nimi męczyć

Po wejściu w życie obowiązkowej segregacji śmieci większość Polaków złapała się za głowy. Wyrywać z niej włosy zaczęliśmy tuż po tym, gdy zapoznaliśmy się z nowym cennikiem i okazało się, że wrzucenie kartonu po soku do zmieszanych może nas kosztować kilkadziesiąt złotych miesięcznie.  Na szczęście, zanim całkowicie wyłysiałem, opracowałem kilka patentów, które pozwoliły mi nie zwariować.

Segregacja śmieci była i jest jednym z częstych tematów rozmów na polskich ulicach. Kompletnie mnie to nie dziwi. Po latach całkowitego olewania recyklingu zabraliśmy się do segregowania odpadów z, piszę to bez cienia ironii, podziwu godnym zacięciem. To trochę tak, jakby woźnicy prowadzącemu furmankę ktoś nagle wręczył kluczyki od nowiutkiego Mercedesa i pogroził: „Tylko go nie porysuj”.

Polak do segregacji nie nawykł, a dziesiątki reguł do zapamiętania spadło na niego praktycznie z dnia na dzień. Co gorsza, część z nich wydaje się całkowicie nieintuicyjna. Gdy po raz pierwszy spojrzałem na instrukcje dotyczące segregowania śmieci, zrozumiałem, że czeka mnie cięższa przeprawa. Plastikowa zabawka to nie tworzywo sztuczne, karton po mleku nie jest papierem, a zbite lustro nie kwalifikuje się do kategorii: szkło (całe zresztą też nie).

Srogie kary za brak segregacji

Początkowy odruch miałem chyba dość naturalny – wystarczy wyrzucić wszystko do pojemnika z odpadami zmieszanymi, czyli tam, gdzie trafiają wszystkie te śmieci, z których nie da się już nic odzyskać w procesie recyklingu. Wyobrażałem sobie, że przyłapany na gorącym uczynku rozłożę ręce i krzyknę: „Panie, cóż zrobić. Nie da się i już!”

Chwilę później przyszło otrzeźwienie. Nasz kraj zalewa plastik. Dym z „przypadkowych” pożarów śmieci zasnuwa kilometry kwadratowe naszego pięknego kraju, a ja roztkliwiam się nad posegregowaniem resztek z lodówki.

No, może nie tylko o to chodziło. Swoje robią też rosnące opłaty za wywożenie śmieci, a to sprawia, że idea recykling zaczyna przemawiać już nie tylko do serduszek ekologów, ale i portfeli najbardziej zatwardziałych ekosceptyków.

Żeby nie być gołosłownym – w Warszawie nieruchomości wielorodzinne płacą od marca tego roku 65 zł za wywóz śmieci. Kara za brak segregacji, która może zostać nałożona na spółdzielnię, to 130 zł od każdego lokalu. A że grzywny nie są tylko ustawową fikcją, przekonała się już pewna spółdzielnia w Białej Podlaskiej, która za łamanie prawa dostała rachunek na prawie 28 tys. zł.

Unia mówi: segregujcie

Dlaczego właściwie polskie miasta nagle nabrały tak dużej ochoty na segregację śmieci? Wszystko jest efektem unijnego prawodawstwa. Kraje należące do Wspólnoty muszą w 2020 r. osiągnąć 50 proc. poziom recyklingu, a w roku 2035 r. - 65 proc.

Wcześniej za sumienny podział odpadów na frakcje wzięły się też korporacje, biorąc na siebie edukację konsumentów. Carrefour Polska i Procter & Gamble przeprowadziły akcję, w ramach której rozdawały eko-worki na śmieci. Zostały one wyprodukowane z materiałów pochodzących z recyklingu odpadów produkcyjnych z fabryk P&G.

Procter & Gamble złożył zresztą własne zobowiązania. Strategia Zrównoważonego Rozwoju Ambicja 2030 zakłada, że do 2030 r. opakowania wszystkich produktów z portfolio firmy mają nadawać się do ponownego wykorzystania i zawierać min. 25% surowca pochodzącego z recyklingu. Już dzisiaj można kupić  szampon Head & Shoulders  w butelkach wykonanych z użyciem plastiku zebranego z plaż, a z polskich fabryk P&G na wysypiska nie trafiają żadne odpady produkcyjne.

 Można powiedzieć, że śmieci w naszym otoczeniu są jak plamy. Chcemy, aby zniknęły, a środowisko wokół nas było nie tylko czyste, ale także zdrowe i bezpieczne. Dlatego tak istotne jest by wspólnie, łącząc działania firm, organizacji pozarządowych i lokalnych społeczności,  działać na rzecz środowiska, które mamy tylko jedno. Jako firma przykładamy do tego ogromną wagę, by ślad, który nasze działania i nasze produkty pozostawiają w środowisku był jak najmniejszy  

 - komentuje Małgorzata Mejer, manager ds. komunikacji korporacyjnej Procter & Gamble w Europie Środkowej.

Jak segregować – survival w kilku krokach

Początkowo miałem zamiar wydrukować instrukcję segregacji odpadów i zerkać na nią, ilekroć najdą mnie wątpliwości. I to się sprawdziło. W wolny weekend. W trakcie tygodnia wczytywanie się w regulamin segregacji zaczęło być uciążliwe. Prosta czynność zajmowała mi nawet kilkanaście minut dziennie. Jako typowy millennials dostawałem szału, bo moja zdolność skupiania się na takich błahostkach oscyluje gdzieś między koncentracją złotej rybki i zielonej jaszczurki.

I w tym momencie z pomocą przyszły aplikacje. Wpisałem odpowiednie hasło do wyszukiwarki i zorientowałem się, że przy pomocy asystenta Google mogę wywołać „Pana Śmieciarza”.

„OK. Google. Gdzie mogę wyrzucić karton po mleku” – zapytałem.

„Zdecydowanie żółty worek. Metale i czyste plastiki” – odpowiedział mechaniczny głos. Uff, poczułem, że ktoś ratuje mi właśnie życie.

Oczywiście można być fanem nowych technologii i aplikacji ułatwiających życie, natomiast o wiele łatwiej byłoby gdybym to wiedział wcześniej. Teraz uczniowie szkół podstawowych mają jak na tacy podane materiały i dowiadują się o tym, jak odpowiednio segregować śmieci na lekcjach biologii czy przyrody w przydatny sposób. Właśnie po to został stworzony program „Czysta Ziemia”, by uświadamiać, uczyć i wprowadzać w życiu codziennym zasady poprawnej segregacji i dbania o środowisko. W bardzo praktyczny i przyjemny sposób. Bo im wcześniej, tym lepiej.    

Co zrobić z workami?

Pozostało już tylko jedno pytanie – jak pomieścić te wszystkie kategorie śmieci w jednej kawalerce. I tu po raz pierwszy z wypiekami na twarzy zacząłem przeglądać blogi, które są niesamowitym źródłem inspiracji. Jednym z patentów jest np. zamontowanie pod zlewem szuflady z kilkoma niewielkimi przegródkami…

…co oczywiście szybko przestało wystarczać. Dlatego właśnie ważne jest rozdzielenie miejsc składowania śmieci na większej powierzchni. Kilka pierwszych dni uświadomiło mi, że większość papieru ląduje w moim koszu wprost z biurka, przy którym na co dzień pracuje. Oddzielny pojemnik na papier ustawiłem więc właśnie tam. Niedługo później spod umywalki wyrzuciłem też pojemnik na szkło, wychodząc z założenia, że szklane butelki mogą, bez większych szkód estetycznych, spocząć nieopodal lodówki.

I nagle okazało się, że segregacja śmieci nie jest dla mnie dużo bardziej uciążliwa niż wrzucanie wszystkich odpadków do jednego pojemnika. A podobno miało być tak strasznie.

Materiał powstał we współpracy z marką Procter & Gamble

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst