Media  / Artykuł

Olbrzymia wpadka Kancelarii Premiera. Morawiecki zapewniał, że obozy śmierci nie były polskie, ale YouTube przetłumaczył to odwrotnie

273 interakcji
dołącz do dyskusji

Nie będzie przesady w stwierdzeniu, że mamy do czynienia z kryzysem w stosunkach polsko-izraelskich. Wpadka Kancelarii Premiera z tłumaczeniem wystąpienia Mateusza Morawieckiego, na pewno nie poprawi wizerunku Polski na arenie międzynarodowej.

Nowelizacja ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej wzbudziła globalny rozgłos i wywołała kryzys w naszych relacjach z Izraelem. Premier Mateusz Morawiecki wygłosił okolicznościowe przemówienie, które możemy zobaczyć na YouTubie.

Śmierć i cierpienie w niemieckich, nazistowskich obozach koncentracyjnych były wspólnym doświadczeniem Żydów, Polaków oraz wielu innych narodów. Holocaust był niewyobrażalną zbrodnią. Próby jej negowania zawsze powinny spotykać się z jednoznacznym potępieniem - tłumaczył premier.

Dalej mogliśmy usłyszeć, że polskie prawo od dawna ściga negacjonistów holocaustu i propagatorów tzw. kłamstwa oświęcimskiego. Prezes Rady Ministrów dodał, że nowelizacja ustawy o IPN jest jedną z form walki z przekłamywaniem historii.

Obozy, w których wymordowano miliony Żydów nie były polskie - podkreślił premier.

Powyższe zdanie wydaje się oczywiste dla większości Polaków. Piszę to również jako potomek osoby, która przeżyła pobyt w Konzentrationslager Lublin - niemieckim obozie znanym z historii jako Majdanek.

Szybko okazało się, że przemówienie premiera zamiast łagodzić sytuację, doprowadziło do kolejnej burzy. Wszystko za sprawą automatycznego tłumaczenia YouTube'a. W wersji angielskiej ostatnie zdanie ma dokładnie odwrotny sens i wynika z niego, że obozy były polskie.

Kancelaria Premiera wydała oświadczenie w tej sprawie. "Informujemy, że błędne tłumaczenie na język angielski napisów w oświadczeniu premiera @MorawieckiM, powstało w wyniku automatycznego tłumaczenia serwisu YouTube. Wszystkie napisy w filmie zostały obecnie wyłączone, razem z serwisem YouTube pracujemy nad rozwiązaniem problemu" - czytamy na Twitterze. Rzeczywiście, tłumaczenie nie jest już dostępne.

Winę za wpadkę ponosi Kancelaria Premiera.

Oczywiście błąd to wina algorytmów YouTube'a, ale to Kancelaria Prezesa Rady Ministrów ponosi odpowiedzialność za potężną wpadkę wizerunkową. Dlaczego? Bo nie przewidziała, że pozostawiając "automatowi" tłumaczenie słów premiera, może narazić na szwank jego wizerunek i wizerunek Polski.

Oświadczenie Prezesa Rady Ministrów skierowane zostało teoretycznie do Polaków. Dlatego Morawiecki rozpoczyna je od powitania: "drodzy rodacy, szanowni państwo". W praktyce jego słowa miały trafić przede wszystkim do odbiorców poza granicami Polski. Premier tłumaczy w nich intencje ustawodawcy i próbuje tym samym załagodzić kryzys. Jego ludzie powinni zatem przewidzieć wszelkie konsekwencje. Mogli nie tylko wyłączyć automatyczne tłumaczenie, ale dodać własne napisy w języku angielskim z autoryzowanym tekstem. Nie zrobili tego, bo zabrakło im wyobraźni.

Każdy, kto korzystał z Tłumacza Google wie, że potrafi on zmieniać sens zdania. Osobiście wielokrotnie spotkałem się z błędem podobnym do tego, opisywanego powyżej. W przypadku publicznych wystąpień szefa polskiego rządu, nie powinno się zostawiać takich rzeczy przypadkowi.

Wersja z oficjalnym tłumaczeniem w języku angielskim pojawiła się dzisiaj.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst