Tech  / News

Wyszliśmy z domów, więc Netflix zwiększa jakość wideo. Koniec pandemii w sektorze VoD

Europejczycy oswoili się z pandemią. Mieszkańcy Starego Kontynentu na nowo zaczynają korzystać ze szkół, kawiarni czy salonów fryzjerskich. Dzięki temu serwery platformy Netflix nareszcie mogą złapać oddech, a jakość wideo tej usługi nie musi być dłużej obniżana.

Pandemia? Jaka pandemia. Wystarczyło zobaczyć kadry nagrane tego weekendu nad polskim morzem. Tam żadnej pandemii nie ma. Ludzie ściśnięci jeden obok drugiego, opalają swoje blade ciała, do niedawna schowane przed słońcem, innymi ludźmi i wirusem w czterech ścianach. Miarka się jednak przebrała. Bardziej niż o życie i zdrowie bliskich zaczęliśmy się bać o gospodarkę i utracone przywileje. Jak to bez wakacji? Jak to bez kosmetyczki?

Postanowiliśmy zanegować wirusa. Jak Łukaszenka.

Niczym przejaw obywatelskiego nieposłuszeństwa, zrzuciliśmy maseczki z twarzy. Szturmem wzięliśmy plaże, parki, lasy i góry. Łatwo to zrozumieć. Po prawie trzech miesiącach społecznej izolacji każda nasza komórka chce odrobiny normalności. Odrobiny tego, jak było kiedyś. Rozkładamy więc koc na ciepłym piasku, chociaż od innych plażowiczów dzieli nas zaledwie kilkadziesiąt centymetrów. Carpe diem. Hasta la vista. Raz się żyje i na coś trzeba umrzeć.

Masowe wyrwanie z dobrowolnej izolacji ma swoje negatywne skutki. W Niemczech, Hiszpanii, nawet Polsce stopień reprodukcji wirusa momentalnie podskoczył. Ludzie mają jednak dosyć. Strachy ze stycznia i lutego już na nas nie działają. Nasza postawa przypomina coraz częściej postawę amerykańskiego imprezowicza nagranego podczas sondy ulicznej, z jego sławnym na cały świat: - If I get corona, I get corona. Ależ się wtedy śmialiśmy z nieodpowiedzialności i lekkomyślności głupich Amerykanów. Dzisiaj nabieramy podobnego mindsetu.

Opuszczanie domów i wizyty w centrach handlowych mają zbawienny wpływ na serwery.

Widać to na przykładzie platformy Netflix. Wcześniej administratorzy tej usługi świadomie obniżyli techniczną jakość oferowanego wideo, aby sprostać zapotrzebowaniu ludziom zamkniętym w czterech ścianach. Filmy i seriale stały się naszym sposobem na pandemiczną rutynę, a Netflix chciał zapewnić płynny dostęp do usługi każdemu mieszkańcowi Starego Kontynentu. Stąd decyzja o zmniejszeniu jakości wideo, mająca bezpośredni wpływ na zużycie łącz oraz wielkość konsumowanych pakietów danych.

Techniczne zaplecze Netfliksa musiało odnotować, że ruch internetowy zaczyna się stabilizować. Nie ma innego powodu, dla którego Netflix na nowo luzuje kurek z napisem 4K HDR. O powrocie wideo wysokiej jakości do oferty Netfliksa pisze coraz więcej użytkowników platformy z Niemiec, Holandii i Danii. Firma potwierdziła doniesienia o jakościowych zmianach. Możemy się więc spodziewać, że niebawem do jakości 4K powrócą również i treści strumieniowane do odbiorników w Polsce. Oczywiście o ile klient opłaca ten droższy pakiet abonamentowy.

Wygląda na to, że to koniec pandemii w sektorze VoD.

HBO GO również luzuje kurek, a za jakiś czas ma to zrobić także niedostępny w Polsce Disney+. Pandemiczne rozluźnienie ma wyraźny wpływ na globalną sieć Internetu, europejskie serwerownie oraz regionalne centra danych. Proces rozluźniania będzie się jedynie pogłębiał, o ile władze poszczególnych państw nie przestraszą się rosnącego wskaźnika reprodukcji wirusa. A raczej się nie przestraszą, ponieważ tłum obywateli nie da się drugi raz tak łatwo zamknąć w czterech ścianach. Z kolei wściekły wyborca to wyborca opozycji. Klient nasz pan.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst